Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Pasjonat…

gołębie pocztowe

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Udokumentowana historia gołębi pocztowych sięga 5000 lat p.n.e. kiedy to z okazji koronacji jednego z faraonów wypuszczono stado gołębi roznoszących tą radosną wieść na wszystkie strony świata. To doniosłe wydarzenie znalazło swoje odbicie również w malowidle ściennym w jednej z egipskich świątyń.

Gołębie pocztowe wywodzą się od gołębia skalnego charakteryzującego się zdolnością do powracania do gołębnika z dużych odległości, a ich ojczyzną był basen Morza Śródziemnego. Przez tysiące lat rasa ta była udoskonalana poprzez wybieranie do dalszej hodowli osobników posiadających najbardziej pożądane cechy.

Dowody kolportowania przez gołębie ważnych informacji, znajdujemy w licznych przekazach pisemnych, w malarstwie, rzeźbach i płaskorzeźbach, głównie w krajach arabskich, w starożytnej Grecji i Rzymie. W owych czasach były one pewniejszymi i szybszymi posłańcami niż piechurzy, gońcy czy jeźdźcy.

Gołębie „pocztowe” najszybciej jak to było możliwe, rozprzestrzeniały nie tylko wiadomości o rezultatach bitew, przebiegu oblężeń czy o zwycięstwach gladiatorów, ale również informacje o wynikach igrzysk olimpijskich czy wyścigów konnych. Służyły też do wysyłania zaproszeń i przekazywania informacji handlowych, a marynarze starożytnego Egiptu przesyłali w ten sposób do domów informacje o swoim powrocie.

W starożytnej Europie gołębie pocztowe służyły najpierw Grekom, a po upadku Grecji ich hodowla kontynuowana była przez Rzymian. Począwszy od VII wieku w krajach podbitych przez Arabów, a także w Syrii i starożytnej Persji, w oparciu o gołębie pocztowe zorganizowana była cała sieć łączności pocztowej. Sieć ta w krajach arabskich istniała i cały czas była rozbudowywana preferując loty na jak największe odległości, aż do XVII wieku czyli do czasu podbicia tych krajów przez Turków.

Zanim wynaleziono telegraf, gołębie pocztowe służyły również marynarzom pływającym na kutrach pościgowych, obsługom latarni morskich, służbie ratownictwa w Alpach, oraz korespondentom i reporterom.

Po pierwszej wojnie światowej, we wszystkich państwach Europy władze wojskowe propagowały zakładanie hodowli gołębi pocztowych, co miało niewątpliwy wpływ na rozwój tej dziedziny gołębiarstwa. W państwach Europy Zachodniej powstawały liczne kluby i związki o zasięgu ogólnopaństwowym.

Na terenie Polski po uzyskaniu niepodległości w roku 1918 powstało kilkanaście lokalnych towarzystw zrzeszających miłośników i hodowców gołębi pocztowych. Na ich funkcjonowanie, a także na zakładanie nowych hodowli, oraz organizowanie lotów zgody udzielało Ministerstwo Spraw Wojskowych… .

Nie ma się czemu dziwić, ponieważ gołębie pocztowe postrzegane były wówczas jako ważny system łączności o charakterze wręcz strategicznym. Wobec powyższego wojsko chciało mieć nadzór nad hodowlami, celem ewentualnego ich wykorzystania w warunkach bojowych i opracowało nawet specjalny regulamin dotyczący sposobu wykorzystania najpewniejszych gołębi.

Takie zasady obowiązywały w większości europejskich państw, aż do wybuchu drugiej wojny światowej, a ich konsekwencją było to, że po zajęciu Polski w 1939 roku hitlerowski okupant natychmiast zakazał Polakom hodowli gołębi pocztowych i zniszczył niemal cały nasz dorobek w tej dziedzinie…. .

Obecnie w związku z dynamicznym rozwojem techniki, telekomunikacji i satelitarnych systemów łączności, gołębie pocztowe straciły swoje pierwotne przeznaczenie i ich hodowla ukierunkowana została na wyczyn sportowy.

Kolebką hodowli współczesnego gołębia pocztowego jest Belgia będąca centrum światowego gołębiarstwa pocztowego, a stolicą władz międzynarodowego związku hodowców gołębi pocztowych jest Bruksela. Obecnie Polska obok Niemiec, jest liderem w europejskiej hodowli gołębi pocztowych.

