Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Zaodrze – ziemia niczyja….?

smieszne-zdjecia449

źródło zdjęcia: smieszne-zdjecia

Kiedy 28 maja 1975 roku przyłączono wsie dzisiejszego Zaodrza do Gminy Czerwieńsk, nikt nie przypuszczał jakie to będzie miało konsekwencje w przyszłości.
Był to akurat środek tzw. gierkowskiej dekady, której pierwsza połowa charakteryzowała się dynamicznym rozwojem gospodarczym, a druga początkiem spektakularnego kryzysu gospodarczego. Doprowadził on do upadku rządów Gierka i w niedalekiej przyszłości do upadku ustroju socjalistycznego w Polsce.
Był to też, dla zaodrzańskich wsi, czas względnie dobrej prosperity. Rolnictwo, a szczególnie hodowla bydła i trzody chlewnej była opłacalna. Kto chciał, mógł dodatkowo dorobić np: w pobliskiej jednostce wojskowej, na kolei, w zakładach mięsnych w Przylepie lub w dużych przedsiębiorstwach Zielonej Góry, chociażby takich jak ZASTAL czy Polska Wełna. Kursowały bez problemu autobusy i pracownicze pociągi, a dla zwykłych ludzi był to jeden z najlepszych powojennych okresów.
Z czasem produkcja rolna stawała się coraz mniej opłacalna, a duże zakłady zatrudniające tysiące pracowników zaczęły podupadać. Sukcesywnie największe z nich zaczęto zamykać, upadły PGR-y, coraz rzadziej kursowały pociągi i autobusy, a indywidualni właściciele niewielkich gospodarstw rolnych, głównie z gruntami klasy V i VI, za głodowe emerytury zaczęli „zdawać ziemię na skarb państwa”. Ludziom zaczęła zaglądać w oczy bieda i brak jakichkolwiek perspektyw.
Szczególnie po roku 1989 wsie zaczęły się wyludniać i rozpoczął się proces selekcji negatywnej. Co bardziej zdeterminowani i rozgarnięci szukali pracy w dużych miastach i poza granicami kraju, a do dzisiaj pozostało po nich jedynie stałe miejsce zameldowania. Powoli następował proces zubożenia, izolacji i wyalienowania całego rejonu Zaodrza, a także niestety rozwoju patologii.
Znakomita większość gminnych inwestycji lokowana była na lewym brzegu Odry, ze szczególnym uwzględnieniem Czerwieńska, Płotów, Leśniowa Wielkiego i Nietkowa. Coraz bardziej zaczął doskwierać brak dobrego połączenia drogowego poprzez Czerwieńsk z Zieloną Górą, a rzeka Odra stała się przeszkodą więcej niż symboliczną. Promy funkcjonujące w Pomorsku i Brodach były dobre jako atrakcja turystyczna, ale mało przydatne w charakterze środków komunikacji chociażby do systematycznego dojazdu do pracy.
Gmina Czerwieńsk nie mogąc poradzić sobie z problemami stwarzanymi przez tą naturalną przeszkodę wodną, scedowała swoje obowiązki w zakresie lecznictwa szpitalnego, pogotowia ratunkowego, straży pożarnej, nadzoru Policji, sądownictwa w zakresie podstawowym i szkolnictwa ponadpodstawowego na Gminę Sulechów, bez liczenia się z kosztami które takie przyporządkowanie generuje.
W sytuacji kiedy od wieków Zaodrze zawsze związane było z Krosnem Odrzańskim i pozostawało w strefie jego wpływów, można odpowiedzialnym za takie „podporządkowanie” zadać pytanie: „gdzie jest tanie państwo”, skoro odległość do Sulechowa jest dwukrotnie większa niż do Krosna Odrzańskiego, a dojazd do Krosna jest znakomicie lepszy?
