Wymarsz na front

Wymarsz na front

źródło zdjęcia: Władysław Jackowski

Los wojennego tułacza – część 6
6 wrzesień 1944 rok tego dnia po południu pociąg zmniejsza szybkość na dużej stacji. Wnet pojawił się na tablicy duży napis – LUBLIN! Byliśmy ucieszeni. Po zatrzymaniu się pociągu pojawili się nasi, sowieccy konwojenci i krzyczeli:– Wysiadać! Wysiadać! Koniec podróży!- Chociaż wszyscy byliśmy zmęczeni i głodni, ale uradowani końcem udręki która trwała całe dwa tygodnie.

Wszyscy z wagonów wyszliśmy na peron, który zapełnił się żołnierzami jeszcze w rosyjskich mundurach. Konwojenci z dworca gdzieś zadzwonili, a my na peronie czekaliśmy około godziny. W pewnym momencie przed dworcem pojawił się wojskowy „gazik” z którego wysiadło trzech polskich żołnierzy, w tym oficer w randze kapitana. Na peronie przywitali się z rosyjskimi konwojentami, a po krótkiej rozmowie i przekazaniu dokumentów, kapitan na peronie zarządził zbiórkę w dwuszeregu. Przywitał nas tradycyjnym: – czołem żołnierze. – Po kolejno odlicz, widocznie stan nasz się zgadzał, gdyż po wymianie dokumentów polski oficer podziękował rosyjskim konwojentom, którzy natychmiast udali się na dworzec. Oficer jednemu ze swoich żołnierzy polecił, by nas wszystkich odprowadził do przygotowanego dla nas lokum, a z drugim (bodajże sekretarzem) odjechał samochodem. Czytaj więcej…

Podróż do Polski

Podróż do Polski

źródło zdjęcia: sxc.hu

Los wojennego tułacza – część 5
7 sierpnia 1944 rok nasz pociąg pędził ciemną nocą w kierunku Moskwy, systematycznie oddalając się od surowej północy. Podczas podróży często wspominaliśmy swoich nieszczęśliwych pozostawionych na obczyźnie Rodaków, nie mających żadnych szans nie tylko  na walkę o wolność swojej Ojczyzny, ale również na powrót do niej. My mieliśmy powód do radości, bo jechaliśmy do Polski, do cieplejszego kraju i  do naszych stron rodzinnych. Nie martwiliśmy się o to co z nami będzie  i co nam zgotuje wojenny  los i cieszyliśmy się bardzo, że nie będziemy zmuszani do walki o stalinowską Rosję. Marzyliśmy tylko, by po tułaczce, po wyzwoleniu Polski wrócić do swoich domów, do swoich rodzin, do swoich stęsknionych za nami dziewcząt, do których z pewnością wielu z nas nie miało już wrócić… Czytaj więcej…

Archangielsk

Archangielsk

źródło zdjęcia: sxc.hu

Los wojennego tułacza – część 4
W dniu 10 sierpnia 1944 roku wczesnym rankiem dojechaliśmy do Archangielska.
Wysiadać! – krzyknęli rosyjscy konwojenci. Chłopaki wysypywali się z wagonów i na peronie zrobiło się bardzo tłoczno. Ten peron ciągnął się wzdłuż zalewu rzeki Dwiny i w tym czasie wyglądał  jak mrowisko poruszone kijem. Jest zimno, przymrozek około – 5 stopni, wieje zimny wiatr od morza, a my przecież jesteśmy ubrani po letniemu, ale w tłoku szło jakoś wytrzymać. Czekając na peronie  na dalsze rozkazy patrzyliśmy na duże fale i ogromny zalew, gdzie nie było widać drugiego brzegu. Szliśmy peronem, aż do portu gdzie już oczekiwał na nas statek. Wciąż patrzyliśmy na prawdziwe morze, którego każdy z nas jeszcze nie widział. Czytaj więcej…

Podróż w nieznane

Podróż w nieznane

źródło zdjęcia: sxc.hu

Los wojennego tułacza – część 3
W dniu 6 lipca 1944 roku Armia Czerwona po raz drugi wkroczyła na naszą, białoruską ziemię. Tym razem niby to wyzwalając ją spod okupacji hitlerowskiej…. . Zaczęła się  mobilizacja młodych chłopców, a także  żonatych mężczyzn  wieku do lat 50, nie zważając na sytuację domową rodziny. Ten biedny, bardzo życzliwy i bardzo wrażliwy uczuciowo białoruski naród, chyba najbardziej wycierpiał przez 5 lat wojny…

