Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Pomiędzy młotem a kowadłem…

Burmistrz Czerwieńska

źródło zdjęcia: sxc.hu

Kiedy zupełnie przypadkowo doszło do mojej wymiany zdań z Burmistrzem, odniosłem nieodparte wrażenie, że jest On na mnie obrażony za skomentowanie na stronach sycowice.net artykułu Radnego Pana Grzegorza Rychwałskiego, Pro Contra czyli „Z drugiej strony”.

Rzecz dotyczyła mojego punktu widzenia odnośnie opóźnień w budowie kanalizacji w Sycowicach oraz zakupu nie oznakowanego samochodu dla Policji. Pomimo, że w mojej ocenie opinia ta była bardzo wyważona i nienapastliwa, Pan Burmistrz był nią zdegustowany i jednoznacznie sugerował, że nie taka powinna być ocena Jego działalności. Stwierdził również, że wypowiedzi te są serwowane na okoliczność zbliżającej się kampanii wyborczej.

Tydzień temu w późnych godzinach wieczornych kończyłem właśnie koszenie traw w centrum wsi „w miejscach publicznych”, kiedy to jeden z podchmielonych obywateli pomieszkujący w Sycowicach /nie jest zameldowany, a jedynie czasowo przebywający u rodziny/, tubalnym głosem obwieścił światu: Sołtysie, czy to jest kosiarka „gminna” bo jeśli tak, to on by wykosił sobie k……a trawę na podwórku…

Uprzejmie odpowiedziałem, że jest to kosiarka zakupiona z budżetu sołeckiego i przeznaczona tylko i wyłącznie do koszenia traw w miejscach publicznych. Dodałem również , że poprzednia kosiarka która „wędrowała po ludziach” została nieodwracalnie uszkodzona, a do zniszczenia kolejnego egzemplarza nie dopuszczę.

Otrzymałem natychmiastową odpowiedź: „to ja p……ę taką wieś i takiego Sołtysa”, krótko i na temat…. . W taki oto sposób otrzymałem zapłatę za darmowe poświęcenie całego dnia pracy na koszenie traw własnym ciągnikiem z kosiarką rotacyjną, ich grabienie i wywożenie, o ręcznym wykańczaniu koszenia nie wspominając.

Czy te dwa pozornie nie związane ze sobą fakty mają jakiś motyw wspólny? Oczywiście tak, ale pozwolę sobie nie zaprzątać uwagi czytelników ich dogłębną analizą, sugerując jedynie ponowne zapoznanie się z tytułem… .

Powracając do zasadniczego wątku można zadać sobie pytanie, czy przedstawiciel wsi powinien pełnić rolę klakiera których wokół nie brakuje? Czy powinien tuszować, bagatelizować i usprawiedliwiać zaistniałe problemy, czy też powinien dążyć do ich rzeczowego naświetlenia i dokładać starań do korzystnego ich rozwiązania?

Co da ukrywanie i bagatelizowanie problemów, przecież jest to działanie na krótką metę, bo czy nam się to podoba czy też nie, „pod pokrywką wrze”! Na ostatnie zebranie wiejskie nie zaprosiliśmy Burmistrza ponieważ wielu uznało, że i tak się nic nie robi, a obietnic i opisów procedur to już się nasłuchali…

Wśród mieszkańców Sycowic zrobiłem krótką sondę dotyczącą oceny działania ogólnie rzecz ujmując Urzędu Gminy, na rzecz naszej wsi. A oto niektóre wypowiedzi.

Czesław Stokłuska: ja już w nic nie wierzę, nie wierzę w żadne zapewnienia i obietnice, przyjeżdżają przed wyborami, obiecują czego to nie zrobią, odjeżdżają i wszystko po staremu, dla Sycowic Gmina nie zrobiła nic, nawet nie chce mi się iść na zebranie…

Wioletta Zgorz: zebranie wiejskie podjęło Uchwałę o ustawieniu radaru, gdzie ten radar? Tiry pędzą z prędkością 80-100 km/godzinę, pękają ściany domów, motocykle przejeżdżają przez wieś z prędkością 120- 140 km/godzinę, strach wyjść na drogę, dlaczego nie ma chodników, dlaczego nie ma kanalizacji, była obiecana do 2010 roku! Burmistrz miał w Wyższej Szkole w Kalsku załatwić projekt urządzenia placu rekreacyjnego, gdzie to jest?

