Drukuj artykuł Drukuj artykuł

„Drogi do domu…”- refleksje nad lekturą

SONY DSC

SONY DSC

źródło zdjęcia: Krystyna Nowakowska

Czasy wojenne, okupacja, trudne warunki ekonomiczne i inne przypadki losowe rzucają Polaków w różne krańce świata. Wszyscy znamy tę prawdę z literatury, środków masowego przekazu, wspomnień. Emigranci, często nasi znajomi, sąsiedzi, a ostatnio nasze dzieci i wnuki, doświadczają i uczą się tolerancji, ciężkiej pracy, rozumnego radzenia sobie w sytuacjach trudnych, szybkiego rozwiązywania problemów osobistych. Zadają też pytania o przyszłość państwa polskiego, o to, czy kiedyś zagwarantuje ono swoim obywatelom godne warunki płacy, pracy i stabilizację?
Warto sięgnąć do przeszłości, bowiem historyczne wydarzenia mają wpływ na dzisiejsze postępowanie, na osobowość Polaków, którzy tak, a nie inaczej tworzą rzeczywistość. Wszyscy jednak oczekują zmian radykalnych, podwyższenia statusu i ogólnego uporządkowania.
Sięgnijmy zatem do wspomnień mieszkańców Zaodrza, które jak sądzę, dadzą nowemu pokoleniu, nowym mieszkańcom odpowiedzi na pytania:, Kim są mieszkańcy Zaodrza? Gdzie szukać korzeni? Czy 70 lat to dużo, czy mało w kształtowaniu takiej świadomości, by móc przebaczyć i żyć w zgodzie? Na wiele pytań odpowiedzą autorzy wspomnień.
„ Drogi do domu… wspomnienia mieszkańców Zaodrza” pod redakcją Cezarego Wocha jest publikacją w wydaniu książkowym opowiadającą o historii naszych, gminnych terenów i zamieszkałych tu ludzi. Lektura dostarcza wyczerpujących informacji historycznych dla ukazania kolejnych, pojedynczych wspomnień, losów bohaterów, którzy swój dom znaleźli w Sycowicach, Nietkowicach i Będowie.
Historia, do której sięgnął autor rozdziału „ Nasze Sycowice” dotyczy okresu Polski Piastowskiej i terenów Środkowego Nadodrza mieszczących się w granicach Polski, a utworzona jednostka administracyjna zwana „ kasztelanią krośnieńską” zajmowała „centralne i dominujące usytuowanie Krosna”. Wokół niego, jak pisze autor, w promieniu 15 km utworzono 27 osad, których polskie nazwy przetrwały do dzisiaj, a rozmieszczone zostały wzdłuż dwóch traktów handlowych /s.18/. Najstarsze zapisy nazw polskich osad odnajdowano przypadkowo, np. w aktach darowizn lub sprzedaży. Wiedza historyczna, której dostarczył autor czytelnikowi, ma wpływ na odbiór, a ciekawostki wplatane w tok historycznych danych są pasjonujące i wciągają czytelnika, a wytrwałemu serwują kolejne, jak na deser. To sympatyczna i zajmująca zabawa, którą funduje autor, dając szansę wygrania: „ zagrasz” (przeczytasz) i „wygrasz”-wiedzę; każdy los wygrywa.
Pan Cezary Woch, autor pomysłu i redaktor tekstów podjął próbę stworzenia literackiego dokumentu poprzez wprowadzenie kolejnych autobiografii będących też wspomnieniami. Walka o życie bohaterów w okresie sowieckiej okupacji długo była tematem tabu. Ukazane problemy osobiste, na tle wojennych wydarzeń, nurtują również dzisiaj współczesne społeczeństwo, stąd ważne są przykłady pięknego ich rozwiązywania. Nawiązanie kontaktów i kontynuowanie przyjacielskich spotkań stwarzają możliwość odwiedzin byłym mieszkańcom Sycowic oraz zaspokajają ich tęsknoty za krajem dzieciństwa i młodości.
Drogi do domu Polaków z Kresów Wschodnich były trudne i niebezpieczne, były trwogą o jutro, o najbliższe godziny ich życia. Niepewność pokonania długiej drogi do nowego domu na Ziemie odzyskane („zdobyte” – A. Toczewski: Bitwa o Odrę wyd. Bellona 2010) miała wpływ na akceptację wszystkiego, na współtworzenie nowej rzeczywistości, na dobre relacje sąsiedzkie…
„Dziś nie jestem w stanie opowiedzieć biedy i nędzy, które osobiście widzieliśmy i przeżyliśmy w czasie drogi”/s.47/.
Heinz Pfeiffer
„Nadszedł w końcu radosny dzień transport ruszył. Jechaliśmy w bydlęcych wagonach, w wielkiej ciasnocie, ale nikt nie narzekał. Kto miał, wywieszał biało-czerwoną flagę?”
Halina Paszkowska
