Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Rok 1945. Polacy w SYCOWIE !

Leitersdorf

źródło zdjęcia: nasza-klasa.pl

Moje Sycowice część 10

Kiedy w ogniu krwawych walk przetoczył się ryczący armatami i katiuszami frontowy walec, niezwłocznie na ziemię krośnieńską zaczęli przybywać jako pierwsi, polscy kolejarze i pocztowcy. Równocześnie z ich pojawieniem się, zaczęto tworzyć zręby administracji państwowej, przejmując władzę z rąk radzieckich komendantów wojennych. Przejęcie Krosna przez polską administrację miało miejsce 2 maja 1945 r.

We wsiach i miastach sporo było jeszcze  Niemców, którzy nie zdążyli ewakuować się przed nadejściem frontu. Większość z nich zupełnie zdezorientowana była jeszcze w szoku, nie mogąc pogodzić się z zaistniałą sytuacją i nie mogąc uwierzyć w to, co się stało.

Chociaż zakończyły się regularne walki, to tu i ówdzie rozbrzmiewały pojedyncze, skrytobójcze strzały. Korzystając z okazji, zaczęli grasować zwykli bandyci i szabrownicy. Po lasach kryły się grupki rabujących i zdemoralizowanych wojną oraz gotowych na wszystko, żołnierzy niemieckich i radzieckich.

Wyprzedzając nieco bieg wydarzeń, przyjrzyjmy się sytuacji która będzie miała miejsce kilka miesięcy później. Miarkując sytuację polityczną w której znaleźli się Polacy, w dniu 22.03.46 r. wójt gminy Bytnica, niewątpliwie wykazując  instynkt samozachowawczy, informował starostę krośnieńskiego o pojawieniu się kolejnej rabującej bandy „poprzebieranej” w mundury wojsk radzieckich…

Z powyższą sytuacją nie bardzo radziła sobie tworzona właśnie Milicja Obywatelska, do której często zgłaszali się ludzie o podejrzanej przeszłości i niskim morale. Były to czasy  trudne i niebezpieczne.

Brakowało wszystkiego, poczynając od artykułów spożywczych takich jak chleb, mięso, mąka czy ziemniaki, a kończąc na jakimkolwiek odzieniu czy środkach czystości. Brakowało zboża na siew, sadzeniaków, bydła czy trzody chlewnej do dalszego chowu a także koni roboczych. Listę niedostatków  można by mnożyć w nieskończoność.

W dniu 17.01.46 r. wójt gminy Nietkowice  F. Brzykcy, w raporcie sytuacyjnym informował starostę krośnieńskiego o tym, że na terenie gminy przebywa 1326 Polaków, 211 Niemców, 1 Jugosłowianin, łącznie 1538 osób. Mieszkańcy gminy posiadali 95 koni, 5 źrebaków, 131 krów, 7 jałówek, 3 byki, 50 owiec, 5 macior, 121 świnie, 13 prosiąt, 268 kóz i 355 kur.

Zasiano 125 ha żyta, 0 ha pszenicy i 4 ha rzepaku. Stan bezpieczeństwa określono jako dobry, współpracę z organami MO i wojskiem jako dobrą, nastrój wśród ludności „spokojny”. Istniejące organizacje to PPR, PPS, Samopomoc Chłopska.

W dniu 02.05.46 r. sytuacja przedstawiała się następująco. Na terenie gminy przebywało 1984 Polaków, 205 Niemców, 1 Jugosłowianin, łącznie 2190 osób. Mieszkańcy gminy posiadali 152 konie, 20 źrebiąt, 165 krów, 28 cieląt, 136 świnie, 268 kóz. Obsianych było 195 ha żyta, 31 ha pszenicy, 50 ha jęczmienia, 61 ha owsa.

W dniu 12.06.46 r. odpowiednio: 2413 Polaków, 147 Niemców, 1 Jugosłowianin. Mieszkańcy posiadali 181 koni, 303 krowy, 204 świnie, 218 kóz. Obsianych było 119 ha żyta, 31 ha pszenicy itd.

Analizując te dane, głównie w zakresie posiadanego inwentarza i areału zasiewów jednoznacznie widać, że nie były one rzetelne. Przyczyną takiego stanu rzeczy było ukrywanie rzeczywistego stanu posiadania według którego naliczane był tzw. kontyngent, czyli obowiązkowe dostawy.

Warto przypomnieć, że w tych czasach rolnik nie mógł według własnego uznania przeznaczyć na ubój  świni czy krowy, bez narażania się na dotkliwe sankcje. We wszystkich następnych miesiącach w pozycji, „nastrój wśród ludności”, wpisywano: „WYCZEKUJĄCY”. Warto chociaż na chwilę zadumać się nad tym słowem… .

Najbardziej elementarne potrzeby nie omijały również urzędów państwowych. Jako dodatek do pensji, gminni urzędnicy dostawali każdego miesiąca 20 kg mąki i 50 kg ziemniaków. Namacalnym tego dowodem który przetrwał do dzisiejszych czasów, są urzędowe pisma a właściwie papier na którym były pisane.