Skutkuje to chociażby tym, iż karetka pogotowia jedzie dwa razy dłużej i prędzej doleci ratowniczy śmigłowiec niż dojedzie pomoc z Sulechowa. ,,Zaodrzańska młodzież nie ma najmniejszych szans na naukę w bardzo dobrze prowadzonym gimnazjum, na skorzystanie chociażby z basenu kąpielowego, czy bogatego programu MGOK w Czerwieńsku.
Ze uwagi na znaczną odległość do komisariatu, nadzór Policyjny jest więcej niż symboliczny, nie ma żadnej prewencji i bieżącego oddziaływania, jest jedynie, wykonywanie czynności po zaistnieniu zdarzeń”.
Osoby korzystające z pomocy lekarza rodzinnego w Nietkowicach do specjalisty i po leki muszą jechać do przychodni i apteki w Sulechowie, a z uwagi na całkowity brak autobusów, najczęściej własnym lub najętym samochodem osobowym /Sycowice/ . W najbliższej perspektywie jest wielce prawdopodobnym, że lekarz rodzinny będzie przyjmował jedynie w Sulechowie… . Takich absurdów można wymienić więcej, ale nie o to przecież chodzi.
Jedyną większą inwestycją na Zaodrzu była wymuszona sytuacją rozbudowa szkoły podstawowej i wybudowanie sali gimnastycznej w Nietkowicach. Teraz zaledwie rozpoczęta, odwlekana latami i ślimacząca się niemiłosiernie budowa kanalizacji, gdzie Gmina formalnie nie jest bezpośrednim inwestorem.
We wszystkich wsiach Zaodrza zameldowanych jest obecnie około 1260 osób, z czego w większości to emeryci i renciści. Szacuję, że około 25% aktywnych zawodowo, przebywa stale za granicą czy poza obszarem wsi.
Brakuje jakichkolwiek warsztatów rzemieślniczych czy rękodzielniczych, punktów usługowych, filii większych zakładów produkujących meble, papcie czy cokolwiek innego. Rolnictwo oprócz dwóch gospodarstw rolnych w Nietkowicach praktycznie nie istnieje. Nie buduje się obiektów inwestycyjnych i nowych domów, a modernizacja starych jest rzadkością.
Wszystkie wewnętrzne drogi gminne są drogami gruntowymi. Mieszkańcy w zależności od pory roku brną do swoich domostw w tumanach kurzu, kałużach deszczu lub błocie. Niezwykle dokuczliwy i niebezpieczny jest całkowity brak chodników w sytuacji, kiedy przez wszystkie wsie przebiegają drogi wojewódzkie, a przez Sycowice o dużym natężeniu ruchu. Ścieżki rowerowe są jakąś ideą nie z tego świata… .
Okolica jest atrakcyjna pod względem turystycznym: południowy odcinek Międzyrzeckiego Rejonu Umocnionego, młyn w Przetocznicy, Gryżyński Park Krajobrazowy, daniele i żubry, niezwykle rybny Kanał Ołobok i polodowcowe jeziora, piękny załom Odry w Będowie, zabytkowe kościoły w Sycowicach i Będowie.
W bezpośrednim sąsiedztwie zaodrzańskich wsi jest Kanał Ołobok, idealny do spływów kajakowych poczynając już od jeziora Niesłysz, dalej Odrą poprzez Bródki, Nietkowice, Będów i gdzie tylko oczy poniosą… . W pobliskim Gostchorzu, występują unikalne na skalę Europejską, piękne widokowo nadodrzańskie klify okalające cypel z nieistniejącą już prasłowiańską osadą. Naszych mieszkańców nie stać jednak na stworzenie stosownej infrastruktury turystycznej.
Sytuacja ta przekłada się na małą aktywność lokalnych społeczności, apatię i brak wiary w lepsze jutro, co jest bezpośrednią przyczyną szerzących się patologii. Wiele rodzin objętych jest pomocą OPS-u, a stan zubożenia widoczny jest chociażby po ilości beneficjentów programu wykluczenia cyfrowego, czy rezygnacji przez wiele najuboższych rodzin z przyłączenia instalacji wodociągowej za którą należało zapłacić 1300 złotych… .