Anna Bakalarska: na jesieni ubiegłego roku była delegacja ze wsi w sprawie podłączenia prądu do starej stodoły po to, abyśmy mogli między innymi organizować festyny aby zarobić dla wsi parę groszy. Burmistrz to obiecał, a prądu jak nie było tak nie ma. Miały być podłączone dodatkowe dwie lampy doświetlające centrum wsi, nic w tej sprawie nie zrobiono i dalej nic nie wiadomo.

Czesław Lipiński /były Sołtys/: przed poprzednimi wyborami byli u nas Burmistrz i Przewodniczący Rady Miasta obiecywali, że teraz przyspieszą budowę kanalizacji i świetlicy w Sycowicach, że zaczną doinwestowywać „zaodrze”. Gdzie te obietnice? Burmistrz obiecywał, że droga NietkowiceSycowice będzie dobrej jakości, a jak ona wygląda? O nowej świetlicy nawet nikt nie wspomina… Dla Sycowic w ciągu ostatnich pięciu lat nie zrobili nic! To już nie te czasy, że wystarczą obietnice, ludzie chcą konkretów, a ich nie ma!

Maria Palacz: mieszkam na końcu wsi i cała drżę idąc sama lub z dziećmi szosą do sklepu lub na przystanek z powodu tirów, motocykli i innych pojazdów przemykających obok mnie z niedopuszczalną prędkością. W zimie z uwagi na zwały śniegu leżące na poboczach nie było nawet gdzie uskoczyć, horror! Dlaczego są takie opóźnienia w budowie kanalizacji, a co za tym idzie w budowie chodników? Dlaczego nie ma z prawdziwego zdarzenia placu zabaw dla dzieci?

Bernadeta Zgorz: dlaczego na świetlicy nie ma Internetu, przecież już dzieci z trzeciej klasy podstawówki otrzymują zadania które wymagają korzystania z niego, a nie wszystkie rodziny stać na taki luksus.

A od siebie dodam: brak jest systemu sprzątania wsi, wykaszania traw, kto to ma robić? Jak już nie mogę na to patrzeć biorę kosiarkę czy kosę i koszę przynajmniej w centrum wsi. Kupuję , nasadzam i podlewam krzewy i kwiaty, robię to sam i cierpliwie licząc na to, że ktoś się w końcu obudzi i zacznie pomagać. Sprzątania wsi ustawa śmieciowa nie załatwi, bo ludzie jej nie przestrzegają, nie ma też tradycji sobotniego porządkowania posesji, kto to ma wyegzekwować?

Uważam, że powinna być zatrudniona osoba na umowę zlecenie która mogłaby sprzątać „miejsca publiczne” nie tylko w jednej, ale może nawet w czterech wsiach na zaodrzu. Nie widzę innego rozwiązania problemu. Oddzielna sprawa to wykaszanie traw, POMAK tego nie załatwi, a siłami wsi można jedynie pomóc w koszeniu. Poza tym są miejsca „niczyje”: pasy dróg wojewódzkich czy gminnych które są sprzątane bardzo rzadko /1-2 razy w ciągu roku albo wcale/, nieruchomości których właściciele tu nie mieszkają itp.

Śmieci pojawiają się codziennie, szpecą otoczenie, wystawiają nam fatalne świadectwo, a wyrzucane są zarówno przez miejscowych jak i przejezdnych. Aby to posprzątać często przygodnym ludziom płacę własnymi pieniędzmi, ale czy tak powinno być i czy taka jest moja rola?

Na zakończenie chciałbym wyrazić pogląd, aby ta garść uwag nie była powodem do tworzenia konfliktów z Burmistrzem. Jestem daleki od palenia mostów i psucia dobrych relacji z Urzędem Gminy, bez względu na to czy powyższe uwagi będą uwzględnione czy też nie.

