Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Pożegnanie…

źródło zdjęcia: Alicja Krumholc

Żegnamy dzisiaj Edwarda Gąsiewskiego – ojca, dziadka, pradziadka. Żył 97 lat. Pochodził z kresów wschodnich – Antonowa. Od zawsze ciężko pracował na roli. W 1942 roku stracił ojca. Mając 20 lat stał się odpowiedzialnym za matkę i resztę rodzeństwa. W oczach swojej rodziny był bohaterem. Był wielkim patriotą, honor był dla niego najważniejszy. W 1945 roku cała jego rodzina opuściła rodzinny dom i przybyła do Sycowic. Tutaj poznał swoją żonę, Walentynę. Doczekali się 4 dzieci, 10 wnuków, 12 prawnuków. Był dobrym gospodarzem, ciężko pracował na swojej ziemi. Hodował zwierzęta, bardzo kochał konie. Mimo ciężkiej pracy na roli, pracował również zawodowo jako strażak-kierowca w Zielonej Górze oraz prowadził przez wiele lat OSP w Sycowicach. Jego całym życiem była rodzina, ziemia i straż pożarna. O swoich doświadczeniach opowiadał nam godzinami. Dzieci wychował w wierze katolickiej, nauczył je ciężkiej i uczciwej pracy oraz szacunku do bliźniego. Historia jego życia została spisana w książce pt. „Drogi do domu…”,http://sycowice.eu/index.php/2009/03/26/edward-gasiewski/, a słowa z niej wyjęte „Lubię pracować w polu, słuchać śpiewu skowronka, czuć zapach oranej ziemi i trzymać w rękach ziarno na siew”, są kwintesencją jego miłości do ziemi ojczystej. Żegnamy dobrego człowieka.

Alicja Krumholc

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

3 komentarze do artykułu “Pożegnanie…”

  1. Cezary

    Każde życie ludzkie kiedyś dobiega swojego kresu. Pan Edward po 97 latach pracowitego żywota jako najstarszy mieszkaniec Sycowic od nas odszedł, ale na zawsze pozostanie w życzliwej pamięci ludzi, w rodzinnych ciepłych wspomnieniach i w pewnym sensie żyć będzie wiecznie na kartach książki „Drogi do domu…”, której był pierwszym bohaterem. Na mszy pogrzebowej kościół wypełniony był po brzegi rodziną i przyjaciółmi. W pięknym kazaniu księdza zawarta została Jego droga życiowa, jego cele, pasje i pragnienia. Był żywą historią Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej i początków budowania państwowości polskiej na Ziemiach Odzyskanych. Był przykładem uczciwości, pracowitości i patriotyzmu. Z takich ludzi młodsze pokolenia powinny brać przykład i uczyć się żyć uczciwie, a kiedy dobiega kres ich żywota godnie pochować. To przykre, ale nie sposób o tym nie wspomnieć. Wielką pasją Pana Edwarda Gąsiewskiego przez kilka dziesięcioleci była społeczna praca w Ochotniczej Straży Pożarnej w Sycowicach za co był wielokrotnie wyróżniany dyplomami i medalami. Pracował też w Państwowej Straży Pożarnej w Zielonej Górze. Zielonogórscy Strażacy pożegnali Go pocztem sztandarowym i oddanymi honorami. Zabrakło strażaków z OSP w Sycowicach! To oni powinni trzymać straż przy trumnie, a obok powinien czynić honory poczet sztandarowy OSP z Czerwieńska. Niestety ci ludzie nie dorośli do sprawowanych przez siebie funkcji! Nie ma tu żadnego wytłumaczenia! To jest po prostu niewiedza i skandal! Jeśli zabrakło strażaków miejscowych należało poprosić o wsparcie strażaków z Nietkowic, to fajne chłopaki i na pewno by nie odmówili. Powinien być poczet sztandarowy gminnej OSP, a był?? Nie wymagajmy, aby zgnębiona sytuacją rodzina „załatwiała” te sprawy! Uruchomienie tej procedury jest obligatoryjnym obowiązkiem miejscowej straży i sołtysa! Jest to żałosne, ale nie znają oni historii Sycowic i zasłużonych dla naszej wsi ludzi. Nie wiedzą i wiedzieć nie będą komu cześć, komu chwała… . Oni nie zrobili w tej sprawie absolutnie NIC! Winę ponosi także burmistrz, też ochotniczy strażak paradujący w strażackim mundurze na imprezach! Panie burmistrzu, do pożarów Pan nie jeździ, ale powinien Pan wiedzieć, że mundur nie jest od parady, to wielki i zaszczytny obowiązek którego Pan zaniechał i zaniedbał przynosząc temu mundurowi wstyd! Zapewne będzie Pan tłumaczył tym swoim monotonnym samorządowym slangiem, że „nic nie wiedziałem”. Skoro Pan nie wiedział to nie powinien Pan pełnić funkcji burmistrza, ani zwierzchnika strażaków z OSP, bo nie potrafi Pan kierować tak niewielką jednostką organizacyjną. Ma Pan gminnych pracowników odpowiedzialnych za OSP, ma Pan jednostkę pomocniczą Gminy czyli Sołectwo i sołtysa! Ma Pan wreszcie wiecznie przyklaskującą Panu radną. Gdzie byli Ci ludzie?! Wszyscy bierzecie niemałe pieniądze z naszych podatków w postaci uposażenia i diet. Za co my wam płacimy? Hańba i wstyd… !

  2. Janek M

    Pana Edwarda zawsze będziemy wspominać jako miłego sąsiada i oddanego patriotę, był wzorem do naśladowania.
    Niestety nieuczestniczenie w życiu wsi pewnej grupy osób (zebrania wiejskie, Dzień Seniora, spotkania z Niemcami byłymi mieszkańcami Sycowic, wspólne planowanie przedsięwzięć) doprowadziło do niewiedzy na temat jej mieszkańców, poskutkowało to też licznymi gafami. Niestety, u nas część ludzi potrafi się integrować tylko w momentach gdy trzeba komuś ,”dowalić” nawet kosztem wioski.Jest to przykre, że nawet w tak oczywistych momentach nie potrafimy się zorganizować i zjednoczyć.

  3. Magda

    Bardzo chciałam podziękować w imieniu swoim i całej rodziny wszystkim tym którzy uczestniczyli w ostatniej drodze mojego Dziadka Edwarda. Jest nam wszystkim bardzo ciężko pogodzić się ze stratą bliskiej nam osoby.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.