Ogromnym problemem jest stale zwiększająca się ilość ludzi starych. Ten proces będzie się nasilał i już zawczasu należałoby pomyśleć w jaki sposób „zagospodarować” tą grupę mieszkańców. Z czasem gmina będzie ponosić coraz większe koszty za umieszczanie starych niedołężnych ludzi w domach opieki społecznej, równocześnie zwiększać się będzie coraz pokaźniejsza grupa żyjąca na marginesie życia i lokalnych społeczeństw.
Wystarczy przejechać się przez zaodrzańskie wsie, aby ocenić jakość życia ich mieszkańców i po prostu zobaczyć zapóźnienia cywilizacyjne i kulturowe tego regionu. W mojej ocenie jest to „ściana wschodnia” na zachodzie kraju z tym, że prawdziwa „ściana wschodnia” dostała już poważne środki z UE na podniesienie jej na nogi, a Zaodrze jest opuszczone przez wszystkich…. .
W tym stanie rzeczy jednym z najpilniejszych przedsięwzięć powinno być stworzenie właściwych warunków do ściągnięcia jakichkolwiek inwestorów mogących dać zatrudnienie chociażby kilkudziesięciu osobom. Jednym z podstawowych warunków jest dobry dojazd gwarantujący płynną dystrybucję towarów, a na przykład Sycowice taki warunek spełniają… .
Nie chodzi tutaj o budowane jakichś gigantycznych stref ekonomicznych, ale umożliwienie przyjścia „na gotowe” nawet niewielkim producentom którzy z reguły zainteresowani są dużą ilością „wolnych rąk” do pracy. Sama deklaracja gminnych urzędników, że „stworzymy warunki” poprzez szybsze załatwienie formalności związanych z uruchomieniem działalności, to zbyt mało.
Jak dotąd, takie podejście do problemu niestety zupełnie się nie sprawdziło, ponieważ inwestor oczekuje przygotowanego miejsca do rozpoczęcia działalności i nie ma czasu np: na przekwalifikowanie gruntu i jego uzbrajanie.
Doprowadzenie energii elektrycznej, wody i kanalizacji, oraz utwardzenie drogi dojazdowej, nie powinno przekraczać możliwości finansowych gminy która powinna mieć na uwadze poprawę jakości życia mieszkańców, oraz przyszły dochód pochodzący ze sprzedaży takiej działki czy działek, a także wpływy z podatków .
Napływ nawet pojedynczych małych inwestorów zapobiegnie odpływowi młodych ludzi z Zaodrza i podniesie standard życia pracujących tam mieszkańców. Każdą produkcję która nie będzie uciążliwa dla środowiska powitamy z otwartymi ramionami, poza tym „zaodrzańscy inwestorzy” złagodziliby również problem braku mostu na Odrze, którego niestety nie będzie jeszcze przez wiele , wiele lat…. .
Drugim kierunkiem jest postawienie na turystykę i rekreację, a należałoby zacząć od turystycznego uruchomienia gminnego chwastowiska o areale około 6,5 ha w pobliżu legendarnej już 10-ki pod Bródkami. Działki rekreacyjne położone w tak atrakcyjnym miejscu przyniosłyby korzyści finansowe Gminie, ożywiłyby okolicę i dały przynajmniej sezonowe zatrudnienie mieszkańcom.
Analizując budżet Gminy na rok 2015 niestety, nie widzimy jakichkolwiek działań w tym kierunku. Po raz drugi niestety, nie wyciągnięto żadnych wniosków z działalności Radnych poprzedniej kadencji, a oczywiste sugestie niektórych Radnych kadencji obecnej, nie mają najmniejszego przełożenia i znaczenia. Te smutne refleksje dedykuję burmistrzowi i nowym Radnym, a wszystkich Radnych zapraszam do wymiany poglądów w jaki sposób pomóc Zaodrzu… .