Hodowcy corocznie organizują sportowe loty gołębi pocztowych najczęściej w miesiącach; maj, czerwiec i lipiec w czasie których kilkaset tysięcy gołębi rywalizuje na trasach od 100 do 1200 kilometrów.

Średnie trasy przelotu /około 800 km/ gołębie pokonują z prędkością około 80km/h, a trasy krótkie /około 160 km/ z prędkością dochodzącą do 94,5 km/h. Nasi hodowcy są również uczestnikami olimpiad gołębich organizowanych co dwa lata i corocznych wystaw krajowych najczęściej mających miejsce na Śląsku.

Znawcy postrzegają istotne różnice w budowie i prezencji poszczególnych gołębi, takich jak: wytworność, elegancję oraz promieniującą z nich wrodzoną inteligencję. Gołębie pocztowe nazywane wyścigowymi końmi przestworzy, a wystawiane na gołębich olimpiadach osiągają zawrotne ceny, niejednokrotnie rywalizujące z cenami dobrej klasy samochodów.

Najdłuższe loty polskich gołębi miały miejsce z Barcelony, Londynu i Rzymu, najczęściej jednak wypuszczane są z terenów Polski, Niemiec i Belgii, rzadziej z Holandii i Francji. Nierzadko jednocześnie wypuszczanych jest około 30 tysięcy gołębi, co niewątpliwie robi duże wrażenie…. .

Warto zauważyć, że dynamicznie rozwija się również rozwój sportu gołębiarstwa pocztowego na Dalekim Wschodzie, w Chinach, Japonii i Tajlandii. Sport gołębiarski ukierunkowany jest tam jednak głównie na hazard lotów, co połączone jest z wielkimi, a często niewyobrażalnymi dla nas nagrodami pieniężnymi.

Z dalekich Chin wróćmy jednak na bliższe nam podwórko, a konkretnie do Sycowic, gdzie od 33 lat swoje hobby uprawia Pan Zbyszek Kosowicz.

„Kiedy miałem 7 lat otrzymałem pierwsze gołębie od chłopaków którzy przychodzili do mojej starszej siostry… . Dawali mi jednak gołębie kilkuletnie, które wkrótce do nich powracały… .

Widząc jednak mój upór i bakcyla którego połknąłem, dali mi w końcu gołębie młode które nie opuściły już mojego gołębnika. W ten właśnie sposób rozpoczęła się trwająca do dnia dzisiejszego, moja wielka przygoda z gołębiami pocztowymi.

Na początku były to nie tylko gołębie pocztowe, ale cieszące oko rozmaite rasy ozdobne. W roku 1989 zapisałem się jednak do Polskiego Związku Gołębi Pocztowych i od tamtego czasu hoduję tylko tą rasę. Posiadam około 200 gołębi z czego 40 sztuk stanowią pary zarodowe, które nie biorą udziału w lotach.

Zmienne kojarzenie tych par umożliwia wyselekcjonowanie ptaków najbardziej przydatnych do sportowej rywalizacji, stwarzając dodatkowo możliwość uzyskania osobników o niepowtarzalnych cechach.

Sportowy trening gołębi pocztowych polega na ich udziale w organizowanych każdego roku przez PZHGP 14 lotach długodystansowych odbywających się z terenów Niemiec, Holandii czy Belgii.

Loty te odbywają się od 1 maja do końca lipca i uczestniczą w nich gołębie starsze, to jest w wieku od jednego roku do trzech lat. Gołębia 4 czy 5 letniego uważa się już za niezdolnego do ekstremalnego wysiłku umożliwiającego osiąganie najkrótszego czasu przelotu. Moje gołębie pokonują dystans od 160 do 800 km z przeciętną prędkością od 80 do 90 km/h, ale zdarza się, że lecą z prędkością do 120 km/h.

Treningi tegorocznych gołębi odbywają się od 18 sierpnia przez około 5 tygodni i zazwyczaj wypuszczane są one z terenów północno zachodniej Polski.

Do lotów długodystansowych wystawiam corocznie 70 gołębi pocztowych z których niestety około 20 sztuk nie wraca. Przyczyny bywają różne: mogą to być ataki drapieżników takich jak; jastrząb czy sokół wędrowny, ale również złe warunki pogodowe lub inne trudne do określenia przyczyny. Ten odsetek należy uznać jako normę i są to nieuniknione ofiary bardzo przykre dla każdego hodowcy.

