Drukuj artykuł Drukuj artykuł

Przygody Kota Pandusia

źródło zdjęcia: Tata Zuzi

Wstęp

Hej jestem Panduś. Mieszkam w małej wiosce, którą uwielbiam. Mam mamę Łysatkę, która trochę marudzi, leniwego kuzyna Ramzesa, właścicieli: Zuzie i jej rodziców, a no i jeszcze kumpla Krecika, który jest psem.

Rozdział 1.
Mój dom.

Mieszkam w domu kocich marzeń. Jest wspaniały!!! Cały jest zbudowany z palet i drewna. Jest w nim dużo patyków i liści do zabawy. Czasami wpada do nas mój gruby kuzyn Ramzes, żeby mnie popilnować, albo po to, żeby popatrzeć i pozazdrościć jak piję mleko mamy. Jest przepyszne! Nie dziwię się, że mi zazdrości, ale jest już dużym kotem. Mama mówi, że i tak długo pił mleczko od swojej mamy. Inne koty się z niego śmiały i nazywały go maminsynkiem, nawet rodzeństwo, ale Ramzesowi to nie przeszkadzało. Ramzes jest śmieszny.

Rozdział 2.
Picie mleka

Dziś Zuzia powiedziała, że czegoś mnie nauczy. Byłem ciekawy czego mnie nauczy. Zuzia poszła do domu, gdy wróciła nalała mi mleczka. Do dziś myślałem, że mleko można wziąć tylko od mamy. Oczywiście zaraz podbiegł do nas Ramzes, żeby napić się białego napoju, ale Zuzia powiedziała, że to nie dla niego. Ramzes wyraźnie obrażony obrócił się i poszedł w stronę domu.
Nie wiem po co było tyle tłumaczenia skoro od razu zacząłem je pić. Zasmakowało mi to mleko, ale i tak najbardziej lubię mleko mamy.

Rozdział 3.
Rady Ramzesa

Gdy mama jak zwykle szła na polowanie zawołała Ramzesa, żeby mnie popilnował. Chodź w sumie zastanawiałem się, kto kogo ma pilnować.
Ramzes powiedział mi, że udzieli paru cennych rad.
Mama klepnęła się w głowę i poszła na polowanie. Coś czuję, że będzie bardzo, ale to bardzo śmiesznie.
Pierwsza rada- to miaucz ile możesz, wtedy dostaniesz dużo przysmaków- spróbuj!Nie dzięki, może później odpowiedziałem. Oczywiście tego nie zrobię,wolę poczekać na obiad.
Rada druga- pies to wróg, to chyba wiesz co? Powiedział Ramzes.
I najważniejsza rada kanapa- kanapunia- niezawodna. Zawsze w tym samym miejscu! Powiedział, a potem położył się na niej i zasnął. Wtedy na podwórko weszła mama i przewróciła oczami widząc śpiącego Ramzesa. Widzę, że przypilnowałeś Ramzesa powiedziała do Pandusia. Po czym obudziła Ramzesa.

Rozdział 4.
Mój kumpel Krecik.

Dziś od rana jest wielkie zamieszanie, wszyscy biegają w tą i z powrotem, oprócz Ramzesa. W końcu Zuzia i jej rodzice gdzieś pojechali. Jestem ciekawym kotkiem i postanowiłem zapytać się mamy, gdzie pojechali nasi właściciele. Mama powiedziała, że nie ma czasu na takie bzdury, muszę biec na polowanie- powiedziała! Ach ta mama i te jej polowania. Już wiem! Spytam Ramzesa! Ramzes masz chwilkę? Nie za bardzo odpowiedział Ramzes. A co robisz? Ja pilnuje kanapy kanapuni, ale skoro już jesteś tutaj to odpowiem na Twoje pytanie. Chodzi o to, że nasi właściciele gdzieś pojechali. Może pojechali po nową karmę. Jak ja bym chciał ją mieć- powiedział Ramzes. Gdy Ramzes myślał o swoich zachciankach ja postanowiłem usiąść i poczekać. Długo nie czekałem, zaraz na podwórko wjechało auto. Z samochodu wysiadła cała rodzina z małą czarną nieśmiałą kulką. Okazało się, że to mały pies. Długo się na niego nie napatrzyłem, bo dostałem puszką w głowę, na której było napisane, że mam szybko zjawić się na tajnym spotkaniu klubu kotów z podwórka. Oczywiście to spotkanie zorganizowali, moja mama, czyli agentka Łysatka i Ramzes, czyli agent śpioch. Na spotkaniu zaczęła mama i powiedziała, co oni sobie myślą, koty i psy razem! wrrr!! zawarczała. Będziemy musieli dzielić się kanapą kanapunią- zapłakał głośno Ramzes. I spotkanie się zakończyło. Na drugi dzień pies już nie był taki nieśmiały, nawet ciągnął Ramzesa za ogon. Nazywa się Krecik. Nawet jest fajny gdy tylko nie gryzie ogona. Fajnie mam nowego kumpla.

