Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Golgota Wschodu – 73 lata temu…

Golgota Wschodu

źródło zdjęcia: sxc.hu

Mijają 73 lata, kiedy w nocy z 9 na 10 lutego 1940 roku uzbrojone grupy enkawudzistów w towarzystwie miejscowych komunistycznych aktywistów, wkroczyły do tysięcy polskich rodzin z nakazem natychmiastowego opuszczenia swych domostw. Tragizm tych wydarzeń był przerażający. Tabor do masowej deportacji przygotowywano już w styczniu 1940 roku. Składy pociągów liczyły do 60 wagonów. W każdym z nich zamykano po 50 osób.

W tym pamiętnym dniu, rozpoczęła się wielka akcja, którą dzisiaj nazywamy Golgotą Wschodu. Na mocy paktu Ribbentrop – Mołotow, Sowieci szybko zajęli i okupowali blisko 52 % obszaru II RP, na którym zamieszkiwało ponad 13 milionów obywateli Rzeczypospolitej. Armia Czerwona, ta “wyzwolicielka biednych i uciśnionych” dokonywała masowych rabunków mienia, aresztowań i zabójstw. Funkcjonariusze NKWD byli inicjatorami rozpraw z właścicielami majątków ziemskich i innymi “krwiopijcami”. Takich ludzi bolszewicy rozstrzeliwali bez jakiegokolwiek sądu, bo byli groźni dla komunistycznego systemu. Bolszewicka hołota uosabiała “słuszny gniew ludu”, polegający na zastraszaniu ludności, na sianiu lęków i obaw o nieznaną przyszłość. Bolszewiccy ideolodzy uznali Polaków za przeciwników i wrogów państwa sowieckiego, za element niebezpieczny. Nie mogli zapomnieć roku 1920, kiedy to Polacy uniemożliwili im przeprowadzenie światowej rewolucji proletariackiej. Teraz zapłata, jaką przyszło Polakom zapłacić za ten zwycięski akt sprzeciwu wobec naporu rewolucji bolszewickiej w 1920 roku, była ceną straszną i niewyobrażalną.

Dziesiąty luty będziem pamiętali. Są to słowa z “ballady zesłańców” anonimowego autora, która powstała w lutym i marcu 1940 roku, jako świadectwo ekstremalnego doświadczenia doznanego przez wiele tysięcy Polaków, / można ją śpiewać na melodię „Boże coś Polskę”/

BALLADA ZESŁAŃCÓW SYBIRU
Ojczyzno nasza, ziemio ukochana,
W trzydziestym dziewiątym cała krwią zalana.
Nie dość, że Polskę na pół rozebrali,
To jeszcze Polaków na Sybir wygnali.

Dziesiąty luty będziem pamiętali,
Gdy przyszli Sowieci, myśmy jeszcze spali,
I nasze dzieci na sanie wsadzili,
na główną stację wszystkich wywozili.

O, straszna chwila, o, straszna godzina,
Rodząca swoich bólów zapomina,
Ale Wam powiem, nie zapomnę chwili,
Gdy nas w ciemny wagon jak w trumnę wsadzili.

O, żegnaj Polsko, żegnaj chato miła,
O, żegnaj ziemio, któraś nas karmiła,
Żegnaj słoneczko i gwiazdy złociste,
My odjeżdżamy z tej ziemi ojczystej.

Cztery dni polską ziemią my jechali,
Lecz żeśmy ją tylko przez szpary żegnali.
W piąty dzień sowiecka maszyna ryknęła,
Jakby każdego sztyletem przeszyła.

Mijają doby, tygodnie mijają,
Raz na dzień chleba i wody nam dają,
Mijamy Rosję i góry Uralu,
I tak jedziemy wciąż dalej i dalej.

Czwartego marca stanęła maszyna
I tak już transport z nami się zatrzymał,
Jedziemy autem, a potem saniami,
Przez śnieżną tajgę, rzekami, lasami.
Oj, smutna była nasza karawana,
“Kipiatku” z chlebem dali nam co rana,
Dzieci zmarznięte z sani wypadają,
A na noclegach umarli zostają.

O, Polsko piękna, ziemio nasza święta,
Gdzie Twoje syny, gdzie Twoje orlęta?
Dzisiaj w sybirską tajgę przyjechali.
Czy będziem Ciebie kiedyś oglądali?

Słoneczko złote smutno nas witało,
Gdy do baraku rano zaglądało.
Dwie białe trumny sosnami ubrane,
Nad nimi matki klęczą zapłakane.

Jesteśmy sami, straż nas zostawiła,
Bo cóż tu będzie koło nas robiła?
Świat nam zamknęli, wszędzie lasy, drzewa,
Nawet ptaszyna nam tu nie zaśpiewa.