Ten rok był szczególnie nieszczęśliwy, a wręcz katastrofalny jeśli chodzi o straty gołębi. Nie powróciło mi około 40 ptaków, czyli dwukrotnie więcej niż zazwyczaj i taka sama sytuacja spotkała innych kolegów hodowców. Przyczyny oprócz wcześniej wymienionych, upatrujemy w spóźnionej wiośnie i „nie rozlataniu gołębi”.

Hodowcy posiadający od 50 do 200 gołębi pocztowych zrzeszeni są w Okręgach, Oddziałach oraz Sekcjach i tak np. mój Okręg liczy 1200 hodowców obejmujących rejon Krosna Odrzańskiego, Nowej Soli, Sławy, Sulechowa, Zielonej Góry i Gubina. Oddział z kolei liczy 140 hodowców podzielonych na Sekcje: Dąbie, Cybinka, Gubin i Krosno Odrzańskie.

Przy pierwszych lotach Oddział wystawia do 5 tysięcy gołębi konkurujących w prędkości przelotu. Z każdego lotu 20% najszybszych ptaków otrzymuje specjalne punkty co w konsekwencji umożliwia plasowanie jakości hodowli i budowanie jej prestiżu, a właściciele trzech najszybszych gołębi nagradzani są dyplomami.

Istnieje skomplikowany system elektronicznego pomiaru prędkości lotu i tutaj nic nie można ukryć ani zatuszować. Na koniec sezonu hodowca posiadający najszybsze gołębie nagradzany jest pucharem.

Moja hodowla plasuje się wśród 10 najlepszych hodowli w Oddziale, przez ostatnie dwa lata byłem mistrzem w lotach gołębi młodych, w roku 2011 w Okręgu byłem trzeci, w roku 2012 drugi, a to jednoznacznie wskazuje na dobrą jakość mojej pracy hodowlanej i świadczy o jakości moich gołębi. Liczne puchary które otrzymałem, są tego potwierdzeniem.

Wychowanie, przygotowanie i uczestniczenie w sportowych lotach gołębi pocztowych, to wielka pasja przynosząca mi ogromną satysfakcję. Chwile kiedy z niepokojem wpatruję się w niebo oczekując na przylot moich wychowanków, to niesamowite emocje które trudno porównać z czymkolwiek. Za każdym razem kiedy widzę lądujące ptaki, rozpiera mnie ogromna radość, że szczęśliwie pokonały setki kilometrów i wróciły do swojego gołębnika i do mnie…” .

Panie Zbyszku! Oby tej radości było jak najwięcej, czego serdecznie wszyscy życzymy…. .

Cezary Woch

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

6 komentarzy do artykułu “Pasjonat…”

  1. Tomek

    Witaj Zbyszku. Gratuluje takiej pasji i miłości do ptaków. Pamiętam jak w podstawówce biegaliśmy po twoim podwórku i podglądaliśmy twoje ptaki… Tyle lat w pasji do gołębi… a o tych zdobyczach medalowych i pucharowych nawet nie wiedziałem…. Świetny pomysł do pokazania „Człowieka z Pasją”… im więcej takich przykładów… brawo…Pozdrawiam Tomasz Sabinarz

  2. mic

    Podziwiam PASJONATÓW gołębi za ich ulotne ptaszki.
    Mimo dużych strat nadal trwają w swym kosztownym hobbi.
    LEPSZY W GARŚCI WRÓBEL, NIŻ GOŁĄB NA DACHU.
    Dlatego idę na ryby 🙂

