Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Rozważania poświąteczne…

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Chociaż żyjemy w czasach groźnej pandemii to przecież obok nas toczy się zwyczajne życie do którego musimy dostosować swoje oczekiwania i potrzeby. Jedną z tych potrzeb jest prozaiczne zabezpieczenie wody w domowych gospodarstwach szczególnie w okresie przedświątecznym, a także z powodu rygorów w ogłoszonym stanie epidemii.
Kilka dni przed Świętami Wielkanocnymi zabrakło w naszych domach wody. Chociaż w tej sprawie powinna zadziałać osoba reprezentująca jednostkę pomocniczą gminy /sołtys/, to trzech mieszkańców powiadomiło mnie o tym, że nie uzyskali od niego żadnej informacji.
Poprosili mnie również, abym „coś z tym zrobił”. Ponieważ sam jestem żywotnie zainteresowany tym problemem, zupełnie rutynowo zadzwoniłem do firmy zajmującej się w Czerwieńsku nadzorem nad siecią wodociągową celem zgłoszenia awarii. Chociaż była to dopiero godzina 15.15 zgłosił się pracownik ochrony który odpowiedział, że jego to nic nie obchodzi i awarię mam zgłosić następnego dnia rano po przyjściu pracowników… .
Nie jest to pierwsza sytuacja ponieważ takie odpowiedzi i reakcje „ochroniarzy’ znam od lat. Jest to zupełnie niezrozumiałe i absolutnie nie do przyjęcia, że ludzi ci nie zostali odpowiednio przeszkoleni i nie potrafią działać w sytuacjach zaistnienia jakichkolwiek awarii które zawsze mogą się zdarzyć. Odpowiedzialność za taki stan rzeczy ponosi prezes firmy i burmistrz z racji nadzoru.
Ponieważ od wielu lat w podobnych sytuacjach była i jest taka sama odpowiedź, „swoimi kanałami” usiłowałem wyjaśnić aktualny stan rzeczy. Otrzymywałem mętne odpowiedzi sugerujące, że to niegroźna awaria i woda zaraz będzie.
Wody nie było jednak do dnia następnego oprócz jakiegoś gulgotania w kranach wypluwających brudny płyn. Drugiego dnia znowu otrzymałem od mieszkańców Sycowic kilka telefonów z prośbą o interwencję. Informowali mnie również o tym, że do rzeczonej firmy nie mogą się dodzwonić i nikt nie potrafi udzielić im wyczerpującej odpowiedzi.
W takiej sytuacji wszyscy mieszkańcy Zaodrza powinni otrzymać informację sms-em w ramach sms-owego systemu powiadamiania tak jak to funkcjonuje w wielu przyzwoitych, przyjaznych mieszkańcom gminach w Polsce. Powinni otrzymać informację nie tylko o zaistniałej awarii, ale o sposobie jej usunięcia i o czasie jej zlikwidowania. Pisałem o tym w swoim czasie na sycowice.net jak również w miesięczniku U Nas. Nieroztropnym przeciwnikiem takiego komunikowania się był burmistrz uznający, że ciemnemu ludowi taka informacja nie jest potrzebna, czyli preferujący model komunikowania się tak jak w średniowieczu, a więc zero wyjaśnień lub kartka na płocie.
Ponownie wykorzystując „swoje kanały” dowiedziałem się, że nastąpiła awaria pompy przy stacji uzdatniania wody co było dawno do przewidzenia z uwagi na jej nędzny stan o którym wszyscy wiedzieli. Kto wiedział? Ano prezes firmy i burmistrz który z racji nadzoru ma obowiązek monitorowania działalności firmy która jest Spółką Gminną.
Zaistniała sytuacja była bowiem wynikiem wieloletnich zaniedbań w zakresie utrzymania sprzętu w należytym stanie /nie tylko tego/. Warto w tym miejscu zauważyć, że w przypadku jakiejkolwiek awarii brakującą część można otrzymać z drugiego końca Polski już następnego dnia trzeba tylko chcieć, a nie oddalać problem i lekceważyć swoje obowiązki, a przede wszystkim mieszkańców!
Przyszedł dzień trzeci i wody w kranach dalej nie było. Ponieważ był to czas przedświąteczny, gdzie bieżąca woda w gospodarstwach domowych była absolutnie niezbędna wszystko wskazywało na to, że decydenci zostawią nas z tym problemem do „rozpatrzenia” w późniejszym czasie, na co pozwolić nie było można. Warto przypomnieć, że ujęcie wody w Nietkowicach obsługuje całe Zaodrze czyli około 1000 mieszkańców.
Zastanawiająca jest w tej sytuacji rola sołtysa Sycowic i radnej z Będowa którą brak wody również dotykał. Nic nam nie widomo aby ludzie ci zrobili w tej sprawie cokolwiek, a już na pewno nie przyczynili się do usunięcia awarii. Wszelkie próby ustalenia czegokolwiek i wyjaśnienia sprawy, a również widoczny brak działań ze strony osób funkcyjnych zobligowały mnie do skutecznego i konkretnego działania.
Trzeciego dnia wieczorem kiedy w dalszym ciągu w kranach było pusto napisałem e-maila do Wojewody Lubuskiego. To jest jednak zbyt mocno powiedziane, bo do Wojewody nie pisze się bezpośrednio, pisze się do Urzędu Wojewódzkiego… . Ponieważ zależało mi na tym, aby ten e-mail dotarł jednak przed oblicze Wojewody, napisałem go w sposób następujący.