Zima, śniegi straszne, w lesie ciężka praca,
Głód i tęsknota bardzo nas przygniata,
Tyfus okrutny wśród ludzi się szerzy,
Co dzień to więcej pod sosnami leży.

I przyszła wiosna, słońce zajaśniało,
Lecz u nas wcale nie poweselało,
Tylko po lesie słychać głos płaczący:
“O, Jezu Chryste, w Ogrójcu mdlejący!”

Polska Królowo, zmiłuj się nad nami,
Nad polską ziemią i nad Polakami,
Powróć nas, powróć do ziemi ojczystej,
Królowo Polski! Panienko Przeczysta!

10 lutego 1940 roku o świcie na kresach wschodnich Rzeczypospolitej rozpoczęła się pierwsza masowa wywózka Polaków do sowieckich łagrów i obozów pracy. Wywózkę tę oficjalnie nazywano “przesiedleniem”. Była to ni mniej ni więcej tylko zemsta Stalina za rok 1920. Decyzję o deportacji wydała 5 grudnia 1939 roku Rada Komisarzy Ludowych (najwyższa sowiecka władza). Przez następne dwa miesiące trwały intensywne przygotowania do jej przeprowadzenia. W tym czasie sporządzano listy osób i rodzin, które uznano za element wrogi w stosunku do państwa sowieckiego i zakwalifikowano do pierwszej deportacji. Prowadzono również tzw. “rozeznanie terenu”, polegające na przydzielaniu obserwatorów i dozorców do poszczególnych instytucji, gospodarstw i majątków ziemskich. Przebieg wywózki nadzorowali osobiście generał Iwan Sierow i Wsiewołod Mierkułow – zastępcy Komisarza Ludowego NKWD Ławrientija Berii. Pierwsza deportacja objęła ponad 220 tys. ludzi, głównie niższych urzędników i pracowników państwowych, sędziów i prokuratorów, działaczy samorządowych, a także właścicieli ziemskich i osadników wojskowych z całymi rodzinami, w nomenklaturze sowieckiej nazywanych “kułakami” i uznawanych, zgodnie z instrukcją NKWD w sprawie deportacji, za “element antysowiecki”. W kwietniu i czerwcu 1940 roku zorganizowano dwie następne deportacje. Objęły one rodziny osób uprzednio aresztowanych w miesiącu lutym tegoż roku, były to rodziny kupców i pracowników rolnych ze skonfiskowanych majątków ziemskich, zaś czerwcowa deportacja objęła głównie uchodźców z centralnej i zachodniej Polski – tych ludzi, którzy uciekali przed Niemcami i znaleźli się za linią Bugu, na terenach okupowanych przez Związek Sowiecki zgodnie z hitlerowsko-sowieckim “układem o przyjaźni i granicy” zawartym przez obu agresorów w dniu 28 września 1939 roku. W czerwcu 1941 r. miała miejsce czwarta wielka deportacja. Objęła ona około 200 tys. osób, wśród nich resztę uciekinierów z zachodu Polski: inteligencję zawodową, wykwalifikowanych robotników, kolejarzy, zamożnych rolników. Wywożono również ludzi zamieszkałych na Wileńszczyźnie. Związek Sybiraków szacuje, że w sumie w wyniku czterech deportacji po 17 września 1939 r. Sowieci zesłali na “nieludzką ziemię” ponad milion Polaków, z czego zginął co trzeci wywieziony. Deportowanych wywożono do północnych rejonów ZSRR, w okolice Archangielska, do republiki Komi, w północne rejony wschodniego Uralu, w okolice Irkucka, Tobolska, Tomska, do północnego i południowego Kazachstanu, Krajów Krasnojarskiego i Ałtajskiego, na Kołymę i Kamczatkę.

10 lutego 1940 roku do polskich domów znajdujących się na wschodnich terenach II Rzeczypospolitej wtargnęli stalinowscy funkcjonariusze NKWD z nakazem wysiedlenia wszystkich mieszkańców. Zabierano całe rodziny bez wyjątku, z małymi dziećmi, chorymi i starcami. Tak rozpoczął się dramat wielu polskich rodzin. Dziś „dziesiąty luty” 1940 roku należy do ważnej acz bolesnej daty w historii Polski. Jest to data symbol odnosząca się do całej Golgoty Wschodu, wywózek na “nieludzką ziemię” ponad miliona, według innych źródeł około półtora miliona, naszych rodaków. Do zakratowanych bydlęcych wagonów ładowano po 50 osób. W takim wagonie “tiepłuszce” znajdowały się drewniane prycze po obu stronach wagonu, w środku żelazna beczka w charakterze piecyka, dziura w podłodze służąca za ubikację, zakratowane okna i zaryglowane drzwi. Podróż na miejsce zsyłki trwała ponad miesiąc. Warunki podczas transportu były przerażające, ludzie, zwłaszcza małe dzieci, umierali z głodu, zimna i wyczerpania.