Rozdział 5
Ohydna karma

Co wieczór dostawaliśmy pyszną kolorową karmę, lecz dziś dostaliśmy inną w kolorze brąz. Na jej opakowaniu pisało ,,Tropi”. Zaraz podbiegł do nas szczęśliwy Ramzes i spróbował nowej karmy i od razu ją wypluł, powiedział, że jest ohydna.
Skoro jest ohydna to ja pójdę sobie coś upolować, jakiegoś ładnego ptaszka, albo tłuściutką myszkę- powiedziała mama. Może ta karma nie jest taka zła, powiedziałem, a potem ją powąchałem. Faktycznie jest okropna! Pachnie źle, a smakuje jeszcze gorzej. Nawet pies Krecik nie chciał tego jeść. Pies chwycił miskę i wysypał karmę. Znienacka pojawił się kot sąsiadów, Rudzisław powąchał karmę, oblizał się i zaczął jeść. Każdy ma inne smaki powiedziała mama, zajadając się upolowaną myszką.

Rozdział 6
Polowanie

Dziś bardzo ważny dzień, powiedziała mama. Dzień Kota- powiedział Ramzes, nie pierwsze polowanie Pandusia! Mogę iść z Wami, mogę, mogę mogę -prosił Ramzes. No nie wiem, ostatnio jak byłeś ze mną ukradłeś mi mysz!- powiedziała mama wyraźnie obrażona. Słowo Ramzesa, że dziś ani jednej myszy, ani ptaka nie ukradnę. No to co idziemy? Więc poszliśmy. Gdy szliśmy mama powiedziała, że muszę być bardzo cicho, bo inaczej polowanie się nie uda. Jesteśmy na miejscu szepnęła mama. Widzicie te małe myszy, są dobre na początek. Panduś szykuj się, a Ty Ramzes usiądź i nie przeszkadzaj. Dobra Panduś zaczynaj, skacz!! Teraz gryź, a teraz ją puść i znowu ją gryź!- doradzała nerwowo mama. W końcu zmęczony przyniosłem mamie moją zdobycz. Niestety, zaraz podbiegł do Nas Ramzes i zabrał mi mysz i popędził w stronę kanapy kanapuni.
Ty złodzieju myszy!! Krzyknęła mama i pobiegła za Ramzesem.
Dziś wyciągnąłem dwa wnioski:
Pierwszy wniosek- Puszka z karmą to najlepsza zdobycz.
Drugi wniosek- Nie wierz w obiecanki Ramzesa. Obiecanki cacanki.

Rozdział 7
Ohydna kąpiel Ramzesa.

Gdy szliśmy z Ramzesem przez podwórko, Ramzes zobaczył obcego kota na swoim terenie. Jak Cię złapię draniu, to przetrzepie Ci futro! Powiedział wściekły.
I zanim zdążyłem go powstrzymać, usłyszałem tylko plum. Ku jego zdziwieniu wylądował w szambie, a kot na którego wskoczył był jego odbiciem. Nie wiadomo skąd pojawiła się przestraszona Zuzia. Ramzes Ty brudasku! -powiedziała, po czym wzięła go na ręce i zaniosła Ramzesa do swojego domu. Byłem ciekawy co się tam dzieje, więc wdrapałem się na parapet i obserwowałem. Zuzia wzięła dużą żółtą miskę, nalała do niej wody i zaczęła go myć. Ramzes miauczał jak dziki. Aua!! Szampon wleciał mi do oczu!! To są mydlane tortury!! Po myciu Zuzia wyciągnęła urządzenie zwane suszarką do włosów i zaczęła suszyć Ramzesa. Panduś ratuj, to wichura!! Wrzeszczał Ramzes, ale co miałem zrobić, przecież byłem za oknem. Ramzes po suszeniu zrobił się puchaty i chyba mu się to nie podobało, za to Zuzia była zachwycona. Czegoś tu brakuje – powiedziała i pobiegła gdzieś na chwilę. Różowa kokarda uśmiechnęła się Zuzia i założyła mu ją na szyję, po czym wyniosła Ramzesa na dwór.
I co teraz pomyślą o mnie i inne koty !! Zapłakał Ramzes, próbując ściągnąć różową kokardę z szyi.

Zakończenie

I tak o to żyję w mojej małej, ale wspaniałej wiosce. Uwielbiam moją mamę, uwielbiam mojego kuzyna, uwielbiam moich przyjaciół i uwielbiam właścicieli.
Jestem bardzo szczęśliwym kotem.

Zuzia Małyszka

Drukuj artykuł Drukuj artykuł

3 komentarze do artykułu “Przygody Kota Pandusia”

  1. Cezary

    Opowiadanie napisała Zuzia Małyszka, 9-letnia uczennica klasy trzeciej, Szkoły Podstawowej w Nietkowicach.

  2. Dominika M

    Piękne i ciekawe opowiadanie, jestem dumna z mojej siostry !

  3. Maria

    Brawo Zuzia, piękne opowiadanie.
    Pozdrawiam całą twoją rodzinę.Znajoma z B.

Komentarz wyraża opinie wyłącznie jego autora. Redakcja portalu sycowice.net nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy.

Skomentuj artykuł

Nasz serwis wykorzystuje pliki "cookie". W przypadku braku zgody prosimy opuœścić stronę lub zablokować możliwośœć zapisywania plików "cookie" w ustawieniach przeglądarki.