Cezary Woch

Zaodrzański Radny

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

12 komentarzy do artykułu “Zaodrze – ziemia niczyja….?”

  1. Adam

    Bardzo ciekawy artykuł. Kontrowersyjny i napisany bez obwiniania kogokolwiek a zarazem powinien dać do myślenia wszystkim radnym, burmistrzowi i mieszkańcom. To co napisał Pan Cezary to w 100% racja. Zaodrze starzeje się i obumiera. I nie ma tu mowy o chwilowym niżu demograficznym. Proces ten postępuje cały czas do przodu. Dlatego należałoby zastanowić się co zrobić, żeby przynajmniej zatrzymać tą zapaść.
    Czemu z takich pięknych wiosek zrobiły się dziury, gdzie nie dojeżdża nawet autobus?
    Przyczyn można szukać wszędzie. I my Polacy mamy tendencje do rozpamiętywania tylko naszych przegranych. Powstanie Styczniowe i Listopadowe, Powstanie Kościuszkowskie, Powstanie Warszawskie, Kampania Wrześniowa czy słynny „mecz na wodzie” w 1974 roku zna każdy. I każdy potrafiłby opowiedzieć o tym.
    A jakie mamy zwycięskie powstania? Z tym już trudniej? A kiedy było zwycięskie dla nas Powstanie Wielkopolskie? A które Powstanie Śląskie zaliczamy do tych wygranych?
    To dlaczego nie chcemy zmienić stanu rzeczy jaki panuje teraz na Zaodrzu? Dlaczego wszyscy tylko mówią jak jest źle a nikt nie chce przywrócić „złotego” okresu z lat 60-70-tych?
    Najlepiej siąść i płakać. Płakać może nie, bo to nie wypada ale narzekać. Ooo narzekanie to Polakom wychodzi chyba najlepiej.
    Może trzeba zaryzykować? Samemu wyjść z inicjatywą? Ale nikt nie chce tego zrobić. Czyżby był strach? O brak odwagi nikogo nie śmiem posądzać. Poszukajmy wspólnie jakiegoś pomysłu. Pozdrawiam Mieszkańców, Radnych i Burmistrza

  2. Malgorzata

    W 100% popieram komentarz pana Cezarego Wocha.

  3. Krzysiek

    Ciekawy artykuł – obszerny i poruszający wiele wątków. Opis aktualnej sytuacji w odniesieniu do uwarunkowań już historycznych, ukazanych jako „czas względnie dobrej prosperity” nie jest najlepszy – tych uwarunkowań nie da się porównywać w tak uproszczony sposób. Rzeczywiście ludziom żyło się łatwiej, ale właśnie to doprowadziło do upadku oderwanego od ekonomii systemu. Ludzi pozbawiono naturalnego instynktu walki o rozwój, stłumiono aktywność, a dziś wszystko musi się opłacać, być dobrze skalkulowane i wyliczone. Kto ma to zrobić? Jesteśmy na dobrej drodze, ale wciąż na etapie transformacji. To proces wieloletni, a w niektórych przypadkach – dużo dłuższy.
    Tak, mija 40 lat od przyłączenia tzw. Zaodrza do Gminy Czerwieńsk. Odra nas łączy, łączy nas też wspólne spojrzenie na przyszłość gminy. Tereny Zaodrzańskie mają wiele atutów – trzeba je wykorzystać, a nie tylko mówić, że się to zrobi. Czas upływa, a negatywne zjawiska nasilają się. Te zjawiska, o których pisze Pan Cezary są widoczne również w innych miejscowościach naszej gminy. To nie jest tak, że Zaodrze jest jakoś szczególnie mocno dotknięte problemami społecznymi. To samo mogą powiedzieć mieszkańcy Borynia, Lasek, Dobrzęcina, Łężycy, Sudołu, itd.
    Gdyby rozwiązanie tych problemów było łatwe, to już dawno byłoby to załatwione. Z tego co wiem w gminie opracowane są jakieś dokumenty planistyczne (i to chyba sporo) – trzeba poprzez swoich przedstawicieli (radnych, sołtysów, stowarzyszenia) wpływać na ich realizację, rozliczać burmistrza z realizacji budżetu, rozliczać też sołtysów i radnych z ich działalności, a na zebraniach wiejskich zgłaszać wnioski i propozycje zmian. Przecież „Gmina to My” – to nasza wspólna sprawa. Jakich przedstawicieli wybieramy – tak działają oni w naszym imieniu. Zbliża się czas wyborów w sołectwach. Warto może się zastanowić kto nas będzie reprezentować. Same chęci dzisiaj nie wystarczą – trzeba też mieć sporą wiedzę, bo propozycje zmian muszą być dobrze przemyślane i przygotowane. Jakoś nie chce mi się wierzyć, że na Zaodrzu brakuje ludzi z inicjatywą, aktywnych i zaradnych. Być może trzeba zjednoczyć siły i szerokim frontem zaprezentować swoje stanowisko. Tylko takie działania mogą przynieść sukces (zmiany). Kierunki zmian zaproponowane przez Pana Ceazarego w mojej ocenie są logiczne i chyba jedyne z możliwych. Mają tylko jedną słabą stronę – stronę finansową. Z tego co wiem sytuacja gminy jest taka, że nawet przy dobrych chęciach przez kilka najbliższych lat nie da się szybko tego zrealizować. Ale przecież po to Bozia dała nam rozum, żeby z niego korzystać:) Z pewnością znajdzie się jakieś rozsądne rozwiązanie – trzeba je tylko odszukać w gąszczu przepisów i regulacji unijnych.
    Mam nadzieję, że największe bolączki Zaodrza skutecznie zostaną rozwiązane. Mocno trzymam za Was kciuki! Pozdrawiam też wszystkich znajomych:)

