Skąd się wzięły kolędy…?

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Bezpośrednią inspiracją do tak postawionego pytania był przepiękny koncert kolęd zorganizowany przez TVP w Wilnie w szczególnie nam bliskiej Ostrej Bramie. Koncert niezwykle wzruszający zarówno dla Polaków zamieszkujących Wilno jak i dla artystów biorących w nim udział.
Była to również prawdziwa uczta duchowa dla telewidzów mogących obejrzeć to niecodzienne wydarzenie. Dlaczego niecodzienne? Ponieważ Polska „przyszła” do Wilna, przyszła do Polaków tam zamieszkujących, ze swoimi kolędami, tradycją i dobrym słowem. Czytaj więcej…

Wigilia na Kresach…

źródło zdjęcia: Internet

Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej już nie ma i nigdy nie będzie… . Pozostały jedynie wspomnienia i ściskający serce żal za tym co bezpowrotnie minęło i nigdy już nie powróci… .
Jednym z takich wspomnień jest wigilia Bożego Narodzenia która w naszej tradycji świątecznej zajmowała i zajmuje bodaj najważniejsze miejsce. Kto wspomina nasze Polskie Kresy nie może oprzeć się wrażeniu, że: „wszystko tam było bardziej wyraziste i pełne swoistego uroku”, a Święta Bożego Narodzenia na Kresach Wschodnich zawsze były wspaniałe urastając do rangi narodowego symbolu. Czytaj więcej…

Uciekaj Bolek, uciekaj… . Cz.2

źródło zdjęcia: Andrzej Włodarczyk

Wstrząsnęła mną informacja od dobrej koleżanki w klasie, że jej matka, która przepracowała w fabryce w Rzepinie (niem. Reppen), została aresztowana w miejscu pracy. Prawdopodobnie pomogła obcym, niemieckim robotnikom przymusowym, którzy byli w naszej wiosce i stawiła Niemcom opór.
Podobnym czynnym sprzeciwem wykazała się moja matka. Jej wielka opiekuńczość, miłość bliźniego i solidarność wyrażała przez potajemne dostarczanie chleba rosyjskim jeńcom wojennym oraz polskim i ukraińskim robotnikom przymusowym.
Jako pastuch, opiekujący się krowami, byłem pewnego razu świadkiem, jak grupa około 230-250 sowieckich jeńców wojennych musiała się ustawić na podwórzu pewnego gospodarstwa. Niektórzy z więźniów musieli wystąpić z szeregu i zostali nieludzko pobici na śmierć. Czytaj więcej…

Uciekaj Bolek, uciekaj… . Cz.1

źródło zdjęcia: Andrzej Włodarczyk

Było to pewnego słonecznego letniego dnia w roku 1944. Miałem wtedy dziewięć lat i siedem miesięcy. Mieszkaliśmy we wsi Brody nad Odrą (po niemiecku Groß-Blumberg). Jak co dzień szedłem do chłopów Noskego, Kupscha i Mathäe’a, by popędzić ich krowy na łąkę. Droga wiodła obok remizy strażackiej, która miała kraty w oknach i służyła za wioskowe więzienie. Usłyszałem, że ktoś woła moje imię. Głos wydał mi się znajomy. Usłyszałem ponowne wołanie: „Adamie, podejdź tu!”. Jako że Adam jest popularnym imieniem polskim, ciągle wołano do mnie, posługując się moim nazwiskiem. Był to głos Bolka, mojego polskiego przyjaciela, z którym pilnowałem codziennie krów. Podszedłem do remizy i zapytałem zdziwiony: „Co(oni) z tobą zrobili? Czemu cię uwięzili?”. Wściekłym i pełnym napięcia głosem posypały się z jego ust słowa: „Ci zbrodniarze, ci naziści uwięzili mnie bez powodu. Nie wolno ci jednak z nikim o tym mówić. Obiecaj mi!”. „Słowo!” Obiecałem Bolkowi, że coś wymyślę i wieczorem przyjdę, jak tylko odprowadzę chłopom krowy. Czytaj więcej…

Choinki świąteczne…

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Mało kto wie, że tradycja choinki bożonarodzeniowej narodziła się w Alzacji i na tereny polskie została przeniesiona w okresie zaborów przez niemieckich protestantów na przełomie XVIII i XIX wieku. Z czasem zwyczaj ten przejęła polska arystokracja i mieszkańcy miast, natomiast w wiejskich chatach dalej panował obyczaj zawieszania pod sufitem jedynie jemioły, a jeszcze wcześniej słowiański zwyczaj dekorowania snopa zboża. Warto też wiedzieć, że w niektórych regionach Polski choinka zagościła na dobre dopiero po II wojnie światowej.
Początkowo Kościół sprzeciwiał się temu zwyczajowi uznając zielone drzewko za typowo pogański symbol życia i odradzanie się, a także trwania i płodności. Z czasem jednak choinka rozgościła się w polskich domach i dzisiaj nikt nie wyobraża sobie bez niej Świąt Bożego Narodzenia, a szczególnie wigilii wypełnionej rodzinną atmosferą i ciepłem przypominającym najpiękniejsze wspomnienia. Czytaj więcej…