Poważne urzędowe protokoły i zestawienia  a także wnioski i podania interesantów, pisane były na kartkach papieru powyrywanych z ocalałych  zeszytów, zachowanych jakimś cudem cieniutkich, prawie przezroczystych bibułkach a nawet na pergaminie czy tekturkach. Wszystko to było w różnym formacie i w rozmaitych kolorach. Niejako normą w urzędach państwowych, było wykorzystywanie przy maszynopisaniu odwrotnej, czystej strony niemieckich druków służbowych.

Wielka, niezwykle cenna dzisiaj, opasła Księga Osadnicza, przerobiona została z niemieckiego rejestru gruntów, poprzez odcięcie górnej partii każdej ze stron z niemieckimi napisami i doklejeniu rubryk z polskimi nazwami.

W takiej sytuacji i w takich okolicznościach, zaczęli przybywać do Sycowic a właściwie do SYCOWA przemianowanego z niemieckiego LEITERSDORF,  pierwsi osadnicy. Byli to w znakomitej większości repatrianci pochodzący najliczniej z rejonu wileńskiego i nowogródzkiego, z pogranicza dzisiejszej Białorusi i Litwy, z Ukrainy a także z poznańskiego i centralnej Polski.

Wśród osadników byli tzw. osadnicy wojskowi, którym wcześniej obiecywano szczególne uprawnienia często ich nie dotrzymując, co wielokrotnie było przyczyną różnorakich konfliktów. Osadnicy pochodzący  z poznańskiego, lub repatrianci ze wschodu, posiadali mniejszy lub większy dobytek. Osadnicy wojskowi co prawda ziemię otrzymywali za darmo, ale poza tym  na ogół nie mieli nic.

Kiedy trzeba było biec z karabinem pod gradem niemieckich kul, obiecywano im wiele, ale kiedy chcieli się zagospodarować i wziąć np: kredyt, brakowało poręczycieli podejrzliwie oceniających ich możliwości i kondycję finansową. Powyższa sytuacja nie dotyczyła sycowickich osadników wojskowych, którzy byli tutaj bardzo szanowani.

Wszystkim osadnikom przydzielano  konkretny dom i kilka lub kilkanaście hektarów ziemi. Wszyscy wpisywani byli do Księgi Osadniczej Starostwa Powiatowego w Krośnie Odrzańskim. Oprócz imienia, nazwiska oraz daty urodzenia, zapisywano z ilu osób składała się rodzina, z jakiego regionu osadnik przybył, kiedy objął gospodarstwo i kiedy otrzymał na to urzędowy dokument.

Zapisywano skrupulatnie numer przydzielonego domu oraz nazwisko poprzedniego niemieckiego właściciela, ilość gruntu który posiadał przed wojną i areał gruntu nadanego. Odnotowywano czy jest osadnikiem czy repatriantem, cywilnym czy wojskowym. Warto  zauważyć również, że pierwszy Urząd Gminy któremu podlegały Sycowice a właściwie ówczesny Leitersdorf, mieścił się w Dużym Kwiatowcu i wszyscy pierwsi osadnicy otrzymywali skierowania do miejscowości Leitersdorf w gminie Duży Kwiatowiec.

Muszę przyznać, że nazwa ta sprawiła mi dużo kłopotu z jej odszyfrowaniem, ponieważ nie ujmowały jej żadne opracowania naukowe z tego okresu. Staranne poszukiwania i konsultacje doprowadziły jednak do tego, że Dużym Kwiatowcem okazały się Brody, a Małym Kwiatowcem Bródki, co było efektem nieudolnego przetłumaczenia niemieckiej nazwy Brodów i Bródek. Po kilku miesiącach Urząd Gminy z Brodów przeniesiono do Nietkowic a Leitersdorf zamieniono na Syców!

Przeglądając skrupulatnie Księgę Osadniczą obejmującą wszystkie wsie podlegające Starostwu Krośnieńskiemu, w jednej z nich napotkałem zapis który mnie zelektryzował.    Były to dane osadnika, który tylko przez kilka miesięcy cieszył się nadanym domem i gospodarstwem. Rubryka jemu poświęcona została przekreślona „na czerwono” z adnotacją, że gospodarstwo i dom zostały mu odebrane z powodu jego aresztowania przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego!!

Pierwszymi osadnikami którzy dotarli do SYCOWA, według zapisów w Księdze Osadniczej, byli  Panowie: Leonard Gąsiewski, Jan Gąsiewski, Romuald Puszkarski, Ryszard Puszkarski i Emanuel Butrymowicz,  którzy objęli gospodarstwa w dniu 25.07.45 r. Należy podkreślić, iż osadnicy ci mogli przybyć do Sycowa już  kilka tygodni wcześniej, a przytoczone daty podają jedynie oficjalny termin przejęcia przez nich nadanego im gospodarstwa.