„Informację tą proszę przekazać Wojewodzie Lubuskiemu. Jestem mieszkańcem wsi Sycowice gmina Czerwieńsk powiat zielonogórski. Od trzech dni nie mamy wody!!! To znaczy pojawia się ona w późnych godzinach nocnych i rano, brudna wraz z brunatnymi popłuczynami z rur. W ciągu dnia z uwagi na stan epidemii zachodzi konieczność szczególnej dbałości i zachowanie czystości chociażby mycia rąk, owoców, czystego przygotowania posiłków itp. Spółka gminna odpowiedzialna za dostarczanie wody udziela wymijających wyjaśnień sugerując awarię która będzie niezwłocznie usunięta. Prawda jest taka, że problem z wodą jest wynikiem wieloletnich zaniedbań Gminy Czerwieńsk, a w szczególności z racji nadzoru burmistrza Iwanusa i tego nie można usunąć w ciągu kilku godzin. Prawdopodobnie z taką sytuacją pozostawią nas na święta. Mieszkańcy w sumie 4 wsi /około 1000 osób/ zgłaszali sprawę również do zielonogórskiego sanepidu, ale nie wiemy i nikt nas nie informuje jaki tego jest rezultat. Proszę o pilną interwencję w tej sprawie. Jeśli ze strony Wojewody Lubuskiego nie będzie żadnych działań w tej sprawie zwrócimy się do Prezesa Rady Ministrów, wtedy on podejmie stosowne kroki uwzględniające zagrożenie epidemiczne. Cezary Woch”.
Odpowiedź Wojewody przesłana do mojej wiadomości, jako pismo skierowane do burmistrza Czerwieńska otrzymałem następnego dnia rano, a oto jego treść.
„Za pośrednictwem poczty elektronicznej zgłosili się do mnie mieszkańcy wsi
Sycowice, alarmując o awarii w dostawach wody. Mając na uwadze, iż jako Wojewoda zobowiązany jestem do reagowania i podejmowania działań, aby pomagać społeczności lokalnej w rozwiązywaniu jej problemów, proszę o przeanalizowanie sprawy i rozważenie możliwości podjęcia działań zmierzających do zaspokojenia zbiorowych potrzeb mieszkańców w przedmiocie dostępu do wody. Jednocześnie proszę o poinformowanie mnie o podjętych działaniach. Władysław Dajczak. Wojewoda.”
W POŁUDNIE TEGO SAMEGO DNIA WODA BYŁA W KRANACH….
To nie jedyny przykład lekceważenia sobie przypisanych obowiązków przez osoby funkcyjne. Z ogromnym trudem doprowadzono do wybudowania świetlicy wiejskiej i przebudowy drogi wojewódzkiej. Wielu mieszkańców wsi uważa jednak, że „to im się po prostu należało”, gmina miała pieniądze to świetlicę wybudowała bo co innego ma do roboty…, a przebudowa drogi wojewódzkiej przy braku skanalizowania wsi to po prostu bułka z masłem…. .
W oczywisty sposób wieś wizualne bardzo zyskała, ale nie widać tu ręki gospodarza. W centrum wsi w uliczce przy kościele która jest drogą gminną od jesieni zalega piach i resztki cementu przez które muszą przechodzić wierni zmierzający do kościoła, czy osoby korzystające z przejścia dla pieszych. Na dodatek przejście to prowadzi wprost na gruntowy fragment drogi gminnej który już dawno powinien być utwardzony. Przecież codziennie wiele osób przyprowadza tam i z powrotem odbiera swoje dzieci ze szkolnego autobusu. Czy w takim bałaganie czują się komfortowo i czy nikomu to nie przeszkadza? Czy wybierając „osoby funkcyjne” takich standardów oczekiwali?
O tej porze roku w gazonach zawsze kwitły bratki, trawa na trawniku była „podstrzyżona”, a uliczki w centrum pozamiatane. Teraz gazony stoją puste, a nawet nie wypełnione ziemią, trawnik i uliczki zaśmiecone, a kwiatów brak. Tłumaczenie tej sytuacji koronawirusem byłoby tanim chwytem ponieważ bałagan ten trwa od jesieni.
Kilkudziesięciometrowy fragment drogi gminnej tuż przy wieży internetowej również od jesieni jest nieutwardzony. Pomimo zakazu wjazdu pojazdów powyżej 3,5 tony leśnicy kierują tą drogą co najmniej 30 tonowe transporty wywożące drewno z lasu. Te ciężkie pojazdy /i nie tylko/ przemieliły grunt w pył który całymi tumanami osadza się na budynku świetlicy, parkingu i na placu zabaw. Po opadach deszczu tworzy się tam nieprzejezdne dla samochodów osobowych błoto. Nikomu to nie przeszkadza?
Teraz ze względu na sytuację dzieci tam nie ma, ale wkrótce będą bawić się w tumanach drogowego kurzu. Ta sprawa zgłaszana była wcześniej do odpowiedniego referatu w gminie, zgłaszana była również osobiście burmistrzowi, niestety jak to w czerwieńskim zwyczaju pozostała bez echa! Gdzie jest w końcu sołtys, gdzie jest radna, gdzie są ludzie którzy ich wybrali?? Skoro ci „funkcyjni” niedomagają, to w ramach solidarności „ich wyborcy” powinni zrobić tą robotę za nich… .
Jeśli w najbliższym czasie nie będę widzieć naprawy tej drogi, trzeba będzie znowu odwołać się do „czynników zewnętrznych”. Cel uświęca środki…. .