Zebrane wspomnienia są też dowodem przystosowania się rodzin mimo trudności: różnic klasowych, osobowościowych, zwyczajowych dla dobra własnego i całej społeczności. Urodzeni w Sycowicach, a mieszkający w Berlinie czy Poczdamie odwiedzają miejsca, których obrazy z dzieciństwa mają w pamięci i w sercach.
Chris, były mieszkaniec Sycowic, po wizycie na Zaodrzu napisał: „… ziemia tu gościnna, a ludzie zawsze serdeczni i otwarci”…(s. 248).
„ Dzień, który mijał, był dla nas jak sen, nigdy go nie zapomnimy, tego poczucia ojczyzny po 49 latach”.(Rok 2013).
Od 6 sierpnia 1994 r. odbywają się w Sycowicach regularne spotkania mieszkańców, mających życzenie utrzymać tę przyjaźń, którą przejęły dzieci i wnuki z Berlina, Poczdamu.
Ci mieszkańcy Sycowic, którzy pozostali po wojnie, przystosowali się do nowych warunków w nowym państwie, zmieniając język, religię i obyczaje.
„ Moje niemieckie nazwisko to Erna Krellziger. Urodziłam się w Nietkowicach 14 września 1924 r.”… Panowała specyficzna atmosfera polegająca na tym, że „ Niemcy, opuszczając swoje gospodarstwa byli przekonani, że wkrótce tu wrócą, Polacy -, że długo tu miejsca nie zagrzeją”.
„ Człowiek podejmuje w życiu różne decyzje i zobowiązania, a miarą jego człowieczeństwa jest umiejętność wywiązywania się i im wierność. Są to wartości, które nadają życiu sens i które były i są najważniejsze ‘ –pisze Erna Krellziger.
Dla autorki tych wspomnień nie był ważny status materialny, który na pewno byłby lepszy w Berlinie, gdyby wyjechała z rodzicami. Pozostała w Polsce, w Nietkowicach, bo ceniła wartości, takie jak miłość, szacunek do posiadanej własności, do pracy i została im wierna.
Cezary Woch, oprócz osobistych przeżyć i przemyśleń bohaterów umieszcza autentyczne dane – dowody prawdy:
– zdjęcia indywidualne i rodzinne,
– przepisy kulinarne,
– obrzędy i zwyczaje,
– zapamiętane wiersz i piosenki.
Wspomnienia, jako literacki dowód zawiera wypowiedzi bohaterów umiejscowione w czasie, wzbogacone opisami, życiorysami, charakterystykami, np. Weroniki s. 84. Oraz nielicznymi środkami stylistycznymi, np.: zapach ornej ziemi, śpiew skowronka, wracam myślami, niemiecki porządek, mapnik pilota…
Dla potwierdzenia autentyczności wydarzeń i metod postępowania sowieckiego okupanta i ukraińskich aktywistów przytoczę niektóre fakty ze „ Wspomnień wojennych” Karoliny Lanckorońskiej (1898-2002), historyka sztuki i mecenasa kultury polskiej. Wspomnienia zawierają informacje o zajęciu Lwowa (22 wrzesień 1939r) przez Armię Czerwoną i szybko następujących zmianach. Już 29 września 1939 r. nowa władza zorganizowała miting i zaprosiła do Collegium Maximum we Lwowie profesorów, docentów, asystentów i studentów. Okupanci i komendant Lwowa stojąc na podium, obwieścił zmiany dla mieszkańców Lwowa. Zostały przegłosowane kilkunastoma głosami na kilkaset wstrzymujących się, nikt się nie sprzeciwił. 21 grudnia 1939roku unieważniono walutę polską, jedynie karta pracy dawała prawo do egzystencji, 12 lutego 1940roku pojawiły się na dworcu kolejowym długie rzędy pociągów, które wywoziły Polaków na Wschód. Otuchy wygnańcom dodawały śpiewane przez nich patriotyczne pieśni, jak w Rota, czy Boże coś Polskę, które pomagały podtrzymać uczucia patriotyczna i religijne. Wywiezionych na wschód rodaków umieszczano w obozach i zmuszano do pracy w nieludzkich warunkach.
Tak więc losy bohaterów Zaodrza są literackim dowodem prawdy, której nie da się ukryć. Najważniejsza jest, jak sądzę, dojrzałość i odpowiedzialność mieszkańców, którzy obdarzyli zaufaniem P. Wocha, powierzając mu swoje osobiste historie, by dalej poznał je czytelnik, by były dowodem prawdy, trudnej do zaakceptowania, lecz bezwzględnej prawdy.
Książka jest zbieżnością wydarzeń na Wschodzie i Zachodzie oraz przykładem poczucia spełnienia obowiązku autora wobec mieszkańców i realizacją spełnienia własnych potrzeb poznawczych.

Gratuluję Panu

Krystyna Nowakowska

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.