- Sycowice - http://sycowice.eu -

Wigilia na Kresach…

źródło zdjęcia: Internet

Kresów Wschodnich Rzeczypospolitej już nie ma i nigdy nie będzie… . Pozostały jedynie wspomnienia i ściskający serce żal za tym co bezpowrotnie minęło i nigdy już nie powróci… .
Jednym z takich wspomnień jest wigilia Bożego Narodzenia która w naszej tradycji świątecznej zajmowała i zajmuje bodaj najważniejsze miejsce. Kto wspomina nasze Polskie Kresy nie może oprzeć się wrażeniu, że: „wszystko tam było bardziej wyraziste i pełne swoistego uroku”, a Święta Bożego Narodzenia na Kresach Wschodnich zawsze były wspaniałe urastając do rangi narodowego symbolu.
Wigilię i Boże Narodzenie obchodzili nasi dziadowie i pradziadowie, obchodzimy je my i będą obchodzić je nasze dzieci i wnuki. Warto zdać sobie sprawę z tego, że nasze głęboko zakorzenione tradycje pozwoliły nam jako narodowi bez państwa przetrwać i doczekać upragnionej wolności. Warto też wiedzieć, że przestrzeganie tradycji nic nie straciło na swojej wartości również w czasach współczesnych.
Najważniejszym momentem obchodów Bożego Narodzenia jest postna wieczerza zwana wigilią lub wilią, a na Kresach Wschodnich często kutią od głównego dania wigilijnego.
Nie wiadomo do dzisiaj, czy 12 dań związanych jest z 12 miesiącami roku, czy z 12 apostołami którzy poszli za Chrystusem. Bywa jednak, że wieczerzę przygotowuje się na nieparzystą liczbę potraw 5,7,9 a nawet 11.
W praktyce rodzaj i liczbę potraw kształtuje obyczaj religijny i rodzinny, a również lokalne przyzwyczajenia i tradycje, np.: na Kresach Lwowskich opłatek smarowano miodem podobnie jak u nas na Podhalu… . Warto zwrócić uwagę na to, że wśród postnych potraw na stole wigilijnym królowały ryby.
W dzień wigilijny Pan domu tradycyjnie najczęściej polował /polowanie wigilijne/, a Pani domu dbała, aby niczego nie zabrakło na świątecznym stole. Oddajmy głos świadkom tamtych wydarzeń.
Dzięki Janinie Sawickiej pochodzącej z Drohobycza, miasta znajdującego się w obwodzie lwowskim, możemy dowiedzieć się, jak spędzano Wigilię w jej domu:
„W pokoju ustawiano choinkę, na stole pod białym obrusem rozkładano siano. Po podzieleniu się opłatkiem i odmówieniu krótkiego pacierza, siadano do stołu. Na stole musiało być 12 potraw. Przy każdym nakryciu leżał jeden ząbek czosnku i dopiero po zjedzeniu czosnku, symbolu zdrowia, przystępowano do świątecznej wieczerzy – dodaje. Wszystkie potrawy musiały być postne. Tradycyjnie podawano barszcz czerwony, uszka z grzybami, zupę grzybową, pierogi ruskie i z kapustą, kapusta z grzybami, karp smażony i ryba w galarecie, gołąbki z kaszą i grzybami. Na końcu podawano lekko schłodzoną „kutię”, była to pszenica z miodem, makiem i bakaliami. – Z kutią związana jest pewna tradycja – mówi Janina Sawicka. – Najstarszy z uczestników nabierał na łyżkę kutię, wychodził do siewni (korytarz) i rzucał kutią o sufit. Jeżeli się przykleiła to wróżyło szczęście temu domowi – dodaje. Na świątecznym stole zawsze stały dwa wolne nakrycia.- Jedno nakrycie wolne dla osoby, która mogła się tego wieczoru pojawić. Takiemu przygodnemu gościowi nie można było odmówić posiłku – opowiada Janina Sawicka. – Drugie nakrycie dla bliskich, którzy już na zawsze odeszli. Każdy z uczestników kolacji, część swojej porcji wsypywał do tego talerza – kontynuuje.