Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Dlaczego w Sycowicach nie będzie festynów…

festyn

źródło zdjęcia: Cezary Woch

W ostatnim okresie czasu dość często nagabywany jestem o termin festynu w Sycowicach. Aby odpowiedzieć rzetelnie na to nieskomplikowane zresztą pytanie, cofnijmy się nieco wstecz.

Kiedy dwa lata temu stanęliśmy przed koniecznością przygotowania sobótki i przyjęcia Niemców – byłych mieszkańców Sycowic, miałem nie lada dylemat: gdzie to wszystko zorganizować, na kogo można liczyć i co zrobić żeby sprawy nie zawalić.

Uprzedzając zarzuty, że przecież nie tylko ja byłem w grupie organizatorów, chciałbym jednoznacznie podkreślić, że to właśnie ja byłem twórczym zaczynem wspomnianych przedsięwzięć.

Na szczęście udało mi się zorganizować niewielki zespół mieszkańców który sprostał temu zadaniu. Poszliśmy „za ciosem” i zorganizowaliśmy jeszcze trzy festyny co było wyczynem nie lada, ponieważ od lat Sycowice w tej kategorii rozrywek świeciły pustkami.Można powiedzieć, że pierwsze lody zostały przełamane i teraz może być tylko lepiej, ponadto zdobyliśmy cenne doświadczenia i zdaliśmy sobie sprawę ze słabych punktów utrudniających organizację.

Jedną z dokuczliwych bolączek był brak biesiadnych ław i stołów, co każdorazowo wymagało dużego nakładu starań i pracy aby problem rozwiązać. Drugim hamulcem był brak energii elektrycznej co wymagało uciążliwego dogadywania się z okolicznymi sąsiadami i „tkania” pajęczej nici przewodów elektrycznych. Nie mniej istotny był także brak miejsca do tańczenia a sugestie, że gdzie indziej festyny również odbywają się na trawie, był małą pociechą.

Logiczną konsekwencją w wyciąganiu konstruktywnych wniosków na przyszłość, było stopniowe eliminowanie utrudnień. Postanowiłem jak najszybciej zaopatrzyć się w zestawy bawarskie które są wprost rewelacyjnym meblem festynowym. Z Budżetu Sołeckiego zakupiliśmy pięć takich zestawów, a ze środków Koła Gospodyń następne pięć. Na więcej niestety nie było nas wtedy stać.

Ponieważ dziesięć zestawów nie zabezpieczało naszych potrzeb postanowiłem, że zakupimy tym razem z Funduszu Sołeckiego jeszcze pięć takich kompletów. W dniu dzisiejszym ostatnia ich partia przyjechała do nas z Katowic. Zakładając, że przy jednym zestawie bawarskim może zasiąść 10 osób, jeśli pomnożymy to przez 15 kompletów to mamy gdzie posadzić 150 osób. Hurtownia piwa wypożycza jeszcze około pięć zestawów, czyli mamy miejsce dla 200 osób.

Moje zeszłoroczne boje o podłączenie prądu zaowocowały zamontowaniem skrzynki prądowej i doprowadzeniem energii elektrycznej do „stodoły”. Z Funduszu Sołeckiego wykonany został 64 metrowy równiutki „parkiet” do tańczenia. Można powiedzieć, odnieśliśmy sukces, ale czy na pewno?

Do organizacji festynu nie wystarczą tylko zestawy bawarskie, prąd czy parkiet. Potrzebni są ludzie którzy taki festyn zorganizują, a konkretnie: dwie osoby do bufetu, dwie do nalewania piwa, dwie do zorganizowania loterii fantowej, ktoś do zrobienia porządków, wykoszenia trawy, przewiezienia i ustawienia stołów, ktoś do przygotowania drewna na ognisko i ustawienia niezwykle urokliwych strzelających żywicą pochodni.

To jednak nie wszystko, bo trzeba dogadać się z hurtownią, zamówić piwo i napoje, zakupić produkty spożywcze i przygotować garmażerkę, zakupić tacki, widelce, kubki, załatwić zezwolenie na sprzedaż piwa, napełnić butlę dwutlenkiem węgla i wykonać mnóstwo drobnych acz pracochłonnych czynności. Obarczanie tym wszystkim jednej osoby, a konkretnie mnie jest grubym nieporozumieniem, a chętnych do wzięcia udziału w przygotowaniach po prostu nie ma.

