Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Zmiany w osadnictwie i stosunki etniczne

Osadnictwo na Ziemiach Polskich

źródło zdjęcia: sxc.hu

Moje Sycowice część 7

W wyniku akcji kolonizacyjnej w XIII i XIV w. Śląsk stał się dzielnicą z dość licznymi grupami osadników niemieckich. Na przełomie XV i XVI w. zarówno wsie jak i miasta mimo mieszanej narodowości, w znacznej mierze były polskie, polskimi były także dwory Piastowiczów i większości rycerstwo.

Element polski był w połowie XV w. nadzwyczaj silny po obu stronach Odry, z oczywistą przewagą na obszarach żyźniejszych gleb. Jeszcze w XVIII w. w okolicach Zielonej Góry, Szprotawy i Żagania istniały w powiatach głogowskim i kożuchowskim polskie wsie.

W powiecie krośnieńskim natomiast istniała zdecydowana przewaga ludności łużyckiej, której granicą zasięgu na wschodzie były Kwisa i Bóbr. Także miasta na terenie środkowego Nadodrza zachowały długo polski charakter, aczkolwiek nie uniknęły poważnego napływu Niemców.
Istnieje zasadnicza rozbieżność pomiędzy poglądami nauki polskiej i niemieckiej, na zagadnienia demograficzne. Nauka niemiecka utrzymuje bowiem, że ludność Krosna była odwiecznie ludnością niemiecką.

W odniesieniu do najbliższego regionu uznano, że dość długo zachował się tutaj żywioł nie germańskiego pochodzenia i „we wsiach w okolicy Krosna żyło w owych czasach /lata 1598 – 1607/ jeszcze wielu potomków Słowian, którzy z właściwym im uporem zachowywali swoją mowę”.

Polskie prace naukowe  z zakresu stosunków narodowościowych na pogranicznym obszarze ukazują w XVI i XVIII w. w księstwie krośnieńskim, przewagę ludności pochodzenia słowiańskiego. Udowadniają także, że lewo odrzańska część Dolnego Śląska uległa stosunkowo późno germanizacji.

Jeszcze w XVIII w. istniały tu skupiska ludności słowiańskiej używającej języka serbskiego i polskiego. Napływ niemczyzny na te tereny, szczególnie do miast, zapoczątkowany w XIII w.  nie doprowadził do ostatecznej likwidacji ludności słowiańskiej.

W księstwie krośnieńskim w XVI w. zamieszkiwało; 90% Serbów, 7% Niemców i  3% Polaków, w wieku XVIII odpowiednio; 85,3% Serbów, 11,2% Niemców i 3,5% Polaków. Konsekwentna , zaostrzona polityka germanizacyjna w stosunku do ludności serbskiej i polskiej szczególnie w latach 1631 do 1688 doprowadziła do tego, że w XIX w. element słowiański był bardzo słaby, a swoim stanie etnicznym przetrwał do okresu II wojny światowej w formie szczątkowej niejednokrotnie już bez znajomości języka ojczystego.

Krosno wcześniej aniżeli okoliczne wsie uległo zniemczeniu.  Celowi temu służyły przepisy prawne, przywileje cechowe a w czasie późniejszym, polityka eksterminacji. Z kronik wynika, że nabożeństwa  w języku polskim najdłużej odprawiano w Rybakach. W roku 1590 kapelan słowiański otrzymywał za swoją posługę 70 talarów oraz 5 talarów na drewno albo w tej kwocie drewno,  16 korców ziarna a także miał inne dochody.

Nasilone procesy germanizacyjne dotarły do Krosna wraz z falą obejmującą Dolny Śląsk w XVII i XVIII w. Kolonizacja niemiecka osiągnęła wtedy punkt kulminacyjny.

Na środkowym Nadodrzu powstało 149 wsi /19,9% całej sieci osadniczej; w poprzednim okresie było 91 wsi, tj. 12,1%/, oraz 6 nowych miast. Te nowe miasta to: CZERWIEŃSK, Jasień, Kargowa, Krzystkowice, Nowa Sól i Szlichtyngowa.

W okolicach Krosna od 1600 do 1800 roku powstało 6 nowych wsi, w okolicach Gubina ani jedna, w okolicach Lubska natomiast 18 osad. Wsie te nie odgrywały w stosunkach gospodarczych większej roli, gdyż lokowane były na obszarach mało urodzajnych gleb piaszczystych.

Zaskakujący jest natomiast fakt, że w XIX i XX w.,  gdy nastąpiło całkowite zahamowanie procesów osadniczych na środkowym Nadodrzu, w okolicach Krosna powstało aż 9 wsi, a w okolicach Lubska 7. Warto dodać, że po 1800 roku ani jedna osada nie powstała wokół Gubina, jedna wieś w okolicy Zielonej Góry, jedna wieś w okolicy Nowej Soli i trzy wsie w okolicy Głogowa.