Wypowiedź ta jest z konieczności jedynie kontynuacją podjętego wcześniej wątku, a z uwagi na co prawda odległą jeszcze kampanię wyborczą i nie chcąc być posądzany o jakąkolwiek stronniczość, nie zamierzam do tego czasu więcej zabierać głosu. Mam także nadzieję, że Pan Burmistrz przy najbliższej okazji zaprosi mnie na herbatę i porozmawiamy o tym, co tu dla Sycowic można by w najbliższym czasie uczynić…

Cezary Woch

Zobacz oryginał dokumentu oraz odpowiedź Burmistrza

Tagi:

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

3 komentarze do artykułu “Pomiędzy młotem a kowadłem…”

  1. Cezary Woch

    Dziękuję Panu Andrzejowi Sibilskiemu za zamieszczenie powyższego artykułu na łamach miesięcznika „U nas”, dziękuję również Panu Burmistrzowi za odpowiedź. Wynika z niej, że wszystko w Sycowicach jest w jak najlepszym porządku, a autor artykułu „Pomiędzy młotem a kowadłem… ” po prostu „czepia się” nie wiadomo czego. Otóż sprawa jest co nieco bardziej złożona a wobec powyższego tym bardziej jestem zmuszony do zajęcia swojego stanowiska, ponieważ nie chciałbym aby czytelnicy miesięcznika „U nas” odnieśli wrażenie, że Pan Sołtys kłamie… . Myślę , że takim tytułem będzie opatrzony następny lipcowy artykuł w którym odniosę się do zamieszczonych wyjaśnień. Prosiłbym również, aby do sformułowanych wyżej problemów nie odnosić się z jakąś śmiertelną powagą oraz sugestiami, że dotyczą one tylko Burmistrza, bo „winnych” jest tu trochę więcej. Przyczyn takiego stanu rzeczy należy doszukiwać się już 20-30 lat temu, a może nawet nieco wcześniej. W okresie powojennym Sycowice były prężną rolniczą wsią która będąc dwukrotnie mniejsza od Nietkowic dostarczała do punktów skupu dwukrotnie więcej żywca, mleka i zboża, ale i tak wszyscy mieli mniej więcej „po równo”. Z chwilą kiedy rolnictwo upadło, zaczął się dla Sycowic zły okres. Z braku zajęcia i życiowych perspektyw zaczęli odchodzić wartościowi dla wsi ludzie, pogłębiając ich degradację kulturową i cywilizacyjną. Sycowice stały się z czasem ubogim i niechcianym dzieckiem, które władze Gminy Czerwieńsk przekazały do „częściowej adopcji” Gminie Sulechów i to w bardzo newralgicznych dziedzinach: szkolnictwa ponad podstawowego, opieki lekarskiej /szpital i pogotowie ratunkowe/, Straży Pożarnej i Policji. Przez tych kilka dziesięcioleci kolejne władze Gminy stopniowo spychały Sycowice na margines, lokalizując znakomitą większość inwestycji na lewym brzegu Odry, co ewidentnie pogłębiało ich niekorzystny status cywilizacyjny. W ten sposób powstała Gmina A /część lewobrzeżna/ i Gmina B /część prawobrzeżna/. Ludzie zobojętnieli /to trwa do dzisiaj!!/ i uznali , że i tak się nic nie da zrobić i pogodzili się z losem. Prawdziwym nieszczęściem dla Sycowic było też to, że nie znalazł się nikt, kto by w ich imieniu domagał się czegokolwiek dla swojej wsi. Taki „niekonfliktowy” stan był bardzo wygodny dla kolejnych burmistrzów, Rad Miejskich itd. Z chwilą kiedy pojawiły się głosy domagające się chociażby w części „zrównoważonego rozwoju” dla Sycowic, ich wyraziciele stali się niewygodni i wcale się temu nie dziwię. W tym kontekście postrzegam odpowiedź Pana Burmistrza do której w planowanym artykule zmuszony jestem się odnieść. Dowiemy się z niego np: ile ławek jest w Sycowicach, dlaczego pilnie potrzebne są dodatkowe dwa punkty świetlne, ile zarabia „specjalny człowiek do koszenia traw”, co można zrobić za 90,78 zł miesięcznie, dowiemy się też ,że „mobilny radar” służy tylko do drenowania kieszeni przypadkowych kierowców, a nie do poprawy bezpieczeństwa mieszkańców oraz o tym, że Sycowice jako jedyne na trasie drogi wojewódzkiej przebiegającej przez Powiat Świebodziński, Krośnieński i Zielonogórski nie mają chodników, tak ważnych dla bezpieczeństwa mieszkańców itp. Warto będzie również wspomnieć o tym kto podejmuje inicjatywy w Sycowicach i kto je realizuje, ale również o tym, że Pan Burmistrz sprawnie załatwił chociażby kwestię wykupu 10 arowej działki oraz „załatwił” krawężniki do skweru w centrum wsi, za co jeszcze raz dziękuję. Mam nadzieję, że będzie to ciekawa garść spostrzeżeń i mam również nadzieję, że będzie ona pomagać w podejmowaniu korzystnych decyzji i będzie również cennym przyczynkiem do dobrej współpracy z władzami Gminy. Na zakończenie chciałbym zwrócić się z prośbą do Pań i Panów Radnych części Gminy A, o wyrażenie swoich opinii w tej sprawie, ponieważ to od Was teoretycznie rzecz ujmując zależy rozwiązywanie nabrzmiałych problemów, o ile oczywiście znajdą się odważni, aby takie stanowisko zająć. Wasze opinie są tym bardziej cenne, ponieważ stanowisko Radnych z części Gminy B może być postrzegane jako stronnicze… .