Organizatorzy w czasie festynu wykonują ciężką i odpowiedzialną pracę i nie mają czasu na zabawę, tymczasem otrzymują różne „podziękowania” chociażby takie jak ja osobiście. W czasie jednego z ostatnich festynów nad ranem wszyscy porozchodzili się do domów, a na placu boju pozostało kilka niemłodych kobiet i ja który w deszczu znosiłem ławki i stoły, pomagał mi jeden z mieszkańców Sycowic. W pewnym momencie podeszły do niego dwie siostry również z Sycowic, złapały go za ręce i zabroniły znoszenia stołów, a do mnie zwróciły się w sposób następujący: „chciałeś być Sołtysem, to zap…..aj sam…” .

W taki oto sposób otrzymałem podziękowanie za wiele dni starań i bezinteresownej pracy. Jeśli do tego dodamy jeszcze szczeniackie bójki, łamanie nosów i palców, to odechciewa się wszystkiego! Czy dla takich ludzi warto coś organizować??

Oto macie odpowiedź dlaczego festynów w Sycowicach nie będzie dopóty, dopóki ludzie nie zrozumieją istniejących problemów i nie zaczną ze sobą współpracować.

Na dodatek jedna z członkiń Rady Sołeckiej oświadczyła, że ona z Rady się „wypisuje„, nie przychodzi na zebrania i nie wykonuje moich nieskomplikowanych zresztą poleceń. Z uwagi na to, że nie udostępniła swojego numeru telefonu próba powiadomienia jej w miejscu zamieszkania o spotkaniu Rady, skończyła się wyproszeniem mnie przez jej męża z podwórka…. .

Jeśli ktokolwiek uzna, że sytuacja taka jest normalna, to znaczy, że funkcjonuje u nas filia szpitala psychiatrycznego… . Powyższy incydent nie pozostanie bez echa, bo rozpocznę procedurę usunięcia tej pani z Rady Sołeckiej. Do takich postaw wkomponowują się różne zadymiary które nie cofają się przed najbardziej podłymi intrygami, psują wizerunek wsi i metodą grania na nerwach starają się same siebie dowartościować.

28 maja w Będowie organizowany jest Rodzinny Festyn Partnerski, niegdysiejsza tzw. sobótka. Mamy związane z tym obowiązki: wysłanie delegacji, upieczenie jakiegoś ciasta, wzięcie udziału w polsko-niemieckich towarzyskich konkursach. Dla zawodników /3-4 osoby ze wsi/ fundowane są obiady i kolacje, koszulki, ciekawe nagrody.

Nikogo to nie obchodzi, nikt nie chce się angażować i każdy ma to w nosie… . Były młodzieżowe zawody strażackie, Sycowic oczywiście nikt tam nie uświadczył, a ja świecę oczami w gminie „dlaczego…?” W jaki sposób mam dotrzeć do tych ludzi??

Piątego czerwca przyjeżdżają Niemcy – byli mieszkańcy Sycowic. Nie chcę nic więcej pisać na ten temat bo oni czytają również sycowice.net, ale to i owo można by powiedzieć.

Po co ja o tym wszystkim mówię, po co i komu potrzebne są te „gorzkie żale”? Otóż uważam, że to o czym powyżej napisałem, jest wołaniem o jakieś opamiętanie się i krytyczne spojrzenie na naszą pożal się Boże rzeczywistość!

Wobec powyższego chciałbym aby w komentarzach wypowiedzieli się różni ludzie, a szczególnie młodzież z Sycowic, bo sytuacja w której funkcjonujemy jest po prostu nienormalna, a swoimi postawami mocno odstajemy chociażby od wsi sąsiednich. Wiem, że czytacie sycowice.net, nie bójcie się też pisać… .

