Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Epidemie i pandemie…

źródło zdjęcia: Internet

Aktualna pandemia koronawirusa która wstrząsnęła wszystkimi kontynentami, nie jest jakimś odosobnionym przypadkiem plagi która dotknęła nas współcześnie. Epidemie o skali lokalnej i pandemie opanowujące często cały świat od zarania dziejów nawiedzały ludzkość siejąc śmierć i zniszczenie. Przy braku najmniejszych szans na skuteczne leczenie zbierały one żniwo liczone często w milionach istnień ludzkich.
W czasach współczesnych przy stosunkowo wysokim poziomie wiedzy medycznej i potencjalnej możliwości wynalezienia leku na pojawiające się choroby, skala śmiertelności ludzi jest jednak zdecydowanie mniejsza niż było to w czasach starożytnych.
Nie oznacza to jednak, że na wszystkie choroby wynaleziono już lekarstwo i ludzie mogą się czuć bezpiecznie. Po pierwsze wynalezienie leku, przetestowanie go i wdrożenie do produkcji to proces długotrwały mierzony często latami, a nawet dziesiątkami lat. Mamy ogromną nadzieję, że proces ten w przypadku koronawirusa da się skrócić do minimum.
Ten czas który potrzebny jest na wynalezienie szczepionki jest niezwykle niebezpieczny z uwagi na możliwy niekontrolowany wzrost zachorowań i zgonów porównywalnych z pandemiami z przeszłości. Dlatego rządy wszystkich krajów wprowadziły ograniczenia mające chronić swoich obywateli. Cierpi na tym gospodarka co z pewnością zaowocuje światowym kryzysem gospodarczym, uszczerbek ponoszą także inne, praktycznie wszystkie dziedziny życia. Jest to jednak cena którą warto zapłacić za ocalenie być może milionów istnień ludzkich.
Pojawiają się jednak głosy, że koronawirus nie jest aż taki groźny, bo skala śmiertelności nie dorównuje pandemiom znanym z przeszłości. Pojawiają się również irracjonalne sugestie, a nawet protesty przeciwko izolacji i ograniczeniom w swobodnym przemieszczaniu się ludności co rzekomo jest niezgodne z Konstytucją i prawem człowieka do wolności… . Należy podkreślić, że sugestie te i protesty, wynikają z niezrozumienia powagi sytuacji.
Rządy wielu krajów pod naciskiem tych opinii, a również z obawy przed katastrofą ekonomiczną chyba zbyt przedwcześnie odblokowują nałożone uprzednio ograniczenia, co może prowadzić do dalszej eskalacji pandemii. Aby nie być gołosłownym przyjrzyjmy się wybiórczo jakie spustoszenie siały epidemie i pandemie w czasach w których nie potrafiono z nimi walczyć.
W latach 165-180 naszej ery na terenie Imperium Rzymskiego rozprzestrzeniła się zaraza zabijająca dziennie około 2000 Rzymian co spowodowało, że umierała jedna trzecia populacji w niektórych regionach. Całkowita liczba ofiar zarazy wynieś miała do 5 milionów ludzi. Na podstawie jej objawów można przypuszczać, że była to odra albo ospa przed którą Rzymianie byli całkowicie bezbronni. Straty w ludziach były tak ogromne, że legiony rzymskie uzupełniano gladiatorami i więźniami. Niektórzy historycy upatrują, że od tego momentu zaczął się powolny proces upadku Imperium.
W latach 1347-1351 świat opanowała Czarna Śmierć będąca największą pandemią dżumy w dziejach ludzkości. W latach dwudziestych XIV wieku pojawiła się na terenie Mongolii, następnie przedostała się do Chin skąd poprzez jedwabny szlak dotarła do Europy. Przeszkodą dla rozprzestrzeniania się zarazy nie stanowiły ani morza ani góry. Ludzie mieli typowe objawy zarażenia chorobą zakaźną: złe samopoczucie, ogólne osłabienie, dreszcze, silny kaszel, wysoką gorączkę, stany zapalne, wymioty krwią, na ich ciele pojawiły się zgorzele – czarne plamy powstające na skutek obumierania tkanek (to od nich właśnie powstało określenie „czarna śmierć”). Po kilku dniach od zarażenia chory umierał. Każda próba kontaktu z chorymi mogła być śmiertelna w skutkach. Umierali nie tylko ci którzy byli z nimi w bezpośrednim kontakcie, ale również ci, którzy dotknęli lub używali przedmiotów należących do chorych.