  4. Jan Wota

    Niewątpliwie Zaodrze ma bogatą historię i szkoda jej zmarnować. W tej chwili traktowane jest jak ziemia niczyja. Nie powinno tak być. Tylko dzięki ludziom z pasją, między innymi dzięki Panu Cezaremu, można coś zrobić dla tej części gminy Czerwieńsk. Warto byłoby w nią zainwestować.

  5. mic

    Przytoczę słowa radnego z Lasek Odrzańskich p. H. ŁAPKOWSKIEGO : Nadal mamy „Strategię Rozwoju Gminy Czerwieńsk” uchwaloną w 2010 roku na lata 2011-2018 i także nadal gminą steruje palec wskazujący burmistrza Iwanusa.
    Oczywiście w budżecie gminy na rok 2015 Lasek brak, a więc: drogi nad wiaduktem kolejowym nie będzie, oświetlenia tego rejonu też nie będzie, drogi asfaltowej przy dawnej stolarni tez nie będzie itd.

    Tego typu przykładów w gm. Czerwieńsk jest więcej.
    Mam na myśli m.in. zapomniane Piekne Zaodrze .
    Burmistrz P. IWANUS koncentrując sie tylko na inwestycjach przynoszących jemu poklask przedwyborczy w Czerwieńsku, doprowadził swoją nierozważną polityką do ogromnego zadłużenia Gminy .
    Pieniedzy teraz brakuje na wszystko, bo kasa pusta.
    W nowej kadencji obietnice przedwyborcze burmistrz jest zobowiazany spełnić .Dlatego tak się nagłaśnia w mediach plany inwestycyjne w Nietkowie i Laskach Odrz. dotyczące Arboretum,Parków i Przystani na Odrze.
    Jako , że jestem mieszkańcem Nietkowa powinienem przyklasnąć tym inwestycjom.A czy one będą zrealizowane, to wszystko zależy od pozyskania Unijnych pieniedzy. Aczkolwiek mam mieszane uczucia , gdyż i tym razem prawy brzeg Odry jest pominięty pod względem rozwojowym.
    Po to wybraliśmy RADNYCH , by czuwali nad sprawiedliwym równomiernym rozwojem Gminy i nie zapominali o ZAODRZU.

  6. Marek Abramowicz

    Nie zgodzę się do końca z Adamem i Krzyśkiem. Wiele z problemów poruszonych tu przez Cezarego było poruszanych na komisjach i sesjach jak i na sycowice.net od wielu lat. Wspomnę chociażby „Pismo do Wojewody Lubuskiego”, jakie w marcu 2010 roku wystosowaliśmy wspólnie z radnym G.Rychwalskim – patrz artykuł „Pro Contra…” wraz z komentarzami z maja 2010 (Tam jest to Pismo!).W piśmie tym zwróciliśmy uwagę na niezrównoważony rozwój gminy Czerwieńsk. Pismo to „wróciło” pod obrady XXXI sesji 28 kwietnia 2010- patrz protokół na bip.czerwiensk.pl; oczywiście otoczenie pana Iwanusa przejechało się po nas walcem… Warto też ponownie zajrzeć do artykułów (wraz z komentarzami): 1.”Sycowice – wieś bez przyszłości” z kwietnia 2009. 2.”Czy pan sołtys kłamie?” z lipca 2010. 3. „O arogancji władz gminy Czerwieńsk” – 2 artykuły z października i listopada 2010.4. „10 lat Quasi demokracji” z maja tego roku. Wnioski to: obecnych włodarzy nie interesują nasze problemy, a jedynie markują zainteresowanie – przecież swój główny elektorat mają po lewej stronie Odry! Dobrzęcin, czy Boryń nie mają takich problemów z dojazdem do miast jak Sycowice, Będow, czy Nietkowice. Nas dzieli Odra lub 20 do 50 km ! Co robić? Na pewno powtarzać cały czas o tych problemach, ale można co nieco wziąć w swoje ręce – przykładem inicjatywa przejęcia słynnej stołówki szkolnej przez Spółdzielnię Socjalną „Nasze Zaodrze”; jest też Fundusz Sołecki – razem na Zaodrzu jest to ok. 40 tys. złotych, niech gmina dołoży drugie tyle i za blisko 100 tys. można coś już zrobić – podsyłam ten pomysł szczególnie młodym mieszkańcom – to od Was będzie dużo zależało! Przypomnę jeszcze, że społeczeństwo Zaodrza w 1999 roku wnioskowało o powstanie Gimnazjum w Nietkowicach – byłaby wcześniej sala gimnastyczna i więcej miejsc pracy – ale,tak jak wyżej wspomniałem, wszelkie nasze inicjatywy rozbijały się o mur urzędniczej niemożności- wszystko zgodnie z prawem – cóż, taki mamy klimat…