W wyniku melioracji, podmokłe tereny pradoliny Odry i doliny rzecznej Bobru stały się obszarem odpowiednim do prowadzenia hodowli, bowiem zamieniono je na łąki i pastwiska. W tym kierunku podążała polityka państwa, stosując szereg udogodnień dla wzmożonego osadnictwa. Dało to szczególnie pozytywne efekty w okresie przygotowań do ekspansji zbrojnej na wschód.

Cel ten starano się ponadto osiągnąć szeregiem zarządzeń administracyjnego przymusu. Nowe wsie lokowano w pobliżu linii kolejowych i tras przelotowych. Nie powstało w tym czasie  jednak żadne miasto. Wysiłki natury administracyjno-politycznej, nie przyniosły jednak zamierzonego długotrwałego ożywienia gospodarczego. Całe środkowe  Nadodrze dzieliło los obszaru upośledzonego pod względem gospodarczym w stosunku do terenów byłej Rzeszy Niemieckiej.

Niedowład gospodarczy wynikający z wielu złożonych przyczyn miał także ujemny wpływ na kształtowanie się liczby mieszkańców, zarówno całego regionu, jak i poszczególnych miast.

Niemieckich  naukowców i polityków przerażał proces dotyczący sfery demograficzno-politycznej, określanej jako „polskie niebezpieczeństwo”. W okresie od 1.X.1908 do 1..X.1909 r. przybyło do wschodnich Niemiec 593 tysiące Słowian, w tym 290 tys. Polaków. W rejencji frankfurckiej w 1905 r. ludność polska stanowiła 8,9% mieszkańców. Aby proces ten zahamować, państwo prowadziło specjalną politykę, zarówno gospodarczą jak i propagandową.

Powstawały liczne spółki, towarzystwa osiedleńcze, mnożyły się także specjalne wydawnictwa natury propagandowej. Mimo podejmowanych wysiłków, właśnie Krosno jest przykładem ośrodka coraz bardziej tracącego swoje znaczenie. Około połowy XIX w. pojawiło się zjawisko odpływu ludności z terenów wschodnich Niemiec.

W procesie wyludniania miast współdziałały takie czynniki, jak emigracja do innych krajów oraz wędrówka ludności  do Niemiec w poszukiwaniu pracy, szczególnie do miast przemysłowych. W latach 1844-1910 rejencję frankfurcką opuściło około 224,2 tysiące osób.
Odpływ ludności był znacznie wyższy aniżeli przyrost naturalny, toteż w kilku powiatach liczba ludności wykazywała tendencję spadkową. W powiecie krośnieńskim w latach 1822-1939 zanotowano ubytek 2522 osób, w samym Krośnie od 1910 do 1933 roku nastąpił także duży spadek liczby mieszkańców.

Wzrost liczby ludności w latach 1933-1939 spowodowany był niezdrowym ożywieniem miasta przygotowującego się do działań wojennych. Takie samo zjawisko obserwowane było w Gubinie, którego ludność wzrosła prawie czterokrotnie.

Nie bez wpływu na liczby statystyczne ludności przed 1939 r. miały liczne garnizony wojskowe i rozbudowywana silniej niż gdzie indziej administracja państwowa. Nie zmieniało to faktu, iż zaludnienie omawianych terenów było niższe od przeciętnej, obliczanej dla pozostałej części Niemiec.

Lata drugiej wojny światowej wniosły poważne zmiany w stosunkach ludnościowych. Z całego środkowego Nadodrza odpłynęła znaczna liczba ludności, w tym przede wszystkim mężczyźni, na liczne fronty niemieckie. Do miasta i do powiatu wraz z lokalizowanymi tutaj zakładami przemysłu zbrojeniowego, zaczęła napływać ludność z głębi Niemiec.

Czasowe zwiększenie liczby ludności to także wynik bombardowania większych miast przez wojska aliantów.  Obszar byłego województwa zielonogórskiego, podobnie jak i inne tereny, stał się w czasie wojny obszarem obozów zagłady i pracy przymusowej dla ludności cywilnej oraz jeńców wojennych podbitych krajów.

W ramach szeroko rozwiniętego systemu pracy niewolniczej w powiecie krośnieńskim pracowało 2822 obcych robotników. Rok 1945 przyniósł całym ziemiom nadodrzańskim początek wielkiego procesu migracji, a wraz z nim ponowny powrót na te obszary ludności polskiej.

Cezary Woch

Tagi:

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.