Cezary Woch

Tagi: ,

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

17 komentarzy do artykułu “Dlaczego w Sycowicach nie będzie festynów…”

  1. Tomek

    Smutna „sycowicka” rzecyzwistość, Aż chce się powiedzieć…”… spraw żeby mi się chciało jak mi się nie chce….” Spijać piankę z kufla to wielu a do organizacji (przed i po imprezie) to najlepiej zatrudnić służby….i dobrze zapłacić…

    Póki mentalność w mieszkańcach się nie zmieni, póty działania jednego człowieka czy garstki ludzi będą ginąć w marazmie (letargu) pozostałych mieszkańców.
    Era czasów że się to i to należy dawno minęła… i to jest pewne, a jeśli postępowanie mieszkańców będzie takie dalej to wieś „seniorami” będzie tylko stała. I rąk do wspólnej pracy i działania nie będzie….. smutne to, oj smutne. Zastanówcie się…..

  2. Człowiek ze wsi

    Panie Cezary, czy Pan myśli że w innych miejscowościach jest inaczej? Lepiej?
    Polecam film http://www.youtube.com/watch?v=Jbvh8fBlq-M

  3. Agata

    Od kad pamietam to jestem co roku na festynach w Sycowicach i bardzo miło każdy z nich wspominam. Szkoda, że młodzież z Sycowic nie potrafi sie zorganizowac, a to szczególnie dla nich jest to wszystko organizowane. Bardzo chciałabym wraz z koleżankami żeby odbył się u Was festyn. Pozdrawiam

  4. paw

    Ja proponuje zrobic liste osob, ktore ubiegaja sie o zrobienie kolejnego festynu i tym najbardziej zainteresowanym przypisac odpowiednia funkcje w jego przygotowaniu. Czasy mamy, jakie mamy i nie ma sie co oszukiwac, ze wiekszosc ludzi pracuje od poniedzialku do soboty i nie ma realnej mozliwsci pomocy w przygotowaniu festynu! Zapotrzebowanie? Owszem. Jest! Kazdy po ciezkim tygodniu chcialby sie troche zabawic, wyszalec, ale o sama organizacje tego musi zadbac niestety kto inny. Prosze nie patrzec na to z perspektywy fajnej zabawy, tylko z perspektywy obowiazkow, jakie sa przypisane organizacji takiego przedsiewziecia. pozdrawiam

  5. Cezary Woch

    Przepraszam, ale rozumowanie zupełnie nielogiczne. „Najbardziej zainteresowanym przypisać odpowiednie funkcje… „. Cha cha, przypisać to można, ale na tym skończy się zabawa… :). Myślisz, że PRZYPISANIE = WYKONANIE? No to nie znasz Sycowic… . „O samą organizację tego musi zadbać kto inny…”! KTO !!!???

  6. paul

    Panie Czarku,

    gratuluje zaangażowania w sprawy lokalne sycowic i chcialbym wyrazić swoje słowa podziwu dla Pańskich działań. Dzięki takim ludziom jak Pan Polska staje się coraz ciekawszym i atrakcyjniejszym krajem. Jednocześnie bardzo mi przykro słysząc o problemach z organizacją festynów oraz innych inicjatyw. Szczególnie przykro to słyszeć, jeśl sprawa rozbija się o znalezienie kilku wolnotariuszy, którzy pomogą w nieskomplikowanych czynnościach czy załatwianiu jakiś spraw urzędowych. Cóż, taka jest w dalszym ciągu rzeczywistość w Polsce. Ja od 17 lat nie mieszkam w Polsce i musze powiedzieć, że w moim kraju wyglada to znaczenie lepiej. Przy organizacji lokalnych imprez i festynów jest wielu wolnotariuszy oraz sponsorów. Niestety w Polsce szybko sie to nie zmieni, ale pomyślałem o nieco innym rozwiązaniu.
    Czy nie dało by sie nieco skomercjalizować festynu ? Przecież sprzedaż piwa przynosi pewnie jaiś zysk. Czy nie można by zamówić jakiegoś cateringu i sprzedawać go z zyskiem ? Przecież nie chodzi tu pewnie o jakieś wyszukane potrawy, ale można sprzedawać kiełbasę, szaszłyki i inne posiłki z grilla…. Zysk ze sprzedaży piwa i cateringu można przeznaczyć na zapłatę za pracę dla ludzi uczestniczących w przygotowaniach. Jeśli nie ma wolnotariuszy to wydaje mi się, że ten sposób można rozwiązać ten problem.
    Na koniec pozdrawiam serdecznie Pana, Panie Cezary oraz wszystkich mieszkańców Sycowic i okolicznych miejscowości. Wierzę także w to, że, gdy będzie Pan następny raz organizował jakąś imprezę to znajdzie się wielu chętnych, którzy będą z zaangażowaniem i radością współtowrzyć lokalne eventy

  7. nieznajoma

    panie czarku może jest pan nieodppwiednim człowiekiem na to stanowisko skoro nie umie pan zjednoczyć wioski do pomocy przy festynach warto sie nad tym zastanowić

  8. Roman

    Piękna nieznajoma, wskaż odpowiednią osobę z Sycowic. Wg mnie nie ma takiej. Ba, nie słyszałem by wcześniej w Sycowicach były organizowane festyny.

