Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Leitersdorfczycy w Sycowicach cz.2

Spotkanie z Niemcami

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Piątego czerwca 2011 r. po raz trzeci „oficjalnie”, spotkaliśmy się z Niemcami, byłymi mieszkańcami Sycowic. Myślę, że pierwsza niedziela czerwca każdego roku, może i powinna wejść do kalendarza naszych wspólnych spotkań i stać się swego rodzaju tradycją.

Idea takich kontaktów jest wysoko oceniana przez niemieckich byłych mieszkańców, a również przez Polaków, w tym naszych sąsiadów chociażby z ościennych miejscowości i nie ukrywam, że niektórzy nawet tego nam zazdroszczą.

Charakterystyczną cechą tych spotkań jest to, że nie ma w nich żadnej polityki i, że nie są one „wymuszane” kalendarzem obowiązkowych wizyt, ale wynikają po prostu z potrzeby serca. W sytuacji zupełne podobnej do niemieckich byłych mieszkańców Sycowic, są polscy repatrianci ze wschodnich kresów Rzeczypospolitej, którzy pozostawili tam swoje domy, gospodarstwa i wspomnienia.

Chciałbym aby czytający te słowa uświadomili sobie poziom i wartość naszych lokalnych polsko-niemieckich relacji, w porównaniu z podobnymi relacjami polsko-białoruskimi, polsko-rosyjskimi, polsko-litewskimi, czy też polsko-ukraińskimi których po prostu nie ma!

A ilu Polaków pojechałoby chętnie do swoich rodzinnych miejscowości na Białorusi, w Rosji, na Ukrainie, czy Litwie wiedząc, że czekają na nich przyjaźnie nastawieni obecni mieszkańcy! Chociażby z tego powodu powinniśmy cenić te wspólne spotkania jak najwyżej.

Powracając do ostatniego spotkania w niedzielę 5 czerwca pokrótce przypomnę jego przebieg. Po moim wystąpieniu którego treść zamieszczona została w części pierwszej, Wojciech Halicki opowiedział naszym gościom o idei sprowadzenia żubrów do Sycowic i zapoznał z aktualnym stanem prac organizacyjnych.

Te przygotowawcze prace organizacyjne cały czas trwają pomimo, że ich efektów nie widać jeszcze w terenie. Prace związane z budową ogrodzenia ruszą na przełomie czerwca i lipca, a pierwsze żubry powinny być przesiedlone do końca bieżącego roku. Pan Halicki opowiedział również w jaki sposób będą rozwiązane sprawy funkcjonowania ośrodka do czasu zbudowania stałej siedziby.

Następnie udaliśmy się na krótki spacer po Sycowicach i odwiedziliśmy hodowlę danieli od strony wschodniej. Niemcy byli zaskoczeni tym, że taka hodowla istnieje w tym miejscu i z uznaniem przyjęli sam pomysł jej utworzenia. Myślę, że unaoczniło im to, iż naszych zapowiedzi dotyczących rozwoju Sycowic nie rzucamy na wiatr.

W drodze powrotnej goście udali się do miejsc które chcieli odwiedzić na terenie wsi, a następnie po krótkim odpoczynku w świetlicy udaliśmy się do naszego kościoła na nabożeństwo ekumeniczne. Pokazałem im marmurową nową posadzkę , nowe witraże i nowe doskonałej jakości rynny. Z uznaniem podkreślali naszą dbałość o kościół i jego otoczenie.

Nabożeństwo ekumeniczne było doskonale zorganizowane przez pastora który dla każdego z obecnych miał przygotowane kserokopie tekstów modlitw i pieśni. Warto podkreślić, że razem z pastorem przyjechał wraz ze sprzętem instrumentalnym, pięcioosobowy chórek ewangelicki z Sulechowa, który bardzo wzbogacił całą liturgię.

Takiego nabożeństwa Sycowice jeszcze nie widziały i niech żałują ci którzy w nim nie uczestniczyli. Całą idę wysoko ocenił również nasz ksiądz proboszcz, który już się dopytywał kiedy by można zrobić następne… .

Dla naszych niemieckich gości którzy są ewangelikami było to również niecodzienne przeżycie i powrót do przeszłości kiedy to jako dzieci uczestniczyli w coniedzielnych takich nabożeństwach w sycowickim kościele.

Po nabożeństwie udaliśmy się na obiad, na który zaproszony był także nasz ksiądz proboszcz, pastor i Jego chórek. W czasie obiadu był czas na snucie wspomnień i ciekawych rozmów które będą długo wspominane. W krótkiej relacji trudno oddać atmosferę całego spotkania, ale chociaż w niewielkiej części ukażą ją zamieszone poniżej zdjęcia.

Na zakończenie chciałbym bardzo podziękować Paniom: Annie, Jadwidze, Elżbiecie i Marii za przygotowanie całego spotkania, a także młodym dziewczynom: Natalii, Julii, Honoracie i Ani, za udzieloną pomoc. Mam także nadzieję, że te młode dziewczyny uczestnicząc w organizacji spotkania, a także słuchając wypowiedzi jego uczestników, wiele zrozumiały z idei z tych bardzo pięknych sąsiedzkich kontaktów.

Cezary Woch

Tagi:

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.