Szacuje się, że zaraza spowodowała śmierć od 30 do 60% ludności ówczesnej Europy. W wymiarze ogólnoświatowym ludzka populacja została zredukowana z 450 milionów do 350–375 milionów i potrzebowała aż 150 lat, by wrócić do stanu liczebnego sprzed pandemii.
Dramaturgię sytuacji pokazują zachowane teksty. Gabrielle de Mussi, notariusz z Piacenzy, do której zaraza dotarła w 1348 r. zapisał: „Wszędzie słychać było płacz i panowała żałoba. Śmiertelność była tak wielka, że ludzie bali się oddychać”.
Włoski przedstawiciel renesansu Giovanni Bocaccio w „Dekameronie” pisał o wysokiej umieralności na dżumę we Florencji. „Z srogiego niebios wyroku, a także z przyczyny ludzkiego okrucieństwa, w czasie do marca do czerwca więcej niż sto tysięcy osób straciło życie. Ginęli od strasznej zarazy, a także z braku pieczy i pomocy, skąpionej im przez zdrowych, którymi trwoga owładła (…). Ileż pięknych domów, wspaniałych pałaców, przedtem przez mnogie rodziny, przez rycerzy i znamienite damy zamieszkałych, teraz pustką stanęło! Wymarli w nich wszyscy, aż do ostatniego sługi!” – ubolewał.
W latach1520-1979 świat pustoszyła ospa prawdziwa. Do największych epidemii tej choroby doszło w XVI wieku w Ameryce Południowej i Północnej. To właśnie ospa prawdziwa zdziesiątkowała społeczność Azteków – zabiła większość azteckich wojowników, władcę Cuitláhuaca i ponad 75% całkowitej populacji Meksyku. W imperium Inków przyczyniła się do śmierci 95% społeczeństwa.
W 1633 roku epidemia czarnej ospy dotarła do Ameryki Północnej. W Plymouth w stanie Massachusetts chorobą zaatakowani zostali rdzenni Amerykanie. W 1636 roku zaraza dotarła do jeziora Ontario i ziemi Irokezów, zbierając milionowe żniwo śmierci. Najstraszniejsze epidemie (aż sześć) czarnej ospy miały jednak miejsce dopiero w Bostonie w latach 1636 – 1698.
Podczas pandemii ospy prawdziwej która przetoczyła się przez osiemnastowieczną Europę zmarło blisko 60 milionów ludzi. W Polsce czarna ospa pojawiła się po raz ostatni w 1963 r. we Wrocławiu. Nie była to oczywiście epidemia rodzima – pierwszy chory przywlókł chorobę z Indii. Zachorowało wówczas 99 osób, z czego zmarło 7.
W latach 1918-1920 świat nawiedziła pandemia grypy zwanej Hiszpanką. Nazwa z natury swojej jest krzywdząca, ponieważ Hiszpania będąc neutralna w czasie I Wojny Światowej publikowała faktyczny stan zachorowań i zgonów, w przeciwieństwie do rządów innych krajów które cenzurowały i ukrywały stan zachorowań i przypadków śmierci.
Pierwsze przypadki grypy odnotowano na terenie USA gdzie wraz żołnierzami skierowanymi na fronty I Wojny Światowej zawleczona została do Francji, a stąd rozprzestrzeniła się po całej Europie. Źródła podają, że kilka miesięcy wcześniej niż w USA epidemia tej grypy wybuchła na terenie Chin i została zawleczona do Francji wraz z wielotysięczną grupą chińskich robotników.
Zaraza co jest swoistym kuriozum eliminowała głównie ludzi młodych w przedziale wiekowym 20-40 lat co jest zjawiskiem nietypowym z uwagi na to, że grypa atakuje zazwyczaj dzieci i osoby starsze. Hiszpanka była jedną z najbardziej zjadliwych pandemii współczesnego świata, bo oprócz odległych wysp Pacyfiku i Australii zabiła od 50 do 100 milionów ludzi na całym świecie. Na ilość ofiar wpływ miały sposoby jej leczenia sprowadzające się do upuszczania krwi, robienia lewatywy, leczenia rtęcią czy korą drzew.
