Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Ludzkie tragedie

Trzęsienie ziemi w Pakistanie

źródło zdjęcia: Waldemar Porębny

Na naszej sycowickiej stronie mamy wiele tematów i wątków poruszanych przez forumowiczów. Ostatnio wszyscy obserwujemy (wieści dochodzą nawet do Chin !!!….) tragedię ludzi i kraji na pięknej wyspie Haiti. Częściowo tym zainspirowany jak i małą reprymendą od Sołtysa Cezarego postanowiłem napisać i pokazać kilka fotografii z podobnej tragedii, która miała miejsce kilka lat temy w Pakistanie. Zastanawiałem się do jakiej kategorii zaliczyć moje wspomnienia. „Podróże” zapewne nie odzwierciedlają charakteru mojej wypowiedzi ale ten dylemat zostawię naszemu „guru” – Grzegorzowi.. Osobiście myślałem, że nigdy nie wrócę do wspomnień z krótkiej „wyprawy” do miejscowości Arja w Pakistanie, która kilka lat temu została zrównana z ziemią trzęsieniem ziemi. Może nie na skalę Haiti ale zniszczenia były równie dotkliwe. Polska, w ramach pomocy, wysłała m.in. kompanię wojsk inżynieryjnych pod dowództwem płk. Andrzeja Rosy, którzy współpracowali z żołnierzami z Włoch.Trudno opisać skalę rozpaczy i rezygnacji ludzi dotkniętych kataklizmem. Trudno jest też, nie bedąc zawodowym reporterem, robić zdjęcia otaczającej zewsząd tragedii ludzkiej. Serce się krajało widząc ludzi, którzy stali obok ładowarek zbierającej rumowiska domów, patrzących na to co z nich zostało i oczekujących na wydobycie następnego ciała członka rodziny, którzy zginęli zasypani gruzami. Gorsze przeżycia miałem tylko w Iraku i z obu „złych” misji drastyczne zdjęcia nigdy nie opublikuję. Aby jednak docenić pracę polskich żołnierzy proponuję obejrzenie mini reportażu z ich pomocy niesionej ludności Pakistanu.

Pomoc żołnierzy trwała niestety dość krótko bo rząd Pakistanu, z niewiadomych przyczyn, odwołał wszystkie wojskowe kontynenty z terytorium swojego kraju.

Zdjęcia, do ich przygotowania i opublikowania, osobno wysyłam Grzegorza, więc wkrótce będą do oglądania.

Pozdrawiam.

Waldemar Porębny

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

5 komentarzy do artykułu “Ludzkie tragedie”

  1. Administrator

    Waldku, więcej takich zdjęć i publikacji…

  2. Mistrzu

    Dzięki Grzegorz,
    Będzie więcej artykułów.
    Pozdrawiam

  3. Cezary Woch

    Dziękujemy!

  4. Sergiusz

    Miło jes Waldku, że dzielisz się swoimi wspomnieniami z dalekiej Azji z mieszkańcami swojego, rodzinnego kątka.
    Nie mało oglądałeś ludzkiej tragedii. Najbardziej człowieka wzrusza oglądając po kataklizmie dzieci. W ich oczach dostrzega się okrutne cierpienia po okrutnej tragedii. Z pewnością nie dostrzegają tego ludzie nie nasyceni. Mało im żywiołu natury to jeszcze od wieków wywołują wojny i przyczyniają się do masowej tragedii niewinnych ludzi.

    Z komentarzy i artykułów dowiedziałem się, że Pan wywodzi się ze Szklarki Radnickiej. Jako młody chłopak z kolegami na rowerach w sierpniu 1945r. odwiedziliśmy tą miejscowość. Nie było tam żadnej żywej duszy. Stacja świeciła pustką. Przez otwarte drzwi i powybijane okna tylko wiatr hulał i roznosił papiery po
    peronie. Obok stacji zwiedziliśmy ogromną halę, po której też hulał wiatr. Było w niej wiele żelastwa. Prawdopodobnie były to części do samolotów. Niektóre mniejsze i ładniejsze zabieraliśmy do kieszeni. Na tej hali znajdowała się także ogromna kupa dziecięcych kart pocztowych. Obładowaliśmy nimi wszystkie kieszenie i wróciliśmy do domu.

    Na tych terenach w latach siedemdziesiątych zostawiłem nie mały trud swoich usług. Między innymi za czasów przewodniczącego GRN pana Marczeni w całej wsi Radnica wykonałem oświetlenie uliczne. Przewodniczący zlecał mnie także usługi w szkole i w budynku nauczycielskim w Szklarce Radnickiej. Wspominam często te piękne czasy i piękną miejscowość przy stacji i lesie.

    Dziękuję Panu bardzo i pozostałym czytelnikom za piękne komentarze w moich wspomnieniach. Prawdopodobnie w tym półroczu ukażą się one w mojej książce. Serdecznie Pana pozdrawiam. W dalekim kraju życzę pięknych przygód. Krajanie z rodzinnych stron czekają na Twoje piękne artykuły w internecie.
    Sergiusz

  5. Mistrzu

    Witam Sergiusza.
    Rzeczą, którą niesłychanie sobie cenię w internecie jest to, że nie znając się wzajemnie osobiście stajemy się członkami wirtualniej wioski i rodziny. Zaletą tego jest również to, że bardzo szybko możemy przejść we wzajemniej komunikacji na bardzo prywatne tory mówiąc do siebie „per Ty”. Dlatego też Panie Sergiuszu, mimo, że jestem nieco młodszy chciałbym stosować tę bardziej prywatną i osobistą formę kontaktu.
    Cieszę się bardzo z Twojego komentarza ponieważ zawiera on różne elementy. Abstrahując od Twojej oceny mojego artykuliku wspomniałeś o Szklarce. Tak – jestem stamtąd (a właściwie mieszkałem tam tylko przez kilka lat)i wspominam tę miejscowość ze swojego dzieciństwa. Jak tylko moge to odwiedzam nasze „osiedle” i jestem czynnym uczestnikiem internetowego forum Szklarki. Publikuje tam swoje wspomnienia, obserwacje i przenoszę je również na stronę Sycowic. Stworzyłam tam temat pod nazwą „Historia Szklarki”, który, nawiasem mówiąc, przeniosłem również do Sycowic. W swoim komentarzu powyżej „wrzuciłeś” kilka wspomnień dotyczących również Szklarki. Korzystając z tej okazji chciałbym te wspomnienia przerzucić właśnie tam. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko temu. Kiedyś rozmawiałem z pewną panią, która pochodziła z Grabiny i ona właśnie miała identyczne wspomnienia z powojennej Szklarki.
    Dziękuję za życzenia kolejnych przygód i daj znać kiedy Twoja książka pojawi się w księgarniach. Dzięki nieocenionemu internetowi bedę mógł ją nabyć i przesłać do miejsca gdzie będę. Z pewnością innego niż Chiny.
    Pozdrawiam.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.