W dniu 16 lipca 1944 roku otrzymałem zawiadomienie doręczone przez sołtysa, o powołaniu mnie do służby w Armii Czerwonej… . Było w nim wyszczególnione, żeby każdy powołany zabrał ze sobą bieliznę i żywność na 5 dni. W punkcie zbornym w miasteczku Miadzioł  miałem stawić się 20 lipca 1944 roku, w tym właśnie czasie kończyłem 20 lat i 6 miesięcy. Przez tych kilka dni moja mama przygotowywała i szykowała co tylko mogła, aby zaopatrzyć mnie na długą i nieznaną, ale w domyśle przerażającą i daleką podróż. Co rusz oglądałem Ją stojącą i zamyśloną nad moją podróżną torbą… Czytaj więcej…

Autobiografia młodości

Pułk Smoleński

źródło zdjęcia: Władysław Jackowski

Los wojennego tułacza – część 2
Urodziłem się 17.12. 1923r. We wsi Dziahile pow. Postawy woj. Wilno. Moje dzieciństwo w siedmioosobowej rodzinie nie było zbyt ciekawe. Rodzice na dziesięcio hektarowej gospodarce i dzięki małemu, wiejskiemu sklepikiem z podstawowymi artykułami jakoś sobie radzili. Starszy brat Arseniusz uczył się krawiectwa i nie opuszczał ręcznej maszyny. Ja krótko przed wojną ukończyłem 7 klas Szkoły Podstawowej. W tym czasie naszą wieś rozparcelowano na kolonie, a po wybudowaniu zabudowań i zagospodarowaniu dodatkowych nieużytków zaskoczyła nas wojna. Ojciec ze sklepiku na kolonii musiał zrezygnować, a agresję sowiecką w 1939 roku przeżyliśmy w rodzinnym komplecie. Starszego brata w 1940 roku zabrano do Armii Czerwonej, a Dziadek zmarł. W ten sposób nasza Rodzina zmniejszyła się o dwie osoby. Swoim dzieciństwem, młodością i wolnością cieszyłem się tylko do osiemnastego roku życia. Nie zdążyłem jeszcze bliżej poznać swojej pierwszej dziewczyny, nacieszyć się Nią i pobawić, a już musiałem uczestniczyć w wojnie. Trwała ona dla mnie od lata 1942 roku z przerwami pierwszych lat, a skończyła się 12 lutego 1947 roku w Bieszczadach. Czytaj więcej…

Los wojennego tułacza…

Los wojennego tułacza

źródło zdjęcia: sxc.hu

Los wojennego tułacza – część 1
Drodzy Przyjaciele! Wspomnienia są zakątkiem naszego przeszłego życia, często najmilszym, do których w zadumie i z nostalgią wracamy.

Dla wielu z naszych rodaków wspomnienia wojenne były i są bardzo smutne i tragiczne. Wielu z Ich Potomnych nawet nie wie i nie zdaje sobie sprawy z tego, jak Oni przeżywali swoje wojenne losy podczas tułaczki, katorgi i na polach bitew. Jak Oni z poświęceniem własnego życia walczyli o Ojczyznę, wspominając w zadumie i nostalgii swoje dzieciństwo i swoją, przedwojenną młodość. Jak marzyli o godnej, wywalczonej przez siebie przyszłości dla siebie i dla następnych pokoleń. Wszyscy Potomkowie powinni pamiętać i doceniać z należnym szacunkiem ofiarny trud swoich walecznych Przodków. Czytaj więcej…

Wojenny los mojego wujka

sybir

źródło zdjęcia: Sergiusz Jackowski

To jest mój wujek, młodszy brat mojej mamy – Józef Szabowicz. Zdjęcie prawdopodobnie pochodzi z roku 1941.

Urodził się we wsi Dziahile w 1906 roku na Białorusi w przedwojennym województwie Wilno powiat Postawy. Służbę wojskową odsłużył w Pułku Ułanów Grodzieńskich w Postawach, gdzie po roku służby zgłosił się na ochotnika do pracy w kuźni ułańskiej. Po odbyciu służby wojskowej powrócił do swojej wsi, ożenił się i miał piątkę dzieci. Miał małe gospodarstwo rolne, a na utrzymanie dzieci dodatkowo dorabiał swoim fachem nabytym w kuźni ułańskiej. Przed wybuchem wojny miał zaawansowaną budowę nowego domu. Po rozpoczęciu niemieckiej agresji na Rosję został błyskawicznie tak jak i wszyscy młodzi mężczyźni zmobilizowany do Armii Czerwonej. Brał udział w pierwszym boju w obronie Mińska. Po wycofaniu w głąb Rosji walczył w obronie innych miast. Dowództwo dostrzegło, że Białorusini nie za bardzo angażowali się w walkach za obcą ojczyznę. W obawie przed ucieczkami do niemieckiej niewoli, wszystkich żołnierzy z polskimi nazwiskami wycofano z frontu i zesłano na Sybir. Czytaj więcej…

Wojenny los mojego brata Arseniusza Jackowskiego

Arseniusza Jackowski

źródło zdjęcia: Sergiusz Jackowski

Urodził się 08.05.1919r i od czternastego roku życia praktykował krawiectwo. Przed wojną należał do „Kółka Strzeleckiego”gdzie ćwiczył się i poznawał wojskową broń palną i białą. Po agresji sowieckiej na Polskę 17 września 1939 już na początku 1940 roku zabrano Go i wszystkich Jego rówieśników do Armii Czerwonej. Otrzymywaliśmy od Niego listy, aż z Samary. Po kilkumiesięcznej służbie został awansowany na sierżanta ze względu na dobrą znajomość broni. W Samarze był instruktorem szkolenia broni palnej, gdzie szkolił przeważnie syberyjskich Kazachów. Z Jego opowiadań wynikało, że ci młodzi żołnierze byli bardzo zacofani, a większość z nich była analfabetami. Po niemieckiej agresji na Rosję w 1941r. ich jednostka wojskowa składająca się przeważnie z Białorusinów, została skierowana na front. Gdzieś koło Briańska stoczyła pierwszy bój, a w następnej większej bitwie Białorusini zaczęli masowo poddawać się do niemieckiej niewoli. Zaczepiali na broń jakąś białą szmatę i grupami uciekali na ich linię frontu. Uznawano ich za kolaborantów a do zdrajców rosyjskie jednostki otwierały ogień przez co wielu Białorusinów zginęło. Tych którzy pozostali w swojej jednostce wycofano z frontu i skierowano na zesłanie na Ural. Kilka następnych listów otrzymaliśmy od Niego właśnie stamtąd. Cała Rodzina cieszyła się, że ocalał z wojennej pożogi i że kiedyś do nas wróci. Czytaj więcej…

Wieczór autorski Sergiusza Jackowskiego

Wieczór autorski Sergiusza Jackowskiego

źródło zdjęcia: Cezary Woch

W piątkowe popołudnie w Międzylesiu, miał miejsce wieczór autorski Pana Sergiusza Jackowskiego, na który przybyli licznie zaproszeni goście. Uroczystość otworzył Wójt Gminy Skąpe Zbigniew Woch, ale prawdziwym gospodarzem wieczoru był oczywiście Autor „Lektury wspomnień”.

Przedstawicielka Gminy odczytała w imieniu Autora przygotowane przez Niego teksty, a Pan Sergiusz miał „pełne ręce roboty” przy wpisywaniu dedykacji do swojej książki, która w tym dniu dla zaproszonych gości, promocyjnie, wydawana była za darmo.

Były gratulacje, łzy i kwiaty, a także życzenia napisania następnego dzieła. Na zakończenie Pan Wójt zaprosił zebranych na kawę, herbatę i pyszne ciasto z czego wszyscy chętnie skorzystali. Czytaj więcej…

Lektura Wspomnień

Lektura Wspomnień

źródło zdjęcia: Cezary Woch

Długo oczekiwana „Lektura Wspomnień” pióra Sergiusza Jackowskiego jest już faktem. Poszczególne fragmenty tej książki publikowaliśmy wcześniej na łamach sycowice.net, a teraz mamy możliwość zapoznania się z całością tego dzieła.

„Lektura wspomnień” jest niezwykle wrażliwym zapisem osobistych, wzruszających i często tragicznych wspomnień autora oraz osób z którymi się zetknął, przekazanych w prosty i sugestywny sposób. Jest świadectwem historii i losów pogranicza na którym przyszło nam żyć.

Przekazywane relacje daleko odbiegają od kanonów historycznych podręczników, ale swoją sugestią głęboko zapadają w serce czytelnika. Bez wątpienia wiele z nich może być kanwą filmowych scenariuszy, w nowoczesny sposób uczących wiedzy o naszej przeszłości.

Kiedy bierzemy do ręki „Lekturę Wspomnień” udajemy się w podróż do przeszłości, która powinna każdego z nas uczynić bardziej rozumnym, wrażliwym i lepszym. Czytaj więcej…

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.