W roku 1981 pojawiła się nieznana dotychczas epidemia pod nazwą HIV/AIDS, dotychczas nie opanowana, która jak dotąd pochłonęła 35 milionów istnień ludzkich. Zakażenie HIV oznacza, że w organizmie człowieka znajduje się wirus nabytego niedoboru odporności. Wirus ten niszczy układ odpornościowy zakażonej osoby który po pewnym czasie przestaje chronić organizm przed chorobami. Na świecie każdego dnia HIV zakaża się około 6 tys. osób, a około 4,5 tys. umiera z przyczyn związanych z HIV/AIDS. W Polsce każdego roku wykrywanych jest kilkaset zakażeń HIV. To znaczy, że codziennie 2-3 osoby dowiadują się o zakażeniu. Do dnia dzisiejszego nie znaleziono leku na tą chorobę.
Powyżej wymienione zostały pandemie które pochłonęły miliony istnień ludzkich. Nie są to jednak wszystkie plagi których w czasach nowożytnych doświadczył rodzaj ludzki. Przykładowo: w latach 1665-1666 Wielka zaraza w Londynie pochłonęła 100.000 ofiar, w latach 1957-1958 Grypa azjatycka zabiła 1-2 milionów ludzi, w latach 1968-1970 Grypa Hong Kong pochłonęła 1-4 milionów ludzi, w latach 1977-1978 Rosyjska grypa pochłonęła 1 milion ludzi itd., itd.
Wszystkie te epidemie mają co najmniej jedną wspólną cechę: zaczęły się w Azji lub Afryce. Dlaczego? Jak pokazują badania epidemiologów, wirusy często przenoszą się z dzikich zwierząt na ludzi. Roznosicielami groźnych patogenów są m.in. nietoperze, które należą do głównych podejrzanych o transmisję koronawirusa SARS-CoV-2. Według wygodnej interpretacji władz komunistycznych Chin epidemia tego koronawirusa miała swój początek na targu dzikich zwierząt w Wuhan, gdzie nietoperze były przedmiotem handlu. Okazuje się jednak, że na targu w Wuhan nigdy nie handlowano nietoperzami… .
W Azji i Afryce rozpowszechnione są również polowania które otwierają kolejną drogę do szerzenia się chorób odzwierzęcych. Mają one związek z rozwojem medycyny tradycyjnej i to z jej powodu w Azji kwitnie kłusownictwo, giną tygrysy, niedźwiedzie, nosorożce, łuskowce i inne gatunki zwierząt. Azjaci wierzą, że naturalne produkty lecznicze wykonane z ich kości, narządów czy łusek pomagają uporać się z epilepsją, chorobami stawów, zaburzeniami erekcji i innymi problemami zdrowotnymi. To tylko kwestia czasu, kiedy na ludzi przeniesie się kolejny odzwierzęcy wirus i jest to bardzo prawdopodobne. Jakkolwiek większość epidemii i pandemii powstawała w sposób naturalny, to ta wygodna interpretacja Chińskich władz ma zapewne na celu odwrócenie uwagi od Instytutu Wirusologii znajdującego się w Wuhan który w swoim „dorobku” miał wyizolowanych około 1500 różnego rodzaju koronawirusów, w tym „super koronawirusy”. Z Instytutem tym współpracowali wirusolodzy amerykańscy którzy w pewnym momencie wycofali się z współpracy z uwagi na to, że Instytut Wirusologii w Wuhan zaczął robić bardzo niebezpieczne eksperymenty. Przy braku należytych zabezpieczeń groziło to możliwym wyciekiem niezwykle zjadliwego koronawirusa co miało miejsce najprawdopodobniej w tym przypadku. Wcześniej co powinno być dzwonkiem alarmowym było już kilka takich incydentów ze skutkami na mniejszą skalę. Póki co Chińskie władze, a jest to bardzo wymowne, nakazały całkowite zniszczenie koronawirusów w Instytucie Wuhan /czyżby zacieranie śladów?/ i doraźnie oskarżają Stany Zjednoczone o „podrzucenie” im tej zarazy… . Amerykańskie śledztwo w tej sprawie trwa i być może poznamy wkrótce więcej szczegółów możliwe jest także to, że nigdy nie dowiemy się prawdy… .
Reasumując: bez względu na pochodzenie koronawirusa, zwalczająca go szczepionka jest obecnie dopiero w fazie testów. Wprowadzane przez rządy wielu krajów poluzowania w zakresie izolowania się od zakażenia mogą mieć bardzo ryzykowne skutki i nie oznaczają wcale, że niebezpieczeństwo minęło. Pandemia trwa nadal i powinniśmy o tym pamiętać każdego dnia…