Cezary Woch

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Jeden komentarz do artykułu “Rozważania poświąteczne…”

  1. Janek M

    Również, próbowałem zasięgnąć informacji najpierw u sołtysa, następnie zadzwoniłem do ,,Pomaku”, odebrał ochroniarz twierdząc ,że nic nie wie o awarii,ale wiadomość przekaże jutro rano konserwatorowi.Na następny dzień doszedłem do wniosku,że to wszystko nie ma sensu ,gdyż nikt tym się nie przejmuje, w dalszym ciągu twierdząc, że nic nie wiedzą o awarii,że nikt do nich nie dzwonił.W związku z tym zdecydowałem ,że powiadomię pana burmistrza .Niestety telefon nie odpowiadał. Pan burmistrz był nieosiągalny, widocznie pracował zdalnie, pod nieznanym mi numerem. Po kolejnej próbie dodzwoniłem się do jakiejś sekretarki, której opowiedziałem o zdarzeniu i poprosiłem o konieczne powiadomienie pana burmistrza.
    10.04.2020r. Szukając, również jakiejś informacji na facebooku, zauważyłem wypowiedzi i zdjęcia o awarii kanalizacyjnej, która wystąpiła na terenie parku w Czerwieńsku. Czyżby w dobie zarazy gminę dopadły jakieś PLAGI EGIPSKIE? a może jest to sabotaż wykonany przez malkontentów, o których pan burmistrz wspominał podczas otwarcia świetlicy wzorując się na synonimie Donalda Tuska. Przykre ,że w dobie pandemii uzależnieni jesteśmy od tak mało odpowiedzialnych osób, przez które święta mogły by być bez wody. Szkoda, że tym problemem nie zajęły się osoby wytypowane przez część mieszkańców, takie jak sołtys czy radna. Może nie pozwoliła obawa przed utratą funkcji? Spolegliwość tych osób w stosunku do zwierzchnika, gwarantuje mu niczym nie zakłócone, miękkie lądowanie do samej emerytury. Panie Cezary, gratuluję skutecznego sfinalizowania sprawy.
    Pozdrawiam

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.