  3. Małgorzata Gdak-Gołębiowska

    „Są hucuły, są żubry, czy są też plany na kolejne zwierzęta?” 07 kwietnia tego roku tak zakończyłam mój komentarz do artykułu Pana Cezarego Wocha nt. naukowych warsztatów o żubrach, które odbyły się w Sycowicach dwa dni wcześniej. I proszę – na tym niewielkim kawałku ziemi – właśnie w Sycowicach, spotkać można kolejne interesujące stworzenia Boże – szlachetne gołębie pocztowe i kolejnego wielkiego pasjonata – ich hodowcę Pana Zbyszka Kosowicza.
    Podobne przyciąga podobne, jest pasjonat tego, co robi – Pan Cezary, nie mógł nie odkryć przed szerokim gronem internautów następnego pozytywnie zakręconego – hodującego gołębie – Pana Zbyszka. W ten sposób okazuje się, że maleńkie Sycowice są „siedliskiem” ludzi z pasją, co już zobowiązuje do sprostania wyzwaniom i dorównania szlachetnym hobbystom.
    Niektórym może wydawałoby się, cóż to za pasja – gołębie? W niejednym mieście, na niejednej wsi naszego pięknego kraju, spotkać można hodujących gołębie, którzy swą miłość do tych ptaków ograniczają do ich posiadania i wypuszczania na krótkie loty nad domostwami. Czy to źle? Absolutnie nie, chwała za hobby związane z naturą (sama jestem wielbicielką jamników – mam dwa), ale czapki z głów przed takimi, którzy idą nie krok dalej, ale całe kilometry, aby rozwinąć swe zainteresowania. Udział w konkursach nie jest dla nich celem samym w sobie, ale naturalną konsekwencją rozwoju, a nagrody są miłym dodatkiem i potwierdzeniem, że poszli w dobrym kierunku. Taka postawa przebija wręcz z wypowiedzi Pana Zbyszka Kosowicza, który bardziej cieszy się z powrotu swoich ptaków do domu niż z tego, że będzie kolejne zwycięstwo i puchar (na marginesie – ilość pucharów Pana Zbyszka każe pochylić czoło). Bo gołąb to żywa istota – z sercem i wraca do człowieka z wielkim sercem.
    Hodowcy przez duże „H” spotykają się na wystawach, wymieniają doświadczeniami. Prezentują swoje osiągnięcia. Wszyscy pamiętamy tragedię w trakcie jednej z takich wystaw w 2006 – w Katowicach zapadł się dach hali wystawowej od nadmiaru śniegu. Zginęło kilkadziesiąt osób. Hodowcy, którzy przeżyli, opowiadali, że gołębie, tuż przed katastrofą, czuły zbliżającą się tragedię. Zwykle na wystawach ptaki się czochrają, otrzepują skrzydła, interesują się sąsiadami z innych klatek. Wtedy stały wyprostowane jak żołnierze podczas musztry. Patrzyły przed siebie. Jakby za chwilę miały polecieć… I wielu z nich udało się odlecieć – niektóre, potem, osiadały na ruinach hali, ale były i takie, które odbyły lot do swych domów rodzinnych – doleciały jak wysłannicy śmierci, bo ich hodowcy zostali pod gruzami.
    Miarą naszego człowieczeństwa jest stosunek do zwierząt – naszych braci mniejszych. I zwierzęta doskonale wiedzą, kogo mogą obdarzyć zaufaniem. Mam ogromny szacunek dla Wszystkich, którzy wykazują się empatią wobec każdej istoty żywej.
    W końcu nazywam się przecież Małgorzata Gdak-GOŁĘBIOWSKA.
    P.S. Panie Cezary – dziękuję za bardzo interesująco nakreśloną historię gołębia pocztowego, za to, że dzięki temu artykułowi mogłam poznać kolejnego „pozytywnie zakręconego” obywatela Sycowic. A zatem powtarzam pytanie – jakie zwierzęta będą jeszcze? I mam nadzieję, że będą…

  4. abcd

    W Sycowicach są jeszcze Lisy 🙂

  5. Sergiusz

    Piękne, wspaniałe, obszerne artykuły o pięknej, żywej naturze. Wszystko, co wokół Sycowic cieszy człowieka jest zasługą Cezarego. On rezygnuje z odpoczynku w wyszukiwaniu piękna, by nim zachwycać swoje okolice.
    Wielki szacunek dla Pani Małgorzaty, dla Pana Zbyszka i dla Cezarego.

  6. Małgorzata Gdak-Gołębiowska

    Panie Sergiuszu.
    Serdecznie dziękuję za dostrzeżenie i ciepłe słowo. Myślę, że ludzie „pozytywnie zakręceni” zawsze odnajdą drogę do siebie i jak drobinki rtęci będą się przyciągać.
    Pozdrawiam i pozostaję w oczekiwaniu na dalsze inspiracje.
    Małgorzata

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.