Cezary Woch

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

2 komentarze do artykułu “Epidemie i pandemie…”

  1. Waldemar

    Witaj Cezary.
    Jakos tak zachcialo mi sie sprawdzic, czy strona dziala poniewaz zatrzymalem sie kiedys na etapie likwidacji Twojej dzialalnosci internetowej ale widze, ze nie. Z przyjemnoscia bede tutaj wracala moze nawet cos pisal 🙂
    Chcialem sie jednak oniesc do Twojego niezwykle ciekawego artykulu powyzej. Literatura zajmujaca i wlasciwie nie wymagajaca zadnego komentarza, jako ze w zasadzie jest publikacja informacyjna.
    Ale mam jedno ale….i, oczywiscie, dotyczy to Chin.
    Otoz komentujac a wlasciwie nie komentujac od siebie chacialbym w odpowiedzi na ostatni akapit Twojego artykulu zalaczyc opinie polskiego wirusologa Prof. Wlodzimierza Guta: „COVID-19 jest typem koronawirusa odzwierzęcego, podobnie jak SARS i MERS. Chciałbym dodać, że SARS i MERS były znacznie groźniejsze pod względem potencjału, który wywodzi się ze środowiska naturalnego. Właściwie wszystkie ssaki posiadają własnego koronawirusa, który dla innych niekoniecznie musi być groźny. Ten wyraźnie przeskoczył, czy z nietoperza za pośrednictwem któregoś ze ssaków, a może bezpośrednio. Wydaje mi się, że stało się to za pośrednictwem, gdyż kontakt z nietoperzem nie jest taki oczywisty. Nietoperze są grupą, wśród której najwięcej stwierdza się koronawirusów. Koronawirus nie posiada na sobie żadnych śladów laboratoryjnej obróbki. Sekwencje zostały wszędzie przekazane. Są w dziesiątkach publikacji z różnicami wynikającymi z samej zmienności wirusów. Wuhan ma laboratorium najwyższej czwartej klasy bezpieczeństwa. Nie zajmuje się ono tak banalnymi wirusami, które zabijają 2 proc. przy zaskoczeniu 4 proc. populacji. Są to znane wirusy. Pojawiają się od czasu do czasu. Przedstawiciel rosyjski związany z odpowiednikiem Fort Detrick wojskowego laboratorium w USA powiedział, że koronawirus najprawdopodobniej powstał w Ameryce. Z kolei Amerykanie twierdzą , że wirus powstał w Chinach. Amerykanie na pewno chcieliby się dowiedzieć, nad czym Chińczycy pracują w laboratorium najwyższej czwartej klasy bezpieczeństwa. Z reguły nie podaje się takich informacji, bo byłby to łakomy kąsek nie dla służb wywiadowczych, ale dla terrorystów.”
    To tylko wycinek ale daje nieco inne spojrzenia na ten, mocno dyskutowany, temat.
    Pelny wywiad z Profesorem Gutem – https://www.medexpress.pl/wirusy-w-laboratorium-w-wuhan-to-lakomy-kasek-dla-terrorystow/77448

    Pozdrawiam z Kenii

  2. Cezary

    Witaj Waldku!Dziękuję za obszerny komentarz i pozytywną ocenę artykułu.Właśnie miałem go wczoraj publikować kiedy w wywiadzie telewizyjnym usłyszałem wypowiedź jednego z ważnych przedstawicieli służb amerykańskich który prowadzi swego rodzaju „dochodzenie” w sprawie przyczyn pandemii. Ja nie pamiętam teraz nazwisk ale jeden z amerykańskich czołowych wirusologów ściśle współpracował z Wuhan, a konkretnie z jakąś bardzo uzdolnioną Chinką która specjalizowała się w koronawirusach. Chińczycy podobno nieraz „szli po bandzie” starając się wyhodować super koronawirusa. Oczywiście koronawirusy występują w przyrodzie chociażby w populacji nietoperzy i bardzo łatwo zasugerować, że to mutacja odzwierzęca.Jednak Chińczykom chodziło wyhodowanie super koronawirusa. Po co im było to potrzebne? Oficjalnie utrzymywali, że taki koronawirus byłby bardzo dobrym materiałem do badań związanych z jego zwalczaniem, bo skoro znajdzie się środek na zwalczenie najbardziej zjadliwych postaci to z poradzeniem sobie ze słabszymi koronawirusami będzie o wiele prościej. W tej sprawie może być również drugie dno dotyczące broni biologicznej. Oficjalnie jest ona zakazana, ale tak jak i prace nad bronią chemiczną trwają nadal! Profesor Gut ma prawo mieć własną teorię i własny pogląd na sytuację. Wczorajszy wywiad w którym przedstawiano wiele dość oczywistych faktów daje inne spojrzenie na problem. Zwróć uwagę, że Amerykanie oficjalnie przyznają się do współpracy z Wuhan. Dlaczego współpracowali w tych badaniach, oto jest pytanie. Ponieważ obie strony „maczały w tym palce” jedni zganiają winę na drugich i jest w tym coś na rzeczy. W mojej ocenie to Chińczycy przegięli i powstał problem na skalę światową. Jest oczywiste, że nikt do tego nie chce się przyznać. Amerykanie prowadzą w tej sprawie śledztwo, potwierdził to Donald Tramp i myślę , że w niedługim czasie dowiemy się czegoś więcej.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.