  9. Cezary Woch

    Panie paul, bardzo dziękuję za miłe słowa skierowane pod moim adresem. Przy okazji potwierdza Pan starą prawdę, że cudze chwalicie, a swojego nie znacie. Okazuje się ponadto, że pewne sprawy w Sycowicach lepiej widać z odległości… :)). Takie imprezy jak festyny, zabawy, organizowane są na ogół na całym świecie przez wolontariuszy i ludzi dobrej woli. Ma Pan rację, że przynoszą one pewien zysk. Sprawa jest trochę delikatna ponieważ w zasadzie powinno to być opodatkowane jako forma prowadzenia działalności gospodarczej/i wtedy z zysku przysłowiowe nici…/, ale w rzeczy samej nikt tego nie robi, co jest jakby nie było działaniem na pograniczu prawa. Pomińmy jednak ten wątek. Pewne środki finansowe które są wówczas uzyskiwane przeznaczaliśmy na potrzeby wsi i każdy grosz był tu bardzo cenny. Przeznaczenie tego zysku na cele organizacji festynu przy takich postawach mieszkańców jak opisałem wyżej są bezcelowe i bezsensowne, a nawet budzą mój wewnętrzny sprzeciw! Jeśli uważnie przyjrzy się Pan innym artykułom zamieszczanym na sycowice.net niewątpliwie zauważy Pan, że dzieje się tu bardzo wiele ciekawych rzeczy których dotychczas nie było i zachodzą bardzo widoczne pozytywne zmiany, ale niestety bez większego udziału miejscowej społeczności. Wiele z tych zmian zainicjowałem i zrealizowałem osobiście i proszę sobie wyobrazić /co dla mnie jest rzeczą kuriozalną/, że jest tu grupa ludzi którzy zamiast ciągnąć przysłowiowy wózek w tym samym kierunku, aby to wspólne dobro pomnażać, postawiła sobie za cel walkę ze mną i szkodzenie mi gdzie tylko się da. Jest to tak małe, prościuchne i krótkowzroczne, że byłoby nawet śmieszne gdyby nie było,aż tak w swojej wymowie beznadziejne. Mnie osobiście te „podchody” nawet bawią, ale nic dobrego z nich nie wynika. Komentarz „nieznajomej” wpisuje się w ten scenariusz i świadczy o braku rozeznania i realizmu. Na szczęście Roman szybko zaripostował sugerując wskazanie „odpowiedniej osoby”. Ze szczerym ubawieniem również czekam na dalsze propozycje „nieznajomej”R… :)). Serdecznie Pana pozdrawiam.

  10. nieznajoma

    panie Romanie nie mnie wskazywać mieszkańców lecz to raczej jest zadanie sołtysa on jako włodarz tej miejscowości zna swoich mieszkańców czy według pana w tej miejscowości nie ma fajnych ludzi? mi się wydaje że może to jest wina sołtysa że nie umie zjednoczyć wioski sąsiednie wioski jakoś radzą sobie z festynami i znajdą ludzi życzliwych do pomocy . A co do wcześniejszych festynów to już kiedyś były tam organizowane przez strażaków

  11. nieznajoma

    panie sołtysie może i pana ubawiłam swoją wypowiedzią ale jest małe ale w tym wszystkim czytając pana artykuły o festynach i oglądając zdjęcia były osoby które panu pomagały w organizacji więc gdzie one są ?przecież jak pan pisze nie mógł sam pan tego wszystkiego wykonać .Z moich obserwacji wynika że zabrakło magicznego słowa z pana strony dla tych co panu pomagali a to słowo to dziękuje bo wszędzie gdzie pan opisuje jest ja zrobiłem ja załatwiłem a pomocy nie było wszystko ja sam . więc nie ma co dziwić że nikt nie chce panu pomagać skoro wszystko pan sam robi może warto się nad tym zastanowić nikt panu nie mówi że mało pan zrobił dla SYCOWIC ale żeby z ludźmi współpracować potrzebna jest życzliwość a nie przypisywanie wszystkich zasług sobie