  7. Katarzyna Wajler-Kielka

    Tak, z jednej strony , taki mamy klimat a z drugiej , czas prosperity „se ne wrati”, a my mamy mało wiary w to , że jednak można coś zrobić dla siebie. Przykładem chociażby Spółdzielnia Socjalna Nasze Zaodrze. Powstała z konieczności ratowania budynku po byłej stołówce szkolnej. I tak konieczność wymusiła działanie, które może pomóc nam ( ZAODRZU) rozwinąć skrzydła ( no może skrzydełka). Z każdym dniem rodzi się coraz więcej pomysłów ale i coraz więcej pytań. Wielu ludzi pytało o spółdzielnię , może chciałoby ale ….. Niewielu stać na odwagę aby zawalczyć o nasze zaodrze. Piszę zawalczyć , bo tak wyglądają początki. Trzeba było przygotować mnóstwo dokumentów ale udało się. Nie wszystko jest jednak proste, a trudności trzeba pokonać. Plan na początek jest taki , aby zdobyć pieniądze na remont budynku , który będzie bazą dla spółdzielców. Tak więc bezrobotni założyciele postarają się uzyskać pieniądze z funduszu pracy. Wiecie co w tej chwili jest największym problemem dla założycieli? Otóż każdy bezrobotny założyciel składając wniosek do Urzędu Pracy musi mieć poręczyciela. Każdy innego, mało tego jedna osoba może poręczyć tylko raz. I co ? Jest problem. Kwota dofinansowania na 1 osobę to około 15.000,00 zł , pod warunkiem m.in. , że będzie członkiem spółdzielni przez 12 miesięcy. Niby nic , a jednak spółdzielcy szukają poręczycieli. Ja jestem gotowa poręczyć 1 osobie , chcesz pomóc , dołącz. To najprostsza forma pomocy, kosztuje tylko trochę zaufania…… Czas pokaże , że było warto.