Pożegnanie…

źródło zdjęcia: Alicja Krumholc

Żegnamy dzisiaj Edwarda Gąsiewskiego – ojca, dziadka, pradziadka. Żył 97 lat. Pochodził z kresów wschodnich – Antonowa. Od zawsze ciężko pracował na roli. W 1942 roku stracił ojca. Mając 20 lat stał się odpowiedzialnym za matkę i resztę rodzeństwa. W oczach swojej rodziny był bohaterem. Był wielkim patriotą, honor był dla niego najważniejszy. W 1945 roku cała jego rodzina opuściła rodzinny dom i przybyła do Sycowic. Tutaj poznał swoją żonę, Walentynę. Doczekali się 4 dzieci, 10 wnuków, 12 prawnuków. Czytaj więcej…

O poszanowaniu dobra wspólnego…

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Obrazek obok jest przykładem na nie poszanowanie dobra wspólnego i wpisuje się w „upadek” opisany w artykule poprzednim i nie tylko. Widzimy na nim piękną ławkę i dwa gazony zaprojektowane przez specjalistów od zagospodarowywania przestrzeni publicznej i wykonane przez Firmy posiadające wieloletnie doświadczenie.
Tymczasem ławki zostały przez niektórych totalnie skrytykowane /ale za co?/, a gazony wyśmiane jako ohydne przy jednoczesnym wskazaniu, że gazony z opon samochodowych są znacznie tańsze i ładniejsze… . Świadczy to o guście interlokutorów, a również o ich poziomie intelektualnym. Czytaj więcej…

Upadek, czyli powrót do przeszłości…

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Był w Sycowicach okres kiedy w centrum wsi niedaleko kościoła stał duży kontener na śmiecie, a obok niego mnóstwo fruwających papierów, foliowych torebek i różnej maści butelek. Obok rosły pokrzywy, leżały kupki gruzu i nikomu to nie przeszkadzało, a mieszkańcy w drodze do istniejącego w pobliżu sklepu dokonywali ekwilibrystycznych wyczynów pomiędzy kałużami omijając te przeszkody… .
Z czasem teren ten został uporządkowany, założono trawniki, ustawiono gazony w których od wiosny do jesieni pełno było kwiatów, a trawy były systematycznie koszone. Ewenementem w skali gminnych wsi było ustawienie trzech masztów flagowych na których w czasie świąt państwowych, a również kościelnych powiewały piękne flagi. Czytaj więcej…

Witaj w Sycowicach. Miło Cię widzieć!

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Oto słowa zapisane na naszym sycowickim witaczu którego celem jest zyskanie sympatii osób przejeżdżających przez naszą wieś z sugestią, że każdy przybysz jest mile u nas widziany.
Cóż to takiego ten witacz? Otóż witacze są specyficznym rodzajem pylonów będących elegancką wizytówką które witają gości wjeżdżających do danej miejscowości. Jest to w pewnym sensie bardzo skondensowana reklama której celem jest budowanie pozytywnego wizerunku lokalnej społeczności.
Witacze mają różnorodne kształty i formy oraz różne zawarte na nich informacje. Może to być np. herb, logo, informacje o atrakcjach turystycznych, liczbie mieszkańców, miejscowościach partnerskich itp. Czytaj więcej…

Rekordowy karp sycowickiego wędkarza

źródło zdjęcia: S. Danielewicz

Co prawda Sycowice nie leżą bezpośrednio nad żadnym akwenem wodnym, ale w odległości od 3 do 6 km znajduje się kilka pięknych czystych jezior z bogactwem ryb słodkowodnych. Warto wspomnieć także o pobliskiej rzece Odrze i Kanale Ołobok które posiadają również wielu wędkarskich zwolenników.
Mieszkańcy Sycowic od dziesięcioleci korzystają z tych zbiorników wodnych i dobrodziejstwa wędkowania dostarczającego wielu estetycznych wrażeń, a również zdrowych i smakowitych ryb na sycowickie stoły. Z Sylwestrem Danielewiczem bohaterem dzisiejszego artykułu naliczyliśmy około 20 aktywnych sycowickich wędkarzy, a wśród nich kilka pań wędkujących wraz z mężami. Czytaj więcej…

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.