Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Jak zbudowałem świetlicę wiejską w Sycowicach… cz.2

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Seria trudnych interpelacji na które nie potrafili udzielić rzetelnej odpowiedzi urzędnicy Gminy zaniepokoiła Burmistrza, który celem zażegnania sytuacji zwołał naradę gminnej wierchuszki na którą zostałem grzecznie zaproszony. W zamyśle swoim zapewne uważał, że wystarczy wywrzeć na mnie urzędniczą presję i „wyjaśnić mi ogólne trudności”, aby odechciało mi się jakichkolwiek żądań dla prawobrzeżnej części Gminy.
Narada zaczęła się od eksponowania ogólnej niemożności ze szczególnym uwzględnieniem Zaodrza, a świetlicy wiejskiej w Sycowicach w szczególności, w sytuacji kiedy pomimo różnych trudności finansowych które dotykają wszystkie samorządy, na lewobrzeżnej części trwało realizowanie wcześniej zaplanowanych inwestycji i planowane były kolejne.
Widząc, że idzie to w zupełnie złym kierunku, w mojej emocjonalnej wypowiedzi w czasie której rąbnąłem pięścią w stół /dosłownie!/ padły historyczne już słowa: „Zrobiliście z Zaodrza sierotę Gminy! Dostajemy tylko to, co spadnie z pańskiego stołu”.
Uczestnicy narady przycichli i zapanowała ogólna konsternacja. Po chwili odezwały się głosy, że to nieprawda, że nie można tak oceniać działalności Gminy która dba o zrównoważony jej rozwój /akurat…!/, że ta opinia jest krzywdząca itd. itp.
Ta mocna wypowiedź odwróciła jednak niekorzystnie rysującą się sytuację, a Burmistrz dla jej zażegnania wystąpił z wnioskiem, że w takim razie „od nowa” proponuje budowę świetlicy wiejskiej w Sycowicach na którą wszyscy uczestnicy spotkania wyrażą zgodę, co zostanie potwierdzone odpowiednim protokołem. Tak też się stało.
Można powiedzieć, że mały sukces, ale od zamysłu do przemysłu droga daleka, a mając wiele różnych nie najlepszych „gminnych” doświadczeń, należało podejść do tego z dużą ostrożnością niemniej jednak zawsze pozostawał jakiś punkt zaczepienia.
Burmistrz zapytał czy mam jakąś koncepcję budowy świetlicy. Oczywiście miałem, ponieważ już wcześniej dokładnie zapoznałem się z bardzo ładną, nowo wybudowaną świetlicą w Łagowie w Gminie Dąbie i nawiązałem kontakt z projektantem. Wtedy Burmistrz zaprosił projektanta i mnie na omówienie projektu i ustalenie możliwości jego zakupu.
Projektant omówił funkcje świetlicy która była bardzo przestronna i funkcjonalna, opowiedział o 125 – metrowej sali głównej, zapleczu sanitarnym oddzielnym dla kobiet i mężczyzn, a również dla osób niepełnosprawnych, o pięknym rozwiązaniu zaplecza kuchennego, to znaczy kuchni z profesjonalnym wyposażeniem i zmywalnią naczyń, magazynkami itp. . Za wykonanie obiektu Gmina Dąbie na początku roku 2015 zapłaciła kwotę 697 512,91 zł. Projektant zaznaczył jednak, że po trzech, czterech latach kwota ta może być nieco większa i osiągnąć próg 800 – 850 tysięcy złotych. Warto dodać, że na przetargu za tą samą robotę w Łagowie najdrożsi wykonawcy rościli sobie kwoty rzędu 1 238 892,92 zł… . Nie pamiętam dokładnie i mogę mylić się co do szczegółów, ale projektant za wykonany już projekt zaproponował kwotę 10 tysięcy złotych do wzięcia od zaraz. Zobowiązał się również do załatwienia wszystkich formalności włącznie z uzyskaniem pozwolenia na budowę za standardową w tym wypadku opłatę. Z kolei Burmistrz zażądał ode mnie aby z funduszu sołeckiego opłacić koszt projektu. Oczekiwanie to było dla mnie zupełnie zrozumiałe, bo szykowały się duże wydatki i chociaż symbolicznie należało wesprzeć budżet Gminy.
W mojej ocenie nic dodać nic ująć, okazja na szybkie rozpoczęcie realizacji budowy świetlicy sama pchała się do rąk. Burmistrz przed spotkaniem nawiązał kontakt z użytkownikami świetlicy w Łagowie którzy wypowiadali się o niej w samych superlatywach, jeszcze wcześniej gościnni gospodarze oprowadzili mnie po swojej świetlicy udzielając wszechstronnych informacji.