  8. Małgorzata Gdak-Gołębiowska

    Ponieważ pierwszy raz w Nowym 2015 Roku dokładam swoje słowo komentarza na stronie sycowice.net, pozwolę sobie zacząć od złożenia serdecznych życzeń – dużo zdrowia, pomyślności, zasobnych portfeli i szczęścia w całym roku Wszystkim Internautom – Miłośnikom niniejszej strony i co rozumie się samo przez się, że Wszystkim Sycowiczanom również.
    Przechodząc do komentowanego artykułu Pana Cezarego Wocha, to muszę powiedzieć, że z wielkim zainteresowaniem przeczytałam aktualną charakterystykę Zaodrza z rysem historycznym, jak go autor widzi. Niewątpliwe i bezsprzeczne jest szerokie spektrum spojrzenia Pana Cezarego na sytuację zaodrzańskich wsi, choć samo nazwanie terenów Zaodrzem stawia tereny na pozycji drugorzędnej do terenów będących przed Odrą. No cóż, punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia, a władze zarówno Gminy, jak i Powiatu mają to nieszczęście dla terenów, o których traktuje artykuł i komentarze, że siedziby mają z drugiej strony Odry i połączenia z Zaodrzem są jak za króla Ćwieczka, a nie jak w XXI wieku. Most w Czerwieńsku rozwiązałby wiele problemów, szczególnie związanych z każdego rodzaju logistyką terenową. Ale, no cóż, za każdym razem, kiedy przyjeżdżam do Sycowic, czy Czerwieńska, to słyszę, że mostu nie ma i nie będzie. A ja jak słyszę, że się coś nie da zrobić, to doprowadza mnie to do białej gorączki i drążę, aż wydrążę. Przyjmuję do wiadomości (choć krew mnie zalewa), że dla władz ma znaczenie przede wszystkim elektorat w ilości dusz, które stawią się do urn wyborczych, więc po co dbać o mniejszość, skoro ani zagrozi, ani nie przeszkodzi. I tak tereny, które dla władz są przed Odrą mają znaczenie priorytetowe, więc będzie się o nie dbać i dopieszczać, a reszcie będzie się rzucać ochłapy z pańskiego stołu. I stąd nierównomierny rozwój jednej Gminy, choć, czy można mówić o rozwoju Zaodrza? Nawet stanie w miejscu oznacza cofanie się, a Zaodrze nie tylko stoi, ale niszczeje, bo brak jest jakichkolwiek perspektyw i funduszy – jak to wyraźnie pokazuje autor artykułu. Przez wiele lat mieszkałam i pracowałam w Małopolsce, która w poprzek przedzielona jest Wisłą. Wprawdzie nie kojarzę przypadku gminy, która byłaby po obu stronach rzeki, ale w wielu miejscach przeprawę przez rzekę też stanowiły promy. Znam co najmniej jeden most, który został wybudowany w miejsce przeprawy promowej, który nie stanowi elementu trasy krajowej, a lokalnych dróg (miejscowość Górka). A jeśli ktoś się zaprze i mostowi powie NIE, to może warto by było, też zgodnie z sugestią Pana Cezarego Wocha, aby dokonać korekty podziału administracyjnego i przypisać Zaodrze do Krosna Odrzańskiego. Musiałoby się utworzyć silne lobby z lokalnej społeczności, aby uderzyć w taki dzwon, który w Warszawie usłyszą i przeprowadzić zmiany. Tylko do tego potrzeba prawdziwie zdeterminowanych ludzi, ale też widzących w perspektywie korzyści wynikające ze zmian. Gdybać i narzekać potrafimy – w komentarzach padało już to stwierdzenie, a przecież nie o to chodzi. Głodnego nie nakarmimy dając mu jednorazowo złowioną przez nas rybę. Głodnego nakarmimy dając mu wędkę. Na Zaodrzu, z tego, co pisze Sołtys Sycowic, wędek potrzeba bardzo dużo. A skąd w ludziach, wyczerpanych codzienną walką o przetrwanie (do szkoły daleko, do lekarza daleko, do policji – nie wiadomo dokąd, skąd zarobić pieniądze, czym nakarmić rodzinę) wykrzesać chęć bycia inicjatorem zmian. To nie należy do Ośrodków Pomocy Społecznej, bo ci są od doraźnej, a nie powszechnej pomocy. To mogą zrobić tylko ludzie świadomi, uczestniczący w życiu publicznym. To nie Wy powinniście narzekać pokazując beznadziejność. Ludzie wiedzą, że ich byt jest niemal jak wegetacja (jeszcze trochę takiego stanu rzeczy, a na Zaodrzu będzie można otworzyć żywy skansen). To Wy – wykształceni, świadomi, z duchem społecznym w rodowodzie, pracujący na rzecz swoich Małych Ojczyzn powinniście wywierać wpływ na władze i szukać źródeł na wędki dla Waszej społeczności. Kto podrąży, ten wyszuka możliwości, pokaże ludziom, jak z tych wędek korzystać. Ludzie tego potrzebują, sami nie wyruszą za próg. Dawno nie było mnie na wyższej uczelni. Pod koniec ubiegłego roku znów miałam służbowy kontakt ze studentami i mocno, ale i pozytywnie zostałam zaskoczona możliwościami dofinansowywania studiów dla młodych ludzi – krótko mówiąc różnorodnością stypendiów i ich źródeł. Myślę, więc, że analogicznie są również możliwości dla dorosłych ludzi, ba, dla tych po 50-tce, czy według innego kryterium. To tylko trzeba wyszukać, ale i z detalami poznać i pokazać korzyści. Ma rację Pan Cezary Woch pisząc o ściągnięciu przedsiębiorców, którzy mogliby utworzyć miejsca pracy. Korzyść z takiego importu byłaby i taka, że przybyli byliby jednocześnie wzorem do naśladowania, a tak kogo mają naśladować mieszkańcy Zaodrza – jakie mają wzorce? Z seriali w TV? Brrr… Prawdą jest też, że i przedsiębiorca liczy i przyjdzie wtedy, kiedy będzie mu się to opłacać i będzie z nim współpracować lokalna władza.
    Zaodrze ma jeden wielki skarb – przyrodę. To jest jak kapitał początkowy. Ale jeśli , tak jak pisze Pan Cezary Woch, można część terenów przekształcić na rekreację i z kolei ściągnąć mieszczuchów, którzy by chcieli zostawić trochę swoich pieniędzy w miejscu zakupionych działek. To też wymaga nacisków lokalnego lobby na władze, aby do zmian doprowadzić. Ważne jest tylko, aby obrać konkretny kierunek zmian, postawić jeden cel (nie da się chwycić wszystkich srok za ogony) i organizować działania i naciski tak, aby marzenia stały się rzeczywistością. Klimat mamy jaki mamy. Jego nie zmienimy. Natomiast wszystko inne … Ważne, aby pokonać przede wszystkim bariery, jakie znajdują się w naszych głowach.
    dr Małgorzata Gdak-Gołębiowska