  12. Cezary Woch

    Wszystkie moje artykuły, a nie jest ich mało, o ile dotyczą wspólnych działań kończą się podziękowaniami dla osób zaangażowanych w przedsięwzięciu. Wystarczy czytać ze zrozumieniem, ale nie każdy to potrafi, niestety… :). Przez strażaków festyny były organizowane w latach powojennych niestety, w czasach „nowożytnych” nie było ani jednego i to należy wiedzieć. Problem tkwi zupełnie gdzie indziej, między innymi w takich postawach jakie prezentuje łaskawa pani… . Ja po chałupach nie mam zamiaru chodzić i wyciągać ludzi do jakiejkolwiek „roboty”. Nie na tym polega „jednoczenie wsi”. Jeśli rozumni ludzie widzą co się dzieje i co się robi, to w miarę wolnego czasu powinni sami się do mnie zgłaszać z chęcią pomocy, ale UWAGA! Wcale nie dla mnie, tylko dla nas wszystkich!! Ażeby to zrozumieć nie trzeba być wcale profesorem. Takiego „zrozumienia” jednak nie ma. Jeśli nie miał kto kupić kwiatów i wsadzić ich do gazonów, zrobiłem to ja, za własne pieniądze i własnymi rękami. Nie wstyd pani? To co mam powiedzieć, że kwiatki kupiła „nieznajoma”? teraz dobry czas aby je wymienić! Proszę pokazać na co panią stać, będę codziennie zaglądać do gazonów… :). Dlaczego jeszcze tego pani nie zrobiła? Co łaskawa pani, przepełniona postawą roszczeniową w ogóle zrobiła dla Sycowic oprócz wypisywania do mnie listów z pretensjami? Proszę się pochwalić, bo moje zasługi jak pani pisze są wszystkim znane. Właśnie dzisiaj Rada Miejska w Czerwieńsku zatwierdziła Plan Odnowy Wsi dla Sycowic. Dokument o kapitalnym znaczeniu dający Sycowicom przepustkę do poważnych inwestycji na terenie wsi. Gdzie pani była jak ten dokument należało opracować, a stworzyłem go absolutnie sam od A do Z! A prosiłem, pomóżcie, podpowiedzcie, doradźcie! Nawet na Zebranie Wiejskie na którym miał być przegłosowany przyszło tak mało osób, że zebranie trzeba było powtarzać! To jest w porządku? Dla picu na tym dokumencie nie jest napisane, że wykonałem go ja, lecz Lokalna Grupa Inicjatywna, bo mi było wstyd, że nie miałem żadnej pomocy! A może miałem dopisać panią? A w imię czego na ten przykład? Dla kogo będzie ta kupa zatwierdzonych pieniędzy? Dla mnie, czy dla wsi i między innymi dla pani? Czy pani spowodowała ułożenie kilkuset metrów drogi asfaltowej w Sycowicach, czy pani spowodowała ułożenie 70 metrów chodnika z nowiutkiej kostki, czy wie pani coś o nowym parkingu koło kościoła, a rekonstrukcja zdemolowanych zjazdów z drogi wojewódzkiej to pani dzieło? Jeśli ja nie potrafię zjednoczyć ludzi do zrobienia festynu, niech zrobi to pani w czym problem? Ale musi mieć pani świadomość, że bierze na siebie poważną odpowiedzialność. Ja nie mam żadnego obowiązku organizowania festynów szczególnie w podzięce za takie postawy jakie prezentuje między innymi szanowna pani. Tym razem sobie odpocznę i przyjdę na duży kufel zimnego piwa z pianką i popatrzę jak się pani uwija przy garnkach. Koło nowego chodnika trzeba zagospodarować trawnik i zrobić zieleniec. Ja doprowadziłem do zrobienia chodnika, a pani założy trawnik koło niego, to nic skomplikowanego: szpadelek, grabki, taczka i robimy błysk :). A może zechce pani uzupełnić parking drobniutką zdrabką? Bedzie równiutko i ładnie! to należy uczynić! Jeśli pani tego nie zrobi to znaczy, że nic pani nie rozumie i dalsza z panią dyskusja jest bezprzedmiotowa i szkoda na to mojego czasu… .