- Jeżeli w domu były zwierzęta, również z nimi dzielono się opłatkiem. Krążyła taka legenda, że zwierzęta w Wigilię mówią ludzkim głosem – mówi Janina Sawicka. – W tym dniu również szło się na grób zmarłych i symbolicznie dzieliło się z nimi opłatkiem, zostawiając go na grobie – dodaje. Oczywiście od domu do domu chodzili kolędnicy poprzebierani za różne postacie, począwszy od świętej rodziny, aniołków, pastuszków, królów i diabła, a skończywszy na śmierci z kosą (kostuchą)”.
Józef Zając z Jazłowca k/Buczacza z obwodu tarnopolskiego tak zapamiętał tradycje związane z wieczorem wigilijnym w swoim domu: „Choinka była tam, gdzie były dziewczęta, tam, gdzie byli tylko chłopcy, nie było choinki. Tak było w moim domu, ponieważ nas było dwóch synów, nie mieliśmy choinki do czasu, aż pojawiła się nasza siostra – wspomina Józef Zając. – Myśmy nie przywieźli tradycji, one przyjechały z nami – dodaje. Tradycją było również wspólne robienie ozdób choinkowych. A uroczysta kolacja odbywała się u najstarszego członka rodu. To właśnie u niego wszyscy się spotykali. W tym dniu obowiązkowo podłoga musiała być pokryta słomą, a na stole również rozkładano siano i przykrywano obrusem. (…) – W tym dniu nie spaliśmy w łóżkach tylko na podłodze na słomie, w której były ukryte orzechy. Starsi szli o północy na pasterkę, dzieci nie zabierało się, ponieważ były bardzo duże mrozy”.
Halina Węcak: Jej Boże Narodzenie w dzieciństwie w Mościskach ( pod Lwowem) wyglądało tak: „Wigilia – to choinka (u nas nazywana drzewkiem) – pachnąca, jeszcze trochę ośnieżona, którą przywoził mój Tatuś prosto z lasu, to ciche kolędy nucone przez Mamusię przy zapachu smażonych na domowym oleju pączków, pieczonego makowca, gotowanych grzybów i oczekiwanie na pierwszą gwiazdkę. (…) Dla nas, dzieci, to był wieczór najcudowniejszy w roku – zapachy najcudowniejsze, stół nakryty bielutkim obrusem, pod obrusem sianko, na stole kutia, pierogi z kartoflami, pierogi z kapustą, gołąbki z tartej kartofli, kapusta z grochem… I pachnące siano pod stołem – jedyny dzień w roku, kiedy nam, dzieciom, można było tak na tym sianku szaleć w pokoju. Dziadzio powtarzał: »Niech się cieszą, bo Jezus Dziecina się rodzi«. Choinka przystrojona ozdobami szklanymi na malutkich blaszanych spinaczach, papierowymi łańcuszkami, kawałeczkami rozpuszczonej waty i nawet cukierkami! A na samym wierzchołku – piękny Anioł: główka malowana a skrzydła i suknia wycinane i układane z lekkiej bibułki – jaki on był śliczny!”
Aleksander Jełowiecki, szlachcic z dawnych Kresów Wschodnich, wspominał: „Stoły wysłane sianem, przykryte obrusem jak śniegiem. Na stole w ogromnych srebrnych misach polewka migdałowa, na srebrnych podstawach ogromne szczupaki wysadzane przezroczystymi przysmakami, jakby drogiemi kamieniami, tam łamańce z makiem, tam kutia, dalej wykwintne łakocie i różne owoce, na środku złocisty kosz z cukrami, na koszu spoczął lecący aniołek i trzyma opłatki. Tak zastawiony stół na Wigilię czeka na gości, goście czekają na gospodarza, gospodarz czeka na pierwszą gwiazdkę”.
Niechaj urok i czar tych Kresowych Wigilii towarzyszy nam przy naszych wigilijnych stołach….

Cezary Woch