Przytaczając listę pierwszych  osadników, będę podawać ich imiona i nazwiska, datę objęcia gospodarstwa oraz numer przydzielonego im domu, wg obowiązującej wówczas numeracji.   A OTO ONI!

Leonard  Gąsiewski   25.07.45 r.   nr 37

Jan Gąsiewski   25.07.45 r.   nr 36

Romuald Puszkarski   25.07.45 r.   nr 40

Ryszard Puszkarski   25.07.45 r.   brak numeru

Emanuel Butrymowicz   25.07.45 r.   nr  99

Edmund Balczyński   26.07.45 r.   plebania ewangelicka

Franciszek Kociemba   20.09.45 r.   nr   33

Jan Pawlikiewicz   28.09.45 r.   nr   13

Kazimierz Mucha   02.10.45 r.   nr     8

Bronisław Żebrowski   02.10.45 r.   nr 116

Stefan Żebrowski   02.10. 45 r.   nr 115

Konstantyn Gowej   03.10.45 r.   nr   71

Józef Karpowicz   04.10.45 r.   nr 107

Jan Michiewicz   04.10.45 r.   nr 111

Józef Rusiecki   04.10.45 r.   nr 106

Aleksander Sobolewski   04.10.45 r.   nr   14

Konstanty Gąsiewski   19.11.45 r.   nr  91

Edward Gąsiewski   23.11.45 r.   nr  31

Wiktoria Grablis   23.11.45 r.   nr  90

Irena Nowakuńska   19.12.45 r.   nr  88

Jan Stefanowicz   19.12.45 r.   nr  72

Jan Stefanowicz zrezygnował po kilku miesiącach z nadanego mu przydziału i na jego miejsce wprowadził się w dniu 28.10.46r,  Pan Wiktor Nowik.

Jan Błaszak   15.01.46 r.   nr  51

Wincenty Graczyk   19.01.46 r.   nr  50

Stefan Waszkiewicz   23.01.46 r.   nr  47

Józef Karpowicz   13.02.46 r.   nr 110

Teofila Makowska   21.02.46 r.   nr   57

Stanisław Wartel   22.02.46 r.   nr  89

Franciszek Wartel   22.02.46 r.   nr   44

Stanisław Sobolewski   23.02.46 r.   nr  16

Władysław Łaziuk   07.03.46 r.   nr  32

Stanisław Makowski   21.03.46 r.   nr  58

Stanisław Wysocki   31.03.46 r.   nr  12

Władysław Sobolewski   03.04.46 r.   nr  22

Piotr Sobolewski   03.04.46 r.   nr  43

Józefa Markowska   03.04.46 r.   nr  17

Witold Sobolewski   08.04.46 r.   nr 102

Stanisław Winkiel   08.04.46 r.   nr  45

Joachim Juczko   10.04.46 r.   nr  29

Wojciech Walczak   26.04.46 r.   nr  35

Karol Gimon   29.04.46 r.   nr  15

Stanisław Judycki   02.05.46 r.   nr  12

Aleksander Szczokot   15.05.46 r.   nr  10

Wincenty Pawłowski   25.05.46 r.   nr  90

Jan Chalecki   17.06.46 r.   nr  85

Czesław Chalecki   17.06.46 r.   nr  84

Pan Jan Chalecki w dniu  06.11.46 r. zrezygnował z przydzielonego mu gospodarstwa „z powodu przejścia do syna”.

Cezary Woch

– KONIEC

Tagi:

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

4 komentarze do artykułu “Rok 1945. Polacy w SYCOWIE !”

  1. Cezary Woch

    Uważny czytelnik tego tematu może odczuwać pewien „niedosyt”, ponieważ dobrnęliśmy do roku 1945 i co, już KONIEC? Ależ oczywiście, że nie! Dalszy ciąg to opublikowane wspomnienia Pana Edwarda Gąsiewskiego które są encyklopedią wiedzy o życiu na Kresach Rzeczypospolitej, a także w powojennych Sycowicach, a również inne wspomnienia które będziemy publikować wkrótce. Część obejmująca okres od powstania Sycowic, aż do okresu II Wojny Światowej będzie systematycznie uzupełniana w miarę zdobywania i tłumaczenia niemieckich najczęściej tekstów. Mam również nadzieję, że sąsiednie wsie włączą się do zapisywania nieznanej historii TEJ ZIEMI.

  2. Andrzej

    Literówka:
    wystąpił drobny błąd w dacie we fragmencie:
    “W dniu 17.01.06 r. wójt gminy Nietkowice F. Brzykcy…”
    Powinno być:
    17.01.46 r.

  3. admin

    Dziękuję za uwagę. Poprawione 🙂

  4. Andrzej

    Literówka c.d.:
    wystąpił drobny błąd w nazwie we fragmencie:
    “W dniu 17.01.06 r. wójt gminy Nietkowice F. Brzykcy…”
    Powinno być:
    wójt gminy NIETKOWIEC. Tak brzmiała urzędowa nazwa miejscowości i obowiązywała do ok. 1948-1949r.

    pozdrawiam

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.