Wszyscy dorośli (również kobiety) musieli iść do pracy przy wyrębie lasu (lesozagotowka i lesorubka), a obrobione kłody trzeba było spławiać rzeką Łobwą. Podczas spławiania drzewa na rzece często tworzyły się zatory, przy usuwaniu tych zatorów zdarzało się, że robotnicy nie umiejący pływać topili się w nurtach rzeki. Warunki pracy i życia podobne były do tych, jakie panowały w łagrach: ścisła kontrola władz, przymusowa praca, konieczność wyrabiana “normy”, od której zależała ilość przydziału chleba, zakaz oddalania się poza granice posiołka. Ściśle przestrzegano zasady: “Kto nie rabotajet, tot nie kuszajet”. Na tym miała polegać istota komunizmu. Cały posiołek, który oddalony był od najbliższej stacji kolejowej ponad 50 km, znajdował się pod ścisłym nadzorem strażników. Codziennie rano przychodził nadzorca osady z rutynowym pytaniem: “Kak familija, skolka dusz”?. Na podstawie takiego “wywiadu” przydzielano chleb – dla dzieci 300 gr., a dla dorosłych 500 gr. dziennie, jeżeli wyrobili w pracy “normę”. Trzymano się niewolniczej zasady “Czierez trud k oswobożdieniju”, co było kopią hitlerowskiego hasła “Arbeit macht frei”. Nic dziwnego, że obydwa totalitaryzmy budowały swoją potęgę na pracy niewolniczej. Niejednokrotnie dawano dorosłym do zrozumienia w czasie pracy w tajdze, że nie mają co marzyć o powrocie do Polski. Mówiono wprost: “Wam nada sawsiem zabyt ob swajej rodinie, zdieś budietie rabotat i zdieś padochnitie” (Musicie na śmierć zapomnieć o swojej ojczyźnie, tu będziecie pracować i tu pozdychacie). Najtrudniejszy do przetrwania był okres zimowy, który na Sybirze trwa wyjątkowo długo. Dużo ludzi poumierało z głodu i wycieńczenia po katorżniczej pracy,

Dopiero w niepodległej Polsce, po przemianach ustrojowych, które dokonały się w 1989 roku, możemy otwarcie pisać i mówić o Sybirakach, o ludziach, którzy nagle i niespodziewanie, bezprawnie i brutalnie zostali wypędzeni z domów rodzinnych Rzeczypospolitej.

Cezary Woch

Tagi:

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

5 komentarzy do artykułu “Golgota Wschodu – 73 lata temu…”

  1. Cezary

    Koszmar ten przeżyli mieszkańcy naszego Zaodrza: Jadwiga Andrzejaszek z Bródek, Halina Paszkowska z Nietkowic, Alojzy Rogowski z Będowa i Julianna Domańska ze Szklarki Radnickiej /długoletnia mieszkanka Będowa/. Naszym obowiązkiem jest przypominanie o tym i pamiętanie o tych strasznych wydarzeniach!! Ich wspomnienia z Golgoty Wschodu znajdziecie na sycowice.net. Ci bardzo skromni ludzie żyją cichutko wśród nas, a często obok nas… . Pamiętajcie o tym, aby otaczać ich szacunkiem i zwykłą ludzką miłością…

  2. Wojtek

    przykre jest to, że niewiele osób pamięta o takich wydarzeniach. mamy szanse na to aby o wielu rzeczach dowiedzieć się od ludzi, którzy to przeżyli, byli świadkami tych wydarzeń, a nie korzystamy z tego.
    pogoń za karierą i pieniądzem, konsumpcjonizm i postępowość, a o historii własnego kraju i jego bohaterach pamięć jest coraz mniejsza.

    szacunek Panie Cezary za kolejny świetny artykuł!

  3. Ewa

    Jakie smutne, tragiczne dzieje…
    Życzę dużo dobrego zdrowia i miłych chwil w życiu wszystkim osobom, które musiały te czasy przeżyć. Pozdrawiam serdecznie Ewa Wójtowicz

  4. Grzegorz

    Ciekawy film na ten temat wkrótce pojawi się w kinach

    http://www.syberiadapolska.pl

  5. Wojtek

    Szkoda, że film powstał na podstawie książki napisanej przez komunistycznego zbrodniarza.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.