Byłem pełen nadziei, że robota pójdzie jak z płatka. Przy zamówieniach publicznych musi być jednak zorganizowany przetarg, który z zachowaniem stosownych procedur i terminów został ogłoszony. Z niecierpliwością czekałem na dzień ogłoszenia wyników.
Następnego dnia po upływie wyznaczonego terminu udałem się do Gminy celem zasięgnięcia języka o wyłonieniu projektanta. Burmistrz zaprosił mnie do osoby organizującej przetarg z zapytaniem o ilość oferentów i ostateczne rozstrzygnięcie. Urzędniczka jednoznacznie odpowiedziała, że wpłynęła jedna jedyna oferta od „pana który był na rozmowach”. Wobec powyższego Burmistrz uroczyście ogłosił, że wcześniej nam znany pan taki to a taki, nazwijmy go „projektantem” wygrał przetarg i będziemy realizować budowę świetlicy w/g wersji takiej jak w Łagowie. Kamień spadł mi z serca i odetchnąłem z ulgą, jednak jak się okazało nie na długo….. .
Po dwóch czy trzech dniach otrzymałem z Gminy telefon, że bardzo przepraszają, ale została „zawieruszona” gdzieś jeszcze jedna oferta na projekt świetlicy w Sycowicach która jest tańsza, bo opiewająca nie na 10,0 tylko na 8,4 tysiąca złotych za wykonanie projektu, a wobec powyższego oferta ta wygrywa i jest obowiązująca….. !
W mojej ocenie bez względu na to czy się coś zawieruszyło, czy oferent spóźnił się 5 minut na złożenie dokumentów przetargowych, po prostu nie bierze w nim udziału! Tu pojawiła się sytuacja zgoła zaskakująca i gdziekolwiek indziej niespotykana… . Nie będę jednak wchodzić tutaj w zawiłości prawne… .
Po pewnym czasie nowa projektantka po moich usilnych naleganiach o przedstawienie mi jej wizji świetlicy w Sycowicach przysłała wstępnie opracowany projekt z prośbą o moje uwagi. Jakkolwiek w Sycowicach najbardziej powszechna jest zabudowa kalenicowo – szczytowa, zaproponowałem „połamanie” dachu, aby duża bryła budynku nie była zbyt monotonna, doprojektowanie pomieszczenia na przechowywanie zestawów bawarskich, sprzętu sportowego i kosiarek oraz doprojektowanie na szczytowej wejściowej ścianie pół okrągłego okienka celem doświetlenia strychu, a głównie pełniącego funkcje ozdobną. Podkreśliłem również, że instalacja energetyczna powinna być zaprojektowana na 20 kW z uwagi na konieczność jednoczesnego zasilania np.; patelni elektrycznej, nagłośnienia i oświetlenia dużych imprez masowych.
W efekcie tych sugestii dach został „połamany” jedynie nad salą główną, doprojektowano pomieszczenie gospodarcze, nie uwzględniono okienka na ścianie szczytowej, zasilanie zaplanowano na 12 kW…. . Więcej projektantka się ze mną nie kontaktowała i nikt o nic nie pytał, a wręcz przeciwnie odniosłem wrażenie, że unikają mnie jak ognia… .
Nie pamiętam dokładnie, ale warto w tym miejscu zaznaczyć, że projektantka wyliczyła koszt zbudowania świetlicy na kwotę 840 tysięcy złotych. Jest to istotne w porównaniu z kwotą którą sugerował „projektant”, a kwotą którą należało później faktycznie zapłacić!
Monitorując cały czas sytuację we własnym zakresie /ani projektantka, ani Gmina niczego więcej nie konsultowała ani ze mną ani z mieszkańcami/, po pewnym czasie zapytałem Burmistrza co oznacza dziwny napis „pomieszczenie wielofunkcyjne” /takie samo jak na sali głównej/w miejscu pomieszczenia kuchennego.
Burmistrz odpowiedział, że teraz panuje taka „nowo moda” i w ten sposób opisuje się pomieszczenia kuchenne, ale oczywiście będzie to pomieszczenie w którym będzie można przygotowywać i podgrzewać posiłki. Jeśli zapytacie go dzisiaj o to samo, odpowie dokładnie w ten sam sposób tyle tylko, że wyjaśnienia te dalekie są od realiów dnia codziennego czyli szarej rzeczywistości, ale o tym nieco później… .

Cezary Woch

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.