  13. nieznajoma

    panie sołtysie zna pan przysłowie uderz w stół a nożyce się odezwą jak bym była mieszkanką pana miejscowości to raczej bym wzięła ten szpadelek grabki i taczkę odciążyła pana w obowiązkach może i pomogła więcej ale mam trochę kilometrów żeby do pana przyjechać poza tym widać że raczej nie lubi pan słuchać co inni mają do powiedzenia zapewniam pana ze wiem co to praca na rzecz społeczeństwa i jak ktoś ma coś do powiedzenia to go wysłucham a nie krytykuje więc już nie zabieram pana cennego czasu żeby mógł pan dalej się rozżalać nad sobą jaki to pan pokrzywdzony bo sam musi wszystko robić dobrego człowieka poznać po życzliwości można nie po samoocenie to mieszkańcy będą pana oceniać nie pan sam siebie

  14. Cezary Woch

    No i wpadła szanowna pani we własną pułapkę… ;). W Sycowicach pani nie mieszka, bo gdyby tak, to by dopiero… , chi, chi.. ;), nic pani nie może, nic oprócz krytykowania nie potrafi…. Takich fałszywych i nieudolnych „doradców” nam, a szczególnie mnie nie potrzeba. Proszę zająć się „odnową” swojej miejscowości i samej siebie, bo gdzieś się szanowna pani nieco pogubiła. Zalecam kawę u sąsiadki i ponarzekanie na pijącego męża, niedobre dzieci, drożyznę w sklepach i kiepską pogodę. Tematy jak raz na pani poziomie… . A ja nie mam przyjemności pani słuchać bo wyjątkowo nie ma pani nic do powiedzenia…

  15. Grzegorz

    Warto spojrzeć jak w sycowicach było „kiedyś” tj. kilkadziesiat lat temu czytając wspomnienia Pani Michaliny Puszkarskiej:

    „Ludzie ciężko pracowali ale szanowali się, sprzyjali sobie i byli dla siebie bardzo życzliwi, często odbywały się zabawy na których świetnie się bawiliśmy. Organizowali je strażacy albo koło gospodyń a wszystkie zarobione pieniądze przeznaczaliśmy na wyposażenie świetlicy lub na inne wspólne cele które służyły całemu ogółowi.

    Nieraz w wolnych chwilach siadaliśmy z sąsiadami na łące, graliśmy w karty, mężczyźni zawsze „coś tam” ze sobą przynieśli, kobiety trochę poplotkowały i stwarzało to miedzy ludźmi więź której dzisiaj nie uświadczysz… .
    […]
    Boleję tylko nad tym, że ci dobrzy kresowi ludzie odeszli bezpowrotnie, młodzi pokończyli szkoły i wyjechali, a Sycowice nie bardzo moją godnych następców…” źródło

  16. Cezary Woch

    święte słowa…

  17. nieznajoma

    czyste szowinistyczne podejście panie sołtysie do sprawy zarzucił mi pan że nie umiem czytać pana artykułów ale pan też raczej nie umie w każdej mojej wypowiedzi nie ma zarzutu że pan mało robi dla swojej miejscowości ja pisze o życzliwości ludzkiej ale to jest panu obce słowo więc się nie dziwie że pan tego nie rozumie proszę wziąć sobie za wzór sołtysa plot on dużo więcej zrobił niż pan i umie żyć w zgodzie z mieszkańcami i jak trzeba coś pomóc to idziemy albo chociażby sołtys z pana strony pan Przygocki organizuje różne festyny robi dużo dla miejscowości i zawsze znajdzie ludzi do pomocy a co do mojego męża to nie pije alkoholu więc nie mam na co narzekać a spotykam się z koleżankami na kawie to nie po to żeby narzekać lecz co nowego można zrobić w ogródku jakie są nowości albo co trzeba pomóc innym to dla pana wiadomości nie zna pan ludzi ale szybko ich szufladkuje więc nie ma co się dziwić postawy mieszkańców w pana miejscowości

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.