  9. Cezary

    W artykule poruszono poważne problemy dotyczące wszystkich mieszkańców Zaodrza, a jak się teraz forsuje, „północnej części gminy”… . Prawie pod każą „strzechą” jest komputer. Po 25 – 30 zestawów komputerowych trafiło w ostatnim okresie czasu na każdą Zaodrzańską wieś w ramach walki z „wykluczeniem cyfrowym”. Skoro zostały poruszone tak newralgiczne tematy, powinno się „gotować” od komentarzy. Niech by to były nawet narzekania czy „gorzkie żale”, ale z propozycjami naprawy takiego stanu rzeczy. Tymczasem kogo to obchodzi i co widzimy? Kilka komentarzy od osób nie związanych na stałe z Zaodrzem /oprócz Radnych Marka i Kasi/. Dziękuję Małgosi, że z perspektywy Berlina widzi z całą ostrością naszą sytuację. Jeśli nie ma jedności i wsparcia, to zarzućcie wszelkie nadzieje na ponadprzeciętne zmiany! Będzie jedynie to co zdeterminowane jednostki będą w stanie osiągnąć. To tylko woda na młyn decydentów! Będziemy traktowani na tyle, na ile jesteśmy tego warci, a o nieobecnych się nie mówi! Przykre to i smutne! Smutne i bardzo przygnębiające…

  10. Adam

    Widzę że na sycowice.net pojawiły się komentarze ale piszą to głównie osoby niemieszkające tam tak jak ja a odzew tubylców żaden.
    Przykre to i zniechęca do działania. Pan Cezary jako człowiek wykształcony, z wojskową emeryturą (czyli ponadprzeciętną na tamten region) próbuje coś działać i pomóc innym. Przecież jemu powinno jak najmniej zależeć. To innym jest ciężko i nic z tym nie chcą zrobić. Taka jakaś dziwna mentalność tych ludzi. Za 20 lat to takie osoby jak ja będą przyjeżdżać na Zaodrze tylko… na cmentarz.

  11. mic

    Mocne słowa !
    Może wstrząsną tubylcami i sprowokują ich do działania ,nie tylko w Sycowicach ale i w całej gm. Czerwieńsk.
    Na Zaodrzu,aż się prosi,by stawiać na agroturystykę na bazie gospodarstw ekologicznych. Sprzyjają temu walory krajoznawcze i niewykorzystany potencjał ludzki.
    Powróćcie do jakże dochodowych tradycji przedwojennych
    (agroturystyka) i powojenego udanego gospodarowania Waszych ojców.
    Przerwijcie ten marazm !
    Weżcie sprawy w swoje ręce, oczywiście przy wsparciu Gminy i fachowego doradztwa.

  12. Cezary

    Artykuł ukazał się również w styczniowym miesięczniku „U Nas”. Interesujące będą komentarze i opinie wyrażone przez mieszkańców Gminy w numerze lutowym. Ich brak będzie również interesujący…
    http://www.bip.czerwiensk.pl/system/obj/3997_unas_270.pdf

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.