  2. Grzegorz Rychwalski

    Chciałbym ustosunkować się i skomentować reakcję p.Burmistrza Czerwieńska Piotra Iwanusa w dziale „Do redakcji” miesięcznika „Czerwieńsk-U nas” na artykuł p.Cezarego Wocha „Pomiędzy młotem i kowadłem” nr.215 czerwiec 2010.
    Z zaskoczeniem odczytałem informacje o występujących trudnościach z budową sieci kanalizacyjnej na „Zaodrzu”.Jako radny i członek Komisji Infrastruktury Technicznej,Rolnictwa i Ochrony Środowiska uczestniczyłem 15 czerwca 2010r.w planowym posiedzeniu,którego jednym z pkt porządku była informacja o stanie realizacji inwestycji m.in. kanalizacyjnych. Informacja w formie notatki przygotowana przez Kierownika Referatu nie zawierała żadnej informacji na temat budowy sieci kanalizacyjnej na Zaodrzu.W dokumencie tym były informacje o realizacji budów sieci kanalizacyjnych w: Płotach, Zagórzu, Laskach, Nietkowie, Leśniowie Małym i Wysokim, bez jakiejkolwiek wzmianki o postępie prac w Nietkowicach,Będowie ,Bródkach i Sycowicach.Na tej samej Komisji obecny był Burmistrz p.Piotr Iwanus,który nie wspomniał ani jednym słowem o „problemie” w Laskowie.Jesteśmy świadkami tworzenia się nowej formy informowania radnych o zaistniałych trudnościach na sztandarowych inwestycjach gminy wykorzystując łamy prasowe.Dziwne ale prawdziwe.
    Co do stanu technicznego drogi Nietkowice – Sycowice to pozwolę sobie przypomnieć i zacytować mieszkańcom słowa p.Burmistrza w odpowiedzi na moją interwencje w 2008r cyt.”Panie radny czy jest lepiej niż było?”Czyli cieszmy się że ją mamy i że zrobiono remont,modernizacje,naprawe nawierzchni-wymieniam wszystkie formy bo w dokumentach Urzędu różnie jest to podawane.Wykorzystanie do dalszej modernizacjitej drogi środków z programu budowy tzw.”schetynówek” bez naprawy błędów powstałych w trakcie remontu,modernizacji,naprawy nawierzchni- będzie wyrzucaniem naszych pieniędzy ” w błoto’.

  3. obs

    Patrząc na aktualną kampanię wyborczą i mając na uwadze, że „zaraz” będzie ta lokalna mam nieodparte wrażenie, że usłyszymy od kandydatów same wspaniałe myśli i pomysły. Mogę się założyć, że obiecają nam:
    – drogi
    – chodniki
    – przystanki
    – kanalizację
    – fotoradary
    – boiska
    a do tego:
    – wesołe miasteczko
    – oczyszczalnie ścieków
    – basen
    – klub, kawiarnię i bar

    Wydaje się śmieszne? Nie bardzo. Zobaczycie sami, jak władza sama będzie pukała do Naszych drzwi i prosiła (wręcz błagała) o glosy obiecując gruszki na wierzbie.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.