Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Radoszyńska żwirownia cz.2

Richard Martin

źródło zdjęcia: Christoph Michaelis, „Bild“

Pan Cezary opisał w 2010 roku na sycowice.net wywiad z Panem Sergiuszem o ekshumacji szczątków z radoszyńskiej żwirowni i śmierci Sylveig. Chciałbym napisać drugą część o tej ekshumacji.

Miesięcznik „Odkrywca” kupuję głównie ze względu na artykuły o fortyfikacjach, sztolniach i poszukiwaniach wykrywaczem metali. Tak samo było z marcowym numerem. W zwiastunie na stronie internetowej wyczytałem, że pojawi się artykuł o wcześniej opisanych tutaj przeze mnie bunkrach w Ołoboku. Nie czekając długo przy pierwszej okazji kupiłem miesięcznik. Oprócz artykułu o bunkrach znalazłem też artykuł o Radoszynie. Szybko go przeczytałem. Przez noc nie dawało mi to spokoju i rano zacząłem drążyć temat przed komputerem. Szybko odnalazłem w sieci wspomniany w artykule dziennik „Bild”. Szybkie tłumaczenie z niemieckiego na polski i postanowiłem się podzielić na sycowice.net nową wiadomością o zidentyfikowaniu kolejnej ofiary z radoszyńskiej żwirowni. Przytaczam tutaj fragment artykułu z „Odkrywcy” autorstwa Pana Maksymiliana Frąckowiaka, którego wykładu miałem okazję wysłuchać na tegorocznym Rajdzie Karabanowa.

 

…Po wojnie miejsce to zostało upamiętnione przez dawnych Radoszynian kilkoma większymi kamieniami, przy których, co jakiś czas, pojawiały się kwiaty i płonące znicze. Natomiast na początku lat 80. żwirownię po raz pierwszy odwiedził brat Solveig, który w trakcie kolejnej wizyty przywiózł z ojczyzny krzyż z pamiątkową tabliczką upamiętniającą swoją siostrę oraz jej niedoszłego teścia Richarda Hartmanna. Krzyżem tym opiekuje się rodzina Samulskich z Radoszyna, która od momentu poznania rodziny Solveig jest z nią w ciągłym kontakcie. W ich domu wisi również zdjęcie dziewczyny, które otrzymali od jego brata Sigmunda.

To jednak nie jedyna niesamowita historia związana z tym miejscem. W zeszłym roku w niemieckim dzienniku „Bild” pojawiła się historia 79-letniego Dietera Martina, który po 66 latach dowiedział się o miejscu śmierci swego ojca Richarda Martina. Jego znak tożsamości został bowiem znaleziony przy szczątkach jednego z żołnierzy pochowanych w Radoszynie i zidentyfikowany przez Niemiecki Związek Opieki nad Grobami Wojennymi w Kassel. Richard Martin został w 1943 roku, w wieku 46 lat, wcielony do Luftwaffe, a ostatnią jego jednostką był 33. batalion ciężkich dział przeciwlotniczych. 27 I 1945 roku rodzina otrzymała list: „Jest sobota, godzina 13;30. leżymy na dworcu w Świebodzinie i, jak się wydaje, pozostaniemy tu do czasu rozładunku naszych dział artylerii”. Jego grób znajdował się zaledwie 8 km od miejsca, z którego wysłał ostatni w swoim życiu list. Dzięki ekshumacji Dietek Martin odwiedził już nowe miejsce spoczynku szczątków swojego ojca, którym, podobnie jak w przypadku Solveig Huse, jest teraz niemiecki cmentarz wojenny w Starym Czarnowie pod Szczecinem, jak również złożył kwiaty na terenie byłej żwirowni w Radoszynie.

Powyższe przykłady są nie tylko bezpośrednim świadectwem okrucieństw II wojny światowej, czy dowodem nieznanych dotąd zbrodni dokonywanych na ludności cywilnej, stanowią również źródło poznania tragicznych losów pojedynczych osób, które, jak się czasem okazuje, nie na zawsze tracą swoją anonimowość.

 

Ciekawe ile jeszcze pozostaje mogił nie odkrytych, ile niezidentyfikowanych szczątek, a ile takich, które nigdy nie zostaną odkryte. Może nie długo ktoś znowu odkryje lub zidentyfikuje kolejne ofiary wojny. Taki los przecież czeka szczątki z Ołoboku czy też Podłej Góry.

Polecam także wysłuchanie słuchowiska Cezarego Galek „Pamięć przywrócona” z Radia Zachód (pozycja nr 1 w źródłach).

 Adam

Źródła:

  1. Galek C. „Pamięć przywrócona”, reportaż Radia Zachód, 2010
  2. Jackowski S. „Lektura wspomnień”, Poznań-Skąpe 2011
  3. Stein S. „Endlich weiβ ich, wo mein Vater starb”, „Bild“ z dnia 17 XI 2011
  4. Frąckowiak M. „Radoszyn. Przywróceni pamięci…“, „Odkrywca” nr 3 (158) Marzec 2012

Źródła zdjęć:

„Bild“ z dnia 17 XI 2011. Fot. Christoph Michaelis

Tagi:

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

2 komentarze do artykułu “Radoszyńska żwirownia cz.2”

  1. Cezary

    Niesamowite! Adamie dziękuję Ci za to, ze podzieliłeś się z nami tą fascynującą historią…. .

  2. sergiusz

    Dziękuję Ci Adamie bardzo, że jesteś także zainteresowany moimi wspomnieniami. Podziwiam Cię nadal, że jesteś tak bardzo zafascynowany niezwykłymi dziejami za czasów dzieciństwa swoich Dziadków.
    Życzę Ci wiele sukcesów i satysfakcji ze swojego, żmudnego, kosztownego